Polska

Czy znajoma Rafała Trzaskowskiego brała udział w zabójstwie ks. Franciszka Blachnickiego? To wyjaśni IPN

Źródło: ipn.gov.pl

Zamiast dawać hojne dotacje, kandydat na prezydenta RP powinien odciąć się od takich znajomości. A może to po prostu naturalne środowisko Trzaskowskiego?

Wszystko wskazuje na to, że Gontarczyk, która w 2006 r. zmieniła nazwisko – nazywała się Lange, przez lata mogła liczyć na parasol ochronny ze strony bliskich jej polityków. Teraz znów nadchodzą dla niej trudne czasy, bowiem będzie musiała się rozliczyć z działalności agenturalnej prowadzonej zagranicą, której celem było rozpracowywanie środowisk patriotycznych i Kościoła Katolickiego.

Ks. Blachnicki działał w założonej przez siebie Chrześcijańskiej Służbie Wyzwolenia Narodów (ChSWN) w Calsbergu. Gontarczykowie zostali wyselekcjonowani do rozpracowywania tego środowiska w Niemczech. Lange miała niemieckie pochodzenie, bo jej ojciec był volksdeutschem i służył w Wermachcie. Gontarczykowie mają obywatelstwo niemieckie. W 1983 r. zostali przerzuceni do RFN, a Gontarczyk została rok później prezesem ChSWN. Śledczy podejrzewają, że małżeństwo mogło wystawić Blachnickiego, a tym samym brać bezpośredni udział w jego zabójstwie. Ks. Blachnicki najprawdopodobniej został otruty. Świadczą o tym objawy podczas zgonu, typowe dla działania związków chemicznych. Oficjalnie stwierdzono zator płucny, ale mogły być także inne przyczyny. Niemiecki lekarz stwierdził, że ofiara toczyła pianę z ust. To typowy objaw otrucia, a nie zatoru. Sekcji zwłok nie przeprowadzono, więc konieczna będzie ekshumacja. 

Komunikat o wznowieniu śledztwa pojawił się 4 maja 2020 na głównej stronie internetowej Instytutu Pamięci Narodowej: „W dniu 21 kwietnia 2020 roku prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach podjął na nowo, umorzone w dniu 6 lipca 2006 roku, śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej, stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości, polegającej na dokonaniu zabójstwa ks. Franciszka Blachnickiego w dniu 27 lutego 1987 roku w Carlsbergu przez funkcjonariuszy publicznych, poprzez podanie substancji, która spowodowała jego nagłą śmierć, co stanowiło prześladowanie pokrzywdzonego z powodów politycznych i religijnych, to jest o przestępstwo z art. 231 § 1 k.k. i art. 148 § 1 k.k. przy zast. art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 2 ust. 1 i art. 3 ustawy z dnia 18.12.1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu”.

Gontarczykowie po śmierci ks. Blachnickiego i dekonspiracji uciekli przez Węgry do PRL. Mogli liczyć na ciepłe przyjęcie. Pisał o nich tygodnik „Polityka”, a wychwalał sam Jerzy Urban, który nienawidzi Kościół z taką samą mocą. 

Po zmianie systemu Gontarczykowie korzystali z parasola komunistycznych służb. Oficerowie prowadzący stali się funkcjonariuszami Urzędu Ochrony Państwa lub zostali członkami nowego wywiadu. Agenci mogli kontynuować swoją karierę w środowiskach lewicowych. Zostali zwerbowani, aby walczyć z Kościołem, a teraz mogli robić to za pomocą działań wspierających mniejszości seksualne czy promujących aborcje na życzenie. Mieli wpływy, otrzymywali hojne dotacje z instytucji państwowych. 

Gontarczyk obecnie zajmuje się między innymi promocją środowiska LGBT, feminizmu i aborcji. W ubiegłym roku wystąpiła z Trzaskowskim na konferencji prasowej w trakcie tak zwanych V Warszawskich Dni Różnorodności, zaś w grudniu ubiegłego roku na podstawie zarządzenia prezydenta Warszawy wyznaczono dotację na prowadzenie Centrum Wielokulturowego w Warszawie, którego głównym operatorem jest fundacja Jolanty Gontarczyk. Zapisana kwota to 1,85 mln zł. Gontarczyk jest obecnie prezesem Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Pro Humanum. Można powiedzieć, że robi karierę przy asyście polityków opozycji.