Informacje

Drony pomagają w walce z COVID-19, przewożą krew i próbki Stadion Narodowy – Szpital MSWiA, Szef Szpitala Narodowego: media kłamią

Obraz Henryk Niestrój z Pixabay

Pierwszy w Polsce dronowy most powietrzny został uruchomiony na trasie Stadion Narodowy – Szpital MSWiA. Drony pomagają w walce z COVID-19, przewożąc próbki i krew. Lot między obiektami trwa osiem minut.

– Stworzyliśmy most powietrzny, dzięki któremu możemy wykonywać operacje bezzałogowymi statkami powietrznymi, ratującymi życie tzn. dronami, które przewożą próbki medyczne i wymazowe. To jest tak naprawdę dopiero początek cyfrowej rewolucji. Początek, który, mam nadzieję, da w przyszłości transport wszelkiego rodzaju materiałów medycznych czy leków – mówił w TVP INFO Janusz Janiszewski, prezes Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej.

Drony, latające pomiędzy szpitalami, to najnowocześniejsze dronoidy (skomputeryzowane, latające roboty) typu Hermes produkcji polskiej firmy Spartaqs. Hermes uzyskał rejestrację jako statek powietrzny o numerze bocznym SP-YHMS i jako pierwszy dron w Polsce przeszedł szereg testów i uzyskał zgodę Urzędu Lotnictwa Cywilnego na wykonywanie lotów operacyjnych oraz automatycznych poza zasięgiem widoczności wzrokowej BVLOS, z aktywnym transponderem ADS-B (widzialnym dla radarów innych samolotów – red.) używanym i nadanym numerem ICAO (Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego – red.), co uczyniło z niego pełnoprawny statek powietrzny.

Dronoidy typu Hermes są dostosowane do lotów w warunkach miejskich. Na wyposażeniu mają tzw. redundantne systemy bezpieczeństwa, dublujące newralgiczne elementy dronoida i zapewniające bezproblemowe wykonanie misji nawet w trudnych warunkach.

Każda platforma BSP firmy Spartaqs przechodzi rygorystyczne testy bezpieczeństwa i jest dodatkowo wyposażona w transpondery ADS-B i FLARM, co umożliwia śledzenie ich lotu przez służby ruchu lotniczego. Są widoczne również przez śmigłowce ratunkowe.

O pracy Szpitala na Stadionie Narodowym dużo się ostatnio mówi w mediach.

– Nasi lekarze mają co robić. Staraliśmy się zapewnić im jak najlepsze warunki bytowe, jak to miało miejsce od początku pandemii – tak kierujący szpitalem na Stadionie Narodowym Artur Zaczyński odniósł się do relacji jednego z lekarzy pracujących w tej placówce. Anonimowy lekarz w rozmowie z dziennikarzem Pawłem Reszką mówił i o zaskakujących dobrych warunkach zakwaterowania i małym obłożeniu pracą.


Dziennikarz „Polityki” Paweł Reszka w sobotę na Facebooku przedstawił rozmowę z doktorem M., który leczy pacjentów z COVID-19 na Stadionie Narodowym. Jak relacjonuje dziennikarz, spotkanie z jego rozmówcą odbyło się „w pięciogwiazdkowym Regent Warsaw Hotel (dawniej Hyatt Warszawa) – jednym z droższych w Warszawie”.

  • – Każdy lekarz ma wydany zakres obowiązków zarówno w strefie skażonej jak i czystej. Są wyznaczone zadania w trakcie dyżuru. Jeżeli ktoś chciałby zaangażować się jeszcze mocniej w walkę z pandemią bardziej niż w szpitalu tymczasowym, ma możliwość i prawo udzielać pomocy na Wołoskiej 137 – stwierdził.

Dodał, że każdy pracownik, który czuje się niewystarczająco obciążony obowiązkami w Szpitalu Narodowym zapraszany jest do aktywnego włączenia się w pomoc chorym w Szpitalu na Wołoskiej. Równocześnie kierownik szpitala potwierdził, że starano się zapewnić lekarzom pracującym na Narodowym „jak najlepsze warunki bytowe – również korzystając z oferty PHH, który udostępnił naszym lekarzom swoje pokoje, jak to miało miejsce od początku pandemii”.

„Jestem bardzo rozżalony, że media starają się kształtować politykę zdrowotną państwa i podają nieprawdę, jeśli chodzi o działalność szpitala. (…) Każdy początek działalności jest trudny, to jest nowe miejsce, nowi ludzie, to trzeba wszystko poustawiać, wszystkie procesy działalności, by to było najbezpieczniejsze dla pacjentów po pierwsze i bezpieczne dla pracowników” – odpowiedział Zaczyński.

Podkreślił, że szpital tymczasowy w tej chwili osiągnął pełną gotowość operacyjną. „Od kilku dni są pełne załogi, które przyjmują pacjentów, którzy przyjeżdżają do nas, zdrowieją, wychodzą do domu, przyjmujemy nowych. Coraz więcej jest zgłoszeń. (…) Praktycznie kwalifikacja jest na poziomie 80 proc., czyli wszystkie telefony, które zwracają się do nas, praktycznie są akceptowane i pacjenci są przenoszeni” – podkreślił.

Jak zapewnił do szpitala może zostać przyjęty każdy pacjent, który nie jest bezpośrednio w stanie zagrożenia życia. W placówce przebywają, jak mówił, pacjenci covidowi z zapaleniem płuc, wymagający różnego rodzaju wspomagania oddechu, w tym terapii tlenowej, a także opieki pielęgniarskiej. Zaczyński zwrócił uwagę, że do szpitala tymczasowego nie mogą natomiast trafiać m.in. osoby wymagające natychmiastowej wentylacji zastępczej, mające zawał serca, zaostrzenia chorób wymagających specjalistyki czy ci wymagający operacji – bo w placówce nie ma bloku operacyjnego.

Pytany, czy w szpitalu przebywają także pacjenci wymagający leczenia pod respiratorowego, odparł: „Zabezpieczenie w respiratory jest dla pacjentów, którzy będą wymagali podjęcia respiratoroterapii i leczenia OIOM-owego w momencie, gdy zabraknie miejsc w szpitalach standardowych”. Podkreślił, że jeśli wśród pacjentów szpitala znajdą się osoby wymagające respiratora, „ten respirator będzie dla nich zabezpieczony”. „Nie będziemy musieli szukać miejsca w Warszawie czy na Mazowszu, jeśli tych pacjentów będzie coraz więcej” – dodał.

Zaczyński pytany był również o zarzuty polityków opozycji, że szpital narodowy to drogie i nieuzasadnione przedsięwzięcie oraz że placówki tymczasowe mogłyby być organizowane np. w starych budynkach szpitalnych. „Pozostawię to bez komentarza, bo to chyba komentarza nie potrzebuje. Na całym świecie wykorzystywane są duże hale, duże infrastruktury, takie jak stadiony, hale widowiskowe, które w zależności od temperatury zewnętrznej są w stanie po pierwsze na dużej powierzchni pomieścić dużą ilość chorych, by zminimalizować potrzeby kadrowe” – zauważył.

Według Zaczyńskiego, „problem innych proponowanych miejsc to niefunkcjonalność”. Podkreślił, że leczenie zakaźne musi gwarantować możliwość utworzenia specjalnych stref, „jednokierunkowego tak naprawdę obiegu pracowników, by się nie skazili, nie ma ruchu wstecznego”. „Te wszystkie rzeczy można tylko zaplanować na dużych powierzchniach” – dodał.

Źródło:tvpinfo/portalsamorządowy.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *