Rodzina

Edukacja domowa coraz popularniejsza w czasie epidemii.

Obraz: Pixaby

Jest boom na edukację domową. Eksperci szacują, że w tym roku szkolnym przybędzie ok. 5 tys. uczniów w edukacji domowej i będzie ich łącznie blisko 16 tys.  Poprzednio edukacja domowa cieszyła się takim zainteresowaniem w roku, gdy reforma Anny Zalewskiej likwidowała gimnazja. Teraz może paść kolejny rekord – zauważa „Dziennik Gazeta Prawna”.

Od kiedy zniesiono wymóg posiadania opinii z poradni psychologiczno-pedagogicznej, podobno rozdzwoniły się telefony do szkół w tej sprawie. – Od sierpnia odbierałam ich po kilkadziesiąt dziennie. Zainteresowanie jest przynajmniej dwa razy większe niż w poprzednich latach. W zeszłym roku w edukacji domowej mieliśmy 100 dzieci, w tym roku przekroczymy 200 – wylicza w DGP Anna Zakrzewska, dyrektor prywatnej szkoły podstawowej i prywatnego liceum Centrum Edukacyjne.

Dyrektor niepublicznych Szkół Benedykta Krzysztof Kacuga potwierdza ten trend. – Jeszcze kilka lat temu mieliśmy 400 uczniów, w tym roku możemy dobić do 800. Cały czas zapisują się kolejni – mówi. 

Na Ursynowie w Warszawie liczba wniosków o zgodę na nauczanie domowe wzrosła w trakcie pandemii o około 20 proc. Jak dodaje dyrektorka jednej ze szkół, wielu rodziców zaznacza, że wybrało to rozwiązanie nie na cały rok szkolny, tylko na razie na 3-4 miesiące, dopóki nie wyjaśni się sytuacja z pandemią.

Mariusz Dzieciątko, prezes Stowarzyszenia Edukacji w Rodzinie, zauważa w DGP, że zmiana trybu nauczania to pokłosie tego, że przez ostatnie miesiące część rodziców musiała się mocniej zaangażować w edukację dzieci i na własnej skórze odczuła, jak bardzo przeszkadza im konieczność twardego podporządkowania się godzinom zajęć. Szczególnie gdy w rodzinie jest więcej dzieci, a np. jeden komputer. Rodzice przekonali się, że system zamiast pomagać, przeszkadza im. I że sami poradzą sobie lepiej.

Formalnie jest to proste: wystarczy złożyć wniosek do szkoły o edukację domową. Rozpatruje go dyrektor. Rodzice podpisują zobowiązanie, że dziecko przystąpi do egzaminów sprawdzających, czy przyswoiło podstawę programową, dostarczają też świadectwa z poprzednich klas – informuje gazeta.

Część ekspertów ostrzega jednak przed taką formą nauczania. Małgorzata Orłowska, dyrektor Społecznej Szkoły Podstawowej nr 12 im. Emanuela Bułhaka w Warszawie tłumaczy, że rodzice nie zastąpią ani szkoły, ani relacji rówieśniczych. – Dzieci złaknione są innych, zamykanie ich teraz, po półrocznym siedzeniu w domu, nie ma sensu. To przyniesie więcej szkody niż pożytku – mówi.

Eksperci szacują, że w tym roku szkolnym przybędzie ok. 5 tys. uczniów w edukacji domowej i będzie ich łącznie blisko 16 tys. MEN poda oficjalne statystyki prawdopodobnie w październiku. W poprzednich latach ich liczba wahała się od 10,4 tys. do 13 tys. Najwięcej było po wejściu reformy i ostatecznej likwidacji gimnazjów, czyli w roku 2017/18 – 13,05 tys.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna