Świat

Al Gore miał związki z Kremlem? TVN z WSI? Rosjanie dzielą Amerykanów tak samo jak Polaków

Źródło: Facebook

Kreml od lat pracuje nad skłócaniem obywateli we wrogich państwa. Skutecznie robi to zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i nad Wisłą. 

Powiązania wiceprezydenta Al Gore’a, z Kremlem i jego szpiegami są dobrze udokumentowane, ale nie wywołały poruszenia w mediach głównego nurtu za oceanem. W 1996 roku dziennikarz śledczy Ed Epstein opublikował książkę pt. Dossier na temat kontrowersyjnego przemysłowca Armanda Hammera. Epstein ujawnił nie tylko, że Hammer, imigrant ze Związku Radzieckiego, pracował dla KGB przez większość XX wieku, ale że głównym protegowanym Hammera w Waszyngtonie był senator Al Gore. Miliarder Hammer wspomagał finansowo ojca Ala Gore’a przez dziesięciolecia i wydawał się odgrywać znaczącą rolę w promowaniu senatora Al Gore, Jr.

Było to znane kontrwywiadowi USA na długo przed opublikowaniem książki Epsteina. To, że Hammer był człowiekiem Moskwy nie było tajemnicą w Waszyngtonie. Nikogo nie zdziwiło, gdy Al Gore, Jr., wówczas członek Izby Reprezentanów, zaprosił kontrowersyjnego przemysłowca na inaugurację prezydenta Ronalda Reagana w 1981 roku jako swojego osobistego gościa. Kiedy Hammer próbował zrobić zdjęcie z nowym prezydentem, Reagan wyraźnie wycofał rękę, ponieważ został poinformowany o związkach Hammera z KGB.

Pytania dotyczące relacji Gore-Hammer utrzymywały się, szczególnie po śmierci tego ostatniego w 1990 roku, choć media głównego nurtu odmówiły zajęcia się sprawą przez osiem długich lat, kiedy jako wiceprezydent Billa Clintona Al Gore, Jr. przebywał w Białym Domu. Kiedy w 2000 r. Gore ubiegał się o fotel prezydenta, media zadały kilka pytań, ale też nigdy nie podważały powiązań Kremla z demokratami. 

Podobna sytuacja ma się dziś w Polsce. Ambasador USA wyraża zdziwienie, że telewizja TVN, której właścicielami są liberalni Amerykanie, miała konotacje z postkomunistycznymi Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Amerykanie się kłócą, Polacy się kłócą. Radość słychać tylko w Moskwie.  

Źródło: observer.com, Twitter