InformacjeŚwiat

Białoruś wybiera prezydenta. Czy opozycja ma szanse?

By Serge Serebro, Vitebsk Popular News - Alexander_Lukashenko_President_of_Belarus.jpg, CC BY-SA 4.0

Dziś wybory prezydenckie na Białorusi. Aleksandr Łukaszenka prawdopodobnie utrzyma władzę. 

Raz objętej władzy nie oddamy nigdy – to hasło najlepiej obrazuje rządy Łukaszenki. „Baćka” rządzi krajem od 26 lat. Białorusini spokornieli i przyzwyczaili się do względnego spokoju i stabilizacji, który daje im miękka dyktatura. 

Opozycja także przyzwyczaiła się do bycia wieczną opozycją. Wspierana finansowo przez Zachód, odgrywa rolę demokratycznej kanapy. Okołowyborcze zrywy nie dają oczekiwanych rezultatów. OMON szybko robi z porządek z kontrkandydatami, zapełniając areszty i skutecznie zniechęcając do radykalnego oporu. 

Podobnie jest i teraz. Milicja nie pozwala na organizowanie masowych wieców. Oporni są szybko pacyfikowani. Wszystko rozstrzyga się dziś przy urnach, choć i tym wynikom do końca ufać nie można.

Tym razem największym przeciwnikiem Łukaszenki jest Swietłana Cichanouska. To 37-letnia tłumaczka i nauczycielka, bez żadnego doświadczenia politycznego. Jej program to uwolnienie więźniów politycznych, wolne wybory, demokracja. 

Łukaszenka początkowo kompletnie ignorował rywalkę. Dopiero, gdy zaczęło przybywać jej zwolenników, zaczął jej przeszkadzać. Nikt jednak nie wróży niespodzianki. Inni kandydaci – Hanna Kanapacka, była posłanka, Andriej Dzmitryjeu, społecznik czy Siarhej Czraczenia, przewodniczący socjaldemokratów – są przeciwnikami tylko na papierze. 

Publicyści i dziennikarze są zgodni, że nie należy się spodziewać przełomu. 

„Niezależna kandydatka, wspierana przez przez ludzi, mających dosyć reżimu wygrywa wybory na Białorusi i Putin na to pozwala. O święta naiwności!” – napisała Dominika Cosic, korespondenta TVP w Brukseli. 

Podobnego zdania jest Marek Budzisz, ekspert zajmujący się regionem. „Łukaszenka za władzę będzie bić się twardo, bez sentymentów” – uważa.