Informacje

Czy grozi nam drugi lockdown?

Obraz Candid_Shots z Pixabay

Od kilku dni liczba codziennych zakażeń w Polsce przekracza tysiąc. W piatek było 1587 nowych zakażeń, w sobotę 1584 a w niedzielę 1350. Czy w związku z tym rząd zdecyduje się na kolejny lockdown? Wirusolog nie ma wąpliwości przewidując scenariusz działania polskich władz a rząd szykuje się do zaostrzenia niektórych covidowych restrykcji. Ostateczne decyzje mają zapaść w tym tygodniu.

„Skończyły się wakacje, ludzie wrócili do domów, do pracy, do szkół. Wszystko zaczęło się mieszać i mamy efekt” – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Włodzimierz Gut, biolog, specjalista w zakresie mikrobiologii i wirusologii, profesor nauk medycznych. Dodał, że czynnikiem, który sprzyja zakażeniom są też wesela, imprezy rodzinne „więc wzrost liczy zakażonych jest normalnym zjawiskiem”.

Zdaniem eksperta pierwszy lockdown posłużył jako poligon, który miał przygotować ludzi do kolejnych etapów walki z epidemią. – Pierwszy lockdown był po to, żeby ludzie mogli się przygotować, a przede wszystkim tam, gdzie się da, stworzono warunki bezpiecznej pracy, bezpiecznego transportu – mówi Gut.

Wirusolog stwierdził, że w jego zdaniem scenariusz z wiosny już się nie powtórzy. – W mojej ocenie nie będzie pełnego lockdownu. Wszędzie robi się regionalizację. Tam, gdzie jest taka potrzeba, dociska się ograniczenia.

Z kolei rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz zaznaczył, że powinniśmy się spodziewać coraz wyższych wskaźników zachorowań. Nie znaczy to jego zdaniem, że poskutkuje to kolejnym lockdownem. – Dla nas najważniejsze jest obłożenie w szpitalach. Po pierwsze pod kątem zajętych covidowych łóżek, po drugie respiratorów. Tutaj mamy pełną wydolność. Cały czas rejestrujemy, że nowe przypadki są mało objawowe, bądź bezobjawowe – powiedział rzecznik. Szerzej pisalismy o tym TUTAJ.

Strategia rządu, podobnie jak wiosną, opiera się na niedopuszczeniu do przeciążania systemu ochrony zdrowia. Najważniejsze to panować nad miejscami dla chorych. Obecnie mamy 7 tys. łóżek gotowych na pacjentów z koronawirusem, szybko możemy tę liczbę podwoić – informuje Dziennik GAzeta Prawna. Jak wynika z ustaleń gazety, decyzje o zwiększeniu liczby łóżek mają zapaść także w tym tygodniu. W niektórych rejonach kraju –jak wynika z oficjalnej informacji o dostępnych miejscach w szpitalach – w niektórych placówkach nie ma już wolnych miejsc na oddziałach zakaźnych albo ratunkowych – czyli tych, z których najczęściej korzystają pacjenci z koronawirusem. Tak jest m.in. na Mazowszu czy Śląsku.

Od kilku dni wyraźnie też rośnie liczba osób pod respiratorami – w sierpniu i początku września w użyciu było ich ok. 80 dziennie; obecnie już 124 osoby wymagają wspomagania oddychania – to rekordowa liczba od czerwca, od kiedy resort zdrowia podaje dzienne dane o liczbie wykorzystanych urządzeń. Według rządowych zapewnień obecnie w Polsce mamy 11 tys. respiratorów.

Po wakacyjnej przerwie także wiele innych europejskich krajów zmaga się z ponownymi wzrostami zakażeń koronawirusem, najwięcej jest we Francji i Hiszpanii.

Minister zdrowia Francji Olivier Veran poinformował w niedzielę, że szpitale regionu paryskiego i marsylskiego są zmuszone odwoływać planowane operacje z uwagi na konieczność udostępnienia łóżek chorym na COVID-19. Podczas gdy restauracje i bary w Marsylii przygotowują się do zamknięcia na tydzień od niedzielnego wieczoru, Veran podkreślił, że rząd nie planuje nowego lockdownu.

Minister zdrowia Hiszpanii Salvador Illa zaapelował do rządu wspólnoty autonomicznej Madrytu, kierowanego przez Isabel Diaz Ayuso, o zaostrzenie restrykcji. Przypomniał, że rząd centralny premiera Pedra Sancheza może podjąć decyzję o przymusowej kwarantannie w tych częściach stołecznej aglomeracji, w których w ciągu ostatnich 14 dni występowało 500 infekcji na 100 tys. mieszkańców. 

Źródło: Polityka, fakt24.pl, PAP, dziennik.pl