MuzykaPolska

Cała prawda o wirusie Kowalskiej. Bezsilność rodzica i ludzka nienawiść. Wszystko to dotknęło piosenkarkę

Kasia Kowalska, Źródło: Wikipedia

Kasia Kowalska ma za sobą trudne miesiące. W czasie epidemii covid -19 jej dorosła córka trafiła do szpitala za granicą, gdzie walczyła o życie. Piosenkarka po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o tym, co właściwie działo się z Olą Kowalską. – Profesor tłumaczył mi, że raz na milion osób trafi się ktoś, kto tak mocno zareaguje na taki rodzaj wirusa – wyznała. Do tej pory Kasia Kowalska nie opowiadała o tym, co właściwie dolegało córce. Teraz postanowiła przerwać milczenie, a na potrzeby wywiadu dla „Pani” dość szczegółowo opisała kłopoty zdrowotne dziecka.

Ujawniła, że początkowo Ola Kowalska miała objawy przeziębienia, w tym wysoką temperaturę, która nie spadała. Pomimo upływu dni, dziewczyna czuła się coraz gorzej: „Którejś nocy jej stan pogorszył się na tyle, że wezwały z koleżanką karetkę. Olę zabrano do pierwszego szpitala, tam stwierdzono, że ma zapalenie płuc, ustabilizowano jej temperaturę i odesłano ją do domu, bo mieli tam mnóstwo pacjentów z podejrzeniem COVID-19 i nie chcieli jej trzymać

Jak relacjonuje Kasia Kowalska, z niepokojem zauważyła, że jej córka pisze coraz bardziej chaotyczne SMS-y. Podczas rozmowy telefonicznej było jeszcze gorzej: Kiedy zadzwoniła do mnie rano, już nie mogła złapać tchu. Rwanymi zdaniami zapytała mnie, co ma robić, bo nie może złapać powietrza, że się boi. (…) Przyjechała po nią druga karetka. (…) Trochę się uspokoiłam, bo skierowano ją do izolatki. Miała opiekę. Czułam, że jest już w lepszym miejscu

Czas pokazał, że najgorsze miało dopiero nadejść. Córka Kasi Kowalskiej nie tylko miała wysoką gorączkę i problemy z oddychaniem, ale ostatecznie musiała być intubowana. Wówczas piosenkarka postanowiła ujawnić kłopoty zdrowotne córki, do czego – jak wyznała – zachęcił ją jeden ze znajomych lekarzy. Jak powiedziała w wywiadzie: „Po południu nagle mój telefon zaczął dzwonić bez przerwy. Niestety to była lekarka, która przekazała mi, że Ola musi być intubowana. Powiedziałam, że zadzwonią do mnie po intubacji z informacją, czy wszystko się udało. (…) Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego jej stan tak się pogorszył od rana, co się dzieje. Zaczęłam dzwonić po wszystkich znajomych polskich lekarzach, by mi wytłumaczyli, o co chodzi, jak to możliwe. (…) W końcu zadzwoniłam do znajomego chirurga w Polsce. (…) Mówił mi, że zarażonych [koronawirusem] jest coraz więcej. Powiedział: »Niech pani nagra filmik z apelem, by siedzieli w domu, bo jak patrzę na tych młodych ludzi, którzy beztrosko chodzą po bulwarach, to mi ręce opadają. Mnie nikt nie posłucha, ale pani może posłuchają«. Nagrałam film, wrzuciłam na Instagram. To był błąd

Kasia Kowalska martwiła się o życie córki, a przy okazji musiała walczyć z szukającymi sensacji mediami. W wywiadzie przyznała, że śledzili ją paparazzi, bo „przecież ludzie chcą wiedzieć, jak wygląda zapłakana Kasia Kowalska”. Słyszała też wiele plotek o córce: „Niektórzy pisali, że moja córka przedawkowała. Nie będę tego komentować… Nie mogłam do niej polecieć, granice zamknięte. Czułam się bezsilna

Piosenkarka w wywiadzie ujawniła, że jej córka Ola zaraziła się nie koronawirusem SARS-CoV-2, ale adenowirusem. Zanim powróciła do pełni zdrowia, przez trzy tygodnie pozostawała w śpiączce.

Gdy okazało się, że Ola nie ma koronawirusa, sieci zawrzało. Kasia Kowalska była krytykowana za „zmylenie opinii publicznej”. „Mnie zarzucono, że jestem oszustką. Że skoro Ola nie miała koronawirusa, nie miałam prawa apelować do nikogo. Że się lansowałam. A może jednak trzeba walczyć z ludźmi, którzy nakręcają hejt? (…) Myślisz, że po takich wydarzeniach, jakie przeżyłam, chce mi się jeszcze dyskutować o zdrowiu mojej córki z hejterami, którzy wiedzą lepiej, co jej było i jak się dziś czuje? Moja córka zrobiła coś niewybaczalnego – nie miała COVID-19, wraca do zdrowia, a to skandal…

źródło: Pani, msn