Polska

Dziennikarz Gazety Polskiej z sądowym zakazem pisania o Bońku. „Tak rozległej i agresywnej cenzury jeszcze nie było”

By Roger Gor - IMG_2906.JPG, CC BY 3.0

Decyzję taką podjął 27 sierpnia Sąd Okręgowy w Warszawie. Sprawa dotyczy artykułów, jakie nt. wątpliwości wokół funkcjonowania Polskiego Związku Piłki Nożnej, kierowanego przez Zbigniewa Bońka ukazywały się na łamach „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”. Ich autorem był właśnie Piotr Nisztor. Decyzją sądu, dziennikarz ma roczny zakaz publikowania na temat Zbigniew Bońka. Musi też usunąć treści już opublikowane w serwisach YouTube oraz Twitter. Za każde złamanie zakazu Nisztorowi grozi kara w wysokości 5 tys. zł. O nałożenie na dzienniakrza zakazu wniósł pełnomocnik prezesa PZPN.

Komentując postanowienie sądu Piotr Nisztor ocenił jako „skrajny przykład złamania fundamentalnych zasad demokracji” i „poważnie ograniczający wolność słowa”. Nałożony na niego zakaż dziennikarz porównał do wydarzeń z czerwca 2014 roku, kiedy do redakcji „Wprost” weszli agenci ABW.

„To przeprowadzenie w białych rękawiczkach próby zamachu na prawa i obowiązki dziennikarskie, podobnego do tego jaki w czerwcu 2014 r. funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wspólnie z prokuraturą dokonali w redakcji tygodnika „Wprost”. Sześć lat temu chciano w ten sposób nie dopuścić do kolejnych dotyczących afery taśmowej publikacji, których byłem współautorem. Dziś sąd odbiera mi konstytucyjny obowiązek informowania społeczeństwa o funkcjonowaniu największego związku sportowego w Polsce oraz działaniach jego prezesa” – napisał Nisztor o oświadczeniu opublikowanym na Twitterze.

Do decyzji tej odniósł się także redaktor naczelny „Gazety Polskiej”. Tomasz Sakiewicz przyznał, że „z tak rozległą i agresywną cenzurą” jeszcze się nie spotkał. Nałożony na Nisztora zakaz określił jako próbę zastraszenia dziennikarza. – Cenzura prewencyjna tu zastosowana pokazuje, że sąd chce zastraszyć dziennikarzy, by nie pisali o pewnych osobach publicznych – mówi Sakiewicz i dodaje – Bońkowi szczególnie zależało, by zablokować artykuł, jaki ukazał się w dzisiejszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”. Dotyczy on bliskiego współpracownika Bońka, który był w przeszłości kapitanem SB i inwigilował św. Jana Pawła II – stwierdził publicysta.

Decyzja sądu o zakazie publikacji przez Piotra Nisztora artykułów związanych ze Zbigniewem Bońkiem to dowód na potężne zagrożenie wolności słowa w Polsce generowane przez wymiar sprawiedliwości – powiedział redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz.

W tygodniku „Gazeta Polska” opublikowany został artykuł Piotra Nisztora „Kapitan SB trzęsie polską piłką”. Artykuł ten dotyczy Andrzeja Placzyńskiego, prezesa firmy Lagardere Sports Poland (LSP), wcześniej działającej pod nazwą SportFive. „W 2017 roku PZPN, kierowany przez Zbigniewa Bońka, przedłużył z firmą Placzyńskiego umowę na pośrednictwo m.in. w pozyskiwaniu sponsorów dla polskiej reprezentacji” – czytamy w tygodniku.

Według „GP”, Placzyński ma ciemną kartę w życiorysie i w latach 1980–1990 „był pracownikiem Departamentu I MSW (wywiadu PRL), z czego ostatnie trzy lata służby spędził jako funkcjonariusz pod przykryciem w Wiedniu”. „GP” miała dotrzeć do dokumentów Placzyńskiego, które szczegółowo opisują jego działalność wywiadowczą.

Źródło: Twitter, dziennik.pl, niezależna.pl