Polska

Dramatyczna obrona kościoła na placu Trzech Krzyży w Warszawie. „Modlimy się. Lecą butelki i petardy”

fot. Twitter

Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał przesłankę eugeniczną do aborcji za niekonstytucyjną, w całej Polsce zaczęły się demonstracje tzw. „środowisk progresywnych”. Niekiedy „aborcjoniści” zachowywały się one niczym bojówki. Zorganizowani atakowali kościoły i zakłócali Msze Święte. Dramatyczne wydarzenia miały miejsce wokół kościoła św. Aleksandra na Placu Trzech Krzyży, gdzie kościoła przed lewackimi bojówkarzami broniła Straż Narodowa.

„Bronimy kościoła Świętego Aleksandra na Pl. Trzech Krzyży. Agresywny tłum rzuca w nas butelkami, ostrymi przedmiotami, petardami i kamieniami. Bronimy się przed fizycznym atakiem lewicowej hołoty. Rannych zabierają karetki do szpitala” – relacjonowali świadkowie.

„Na Placu Trzech Krzyży zaatakowano funkcjonariuszy rzucając w nich różnymi przedmiotami. Wyraźnie podkreślaliśmy, że w takich przypadkach będziemy chronić naszych policjantów. Do tego celu w indywidualnych przypadkach wykorzystano między innymi gaz pieprzowy” – czytamy na profilu warszawskiej policji.

„Grupa około 100 mężczyzn broniła kościoła św. Aleksandra przed agresywnym tłumem, który rzucał w nich petardami, szkłem, jabłkami, puszkami z farbą” – twierdzi posłanka Anna Maria Siarkowska (PiS) pytana o zajścia na pl. Trzech Krzyży, do których doszło w poniedziałek wieczorem.

W związku z tymi zajściami posłanka Anna Maria Siarkowska (PiS) napisała na Twitterze, że zostawiła dzieci w domu i również tam się udała. „Zostawiłam pieluchy mężowi. Dłużej niż nie wytrzymam. Jestem na Placu Trzech Krzyży. Teraz” – brzmi jej wpis.

Dopytana o te słowa, powiedziała, że udała się na pl. Trzech Krzyży, aby z innymi ludźmi bronić kościoła. „Otrzymałam informację, że jest potrzebne wsparcie. Że duża grupa ludzi, wściekły tłum, napiera na kościół i że niszczy elewację. Chciałam zobaczyć, co się dzieje, jak reaguje policja, by w razie czego, powołując się na mój poselski mandat, pomóc i zareagować” – mówiła.

Pytana o szczegóły zajścia przed kościołem, opowiedziała, że „grupa około 100 mężczyzn, a później jeszcze liczniejsza, broniła kościoła św. Aleksandra przed agresywnym tłumem, który rzucał w nich petardami, szkłem, jabłkami, puszkami z farbą”. Według posłanki młodzi ludzie broniący kościoła modlili się, śpiewali i nie dopuszczali do profanacji świątyni.

„Do pewnego momentu policja tylko odgradzała dwie grupy protestujące, a w momencie, kiedy poleciały petardy, policja zareagowała i odsunęła agresywny tłum dalej – mówiła. Wtedy sytuacja dopiero zaczęła się uspokajać” – dodała. Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz napisał za to, że „szturm lewackich barbarzyńców”  udało się opanować dzięki pomocy kibiców Legii Warszawa.

źródło: twitter, rmf24

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *