Gospodarka

Druga fala koronawirusa mniej groźna dla gospodarki?

Obraz David Schwarzenberg z Pixabay

Choć druga fala epidemii koronawirusa w Polsce uderzyła z dużą siłą i zachorowań mamy w Polsce więcej niż na wiosnę, ekonomiści nie widzą w niej tak wielkiego zagrożenia dla gospodarki, jakie prognozowali kilka miesięcy temu. Takie wnioski można wyciągnąć z konkursu ogłoszonego przez „Parkiet” i „Rzeczpospolitą”. „Polska gospodarka skurczy się w tym roku o 2,9 proc., a w przyszłym urośnie o 4,3 proc.” – przewidują uczestnicy na najlepszego analityka makroekonomicznego roku. „Aktualne oczekiwania są więc minimalnie bardziej optymistyczne. Albo raczej mniej pesymistyczne” – czytamy w gazecie.

Częściowo wynika to z tego, że lepszy, niż można było oczekiwać w lipcu, okazał się III kwartał. Ówczesne prognozy sugerowały, że PKB Polski w tym okresie spadnie o 4 proc. rok do roku. Obecne szacunki sugerują, że spadek wyniósł 3 proc. Tymczasem prognozy na IV kwartał są nieco gorsze, niż były w lipcu. Uczestnicy konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego spodziewają się obecnie, że polska gospodarka skurczy się w ostatnich trzech miesiącach roku o 2,5 proc. rok do roku zamiast o 2 proc.

„Wprowadzane obostrzenia, choć są uciążliwe dla firm i konsumentów, nie powinny mieć istotnego bezpośredniego przełożenia na PKB. Odbiją się na nastrojach, co pośrednio obniży aktywność gospodarczą. Nasza prognoza PKB na cały rok pozostaje jednak niezmieniona” – napisali z kolei w raporcie ekonomiści z mBanku, komentując wprowadzenie przez rząd na terenie całego kraju tzw. żółtej strefy.

Ekonomiści przyznają jednak, że prognozy będzie trzeba zrewidować, jeśli rozwój epidemii doprowadzi do poważniejszych ograniczeń aktywności ekonomicznej, m.in. zamknięcia szkół podstawowych i przedszkoli. „To ograniczyłoby wielu rodzicom możliwość pracy. W takim negatywnym scenariuszu spadek PKB w IV kwartale mógłby sięgnąć 5–6 proc. rok do roku” – ocenia Piotr Kalisz, główny ekonomista banku Citi Handlowy.

Piotr Kalisz podkreśla jednak, że tak gwałtowne załamanie aktywności w gospodarce jak w II kwartale nie powinno się już powtórzyć. Czynnikiem, który stabilizuje konsumpcję, jest m.in. znacznie lepsza, niż można się było obawiać jeszcze kilka miesięcy temu, sytuacja na rynku pracy.

Uczestnicy naszego konkursu obecnie oceniają przeciętnie, że w połowie 2021 r. stopa bezrobocia rejestrowanego wyniesie 6,6 proc., a nie 7,1 proc., jak przewidywali w lipcu. Wiosną nie brakowało prognoz, że wskaźnik ten przebije 10 proc. Było to jednak jeszcze przed uruchomieniem tarcz antykryzysowych.

źródło:Rzeczpospolita

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *