Świat

Antifa podpala lasy? Teorie spiskowe o pożarach w Oregonie. Dym dotarł już do Nowego Jorku i Waszyngtonu

Źródło Twitter: Oregon Fire Figthters

Władze w stanie Oregon dementują pojawiające się w mediach społecznościowych teorie spiskowe, że to członkowie radykalnych organizacji politycznych podpalają lasy. Proszą, by z pytaniami o to nie dzwonić na numery alarmowe.

W amerykańskich mediach społecznościowych popularnością cieszą się posty, że pożarów jest zbyt duż.o, by były dziełem przypadku. Niektórzy z internautów wyrażają pewność, że to członkowie Antify, skrajnie lewicowej organizacji, rozmyślnie podpalają lasy. Piszą, że aktywiści Antify robili koktaile Mołotowa, żeby podpalać okolicę.

Plotki nasiliły się po zatrzymaniu przez policję w tym tygodniu 45-latka Domingo Lopeza Jr., który skonstruowanym przez siebie zapalnikiem w plastikowej butelce podpalał trawy przy 205 autostradzie międzystanowej. Mężczyzna szedł wzdłuż trasy i wzniecił kilka małych pożarów, które szybko zostały ugaszone. Został aresztowany i podwieziony do szpitala, gdzie ma zostać poddany badaniu pod kątem zdrowia psychicznego.

Do szeryfów poszczególnych rejonów wciąż dzwonią zaniepokojeni ludzie. „Chcę, aby opinia publiczna całkowicie zrozumiała, że nasze biuro nie ma informacji o jakiejkolwiek grupie popełniającej jakiekolwiek przestępstwa. Nie dokonano żadnych aresztowań związanych z żadną grupą” – powiedział szeryf Craig Roberts w środę podkreślając, że nie ma dowodów lub aresztowań, które mogłyby poprzeć teorie, które krążą w mediach społecznościowych. Szeryf potwierdził, że nie ma dowodów na to, że ktoś przecina słupy energetyczne lub umieszcza w rożnych miejscach puszki gazowe z zapalnikami, czy koktaile Mołotowa.

Część szerzących dezinformacje postów jest na prośbę lokalnych władz usuwana przez Facebooka. Problem wykracza jednak poza internet – telefony alarmowe w niektórych hrabstwach w Oregonie urywają się od dzwoniących, którzy dopytują czy są dowody na to, że to radykałowie stoją za pożarami.

Sprawa była na tyle poważna, że głos zabrało Federalne Biuro Śledcze (FBI), które zdementowało twierdzenia z mediów społecznościowych. „Teorie spiskowe oraz dezinformacja zajmują czas strażakom i policjantom pracującym całą dobę, by zapewnić bezpieczeństwo” – przekazało FBI w oświadczeniu. Do mieszkańców Zachodu USA zaapelowano o powielanie w mediach społecznościowych jedynie sprawdzonych informacji pochodzących od władz.

W blisko 90 katastrofalnych pożarach na Zachodnim Wybrzeżu USA zmarło już co najmniej 36 osób. Widoczny nawet z kosmosu żywioł strawił blisko 2 miliony hektarów i tysiące budynków. Tylko w Kalifornii spłonął obszar o wielkości stanu Connecticut.

W Kalifornii, Oregonie i stanie Waszyngton niebo jest zadymione, w niektórych miejscach przez kilka dni nie było widać słońca. Po gwałtownym spadku jakości powietrza mieszkańcy uskarżają się na bóle głowy i piekące oczy. 

Dym z groźnych pożarów szalejących na zachodzie Ameryki dotarł z wiatrem aż na drugi koniec kontynentu – na Wschodnie Wybrzeże, m.in. do Nowego Jorku. W środę w stołecznym Waszyngtonie – oddalonym od kalifornijskiego wybrzeża o ok. 4 tys. kilometrów – niebo było częściowo przysłonięte dymem.

Źródło: polskieradio24.pl, katu.com