Informacje

Do czego doprowadzą badania norek na polskich fermach?

Źródło:PAP/EPA

W związku z doniesieniami duńskich służb weterynaryjnych o wykryciu u norek SARS-CoV-2, minister rolnictwa Grzegorz Puda zlecił Głównemu Lekarzowi Weterynarii przeprowadzenie badań w kierunku możliwości występowania tego wirusa u norek na fermach w różnych regionach Polski.

W tej chwili na polskich fermach nie stwierdzono przypadków zakażonych zwierząt, jednak sytuacja jest dynamiczna. Wciąż wykonywane są badania i nie wiadomo czy nie będziemy zmuszeni do pójścia drogą innych państw europejskich.

Plany likwidacji w Polsce ferm hodowlanych w ramach „5. dla zwierząt” wywołały protesty między innymi hodowców norek, czy tym razem również tak się stanie ?

Norki z łatwością zakażają się koronawirusem, więc mogą stać się fabrykami mutantów SARS-CoV-2 – mówi dr hab. Piotr Rzymski z UM w Poznaniu. Dodaje jednak, że na razie brak dowodów, by mutacje mogły mieć wpływ na skuteczność opracowywanych szczepionek.
Mimo że na początku tego tygodnia wycofano się z tej decyzji – bo według obowiązujących w Danii przepisów sanitarnych uśmiercone mogą być tylko zwierzęta na fermach, na których wykryto ognisko choroby lub znajdujące się w promieniu kilku kilometrów od takich miejsc – to naukowcy nie wiedzą, czy nowe mutacje mogą stanowić zagrożenie z punktu widzenia kontroli pandemii.
W kwietniu wykryto wirusa na fermach w Holandii. Skutkiem tego było zarządzenie przez władze Holandii eksterminacji do końca czerwca ok. 600 tysięcy norek w tym kraju – mówił Rzymski. W północno-wschodniej Hiszpanii zabito ok. 100 tys. norek. W podobnym czasie pojawiały się już pojedyncze zakażenia w duńskich hodowlach, eksterminowano kilkanaście tysięcy zwierząt. W tej chwili sytuacja w Danii nabrała innego wymiaru. Po pierwsze dlatego, że zakażenie stwierdzono na bardzo wielu fermach, po drugie – zakażenie wariantem koronawirusa, który zakaził norki, potwierdzono także u ludzi – doldał

Ekspert zaznaczył jednak, że pojawiające się wątpliwości nie powinny być podstawą do ignorowania problemu zakażeń SARS-CoV-2 u norek. W rezultacie mogłoby to, prędzej czy później, doprowadzić do pogorszenia się sytuacji pandemicznej. Zaznaczył, że wszędzie tam, gdzie wciąż hoduje się te zwierzęta, sytuacja powinna być ściśle monitorowana.

Premier Danii Mette Frederiksen zapowiedziała wybicie ok. 15 mln norek w związku z obawą, że wykryta na niektórych fermach mutacja koronawirusa jest mniej podatna na ludzkie przeciwciała, co może zagrozić skuteczności szczepionki na COVID-19.

Mimo że na początku tego tygodnia wycofano się z tej decyzji – bo według obowiązujących w Danii przepisów sanitarnych uśmiercone mogą być tylko zwierzęta na fermach, na których wykryto ognisko choroby lub znajdujące się w promieniu kilku kilometrów od takich miejsc – to naukowcy nie wiedzą, czy nowe mutacje mogą stanowić zagrożenie z punktu widzenia kontroli pandemii.


– Działania Danii należy uznać za przejaw ostrożności. To kraj, będący największym producentem norek na świecie.- Władze Danii chciały zdusić problem w zarodku, podobnie jak uczyniono to w Hiszpanii i Holandii. W tym drugim kraju zdecydowano również o zakazie hodowli norek już od marca 2021 r., zamiast, jak zakładano wcześniej, od 2024 – podkreślił ekspert.

Źródło:PAP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *