Zdrowie

Europa walczy z tymi, którzy nie chcą nosić maseczek. Nowe obostrzenia i surowe kary. Przeczytaj zanim wyjedziesz zagranicę

Pixabay

W wielu krajach czy rejonach Europy ponownie wprowadzono obowiązek noszenia maseczek w przestrzeni publicznej. Zakrywanie ust i nosa wymagane jest najczęściej w sklepach i środkach transportu. Obostrzenia mogą się różnić nawet wewnątrz jednego kraju a za ich lekceważenie grożą grzywny.

W całej Francji obowiązuje nakaz zasłaniania ust i nosa we wszystkich zamkniętych przestrzeniach publicznych, ale wzrost nowych infekcji skłonił wiele władz samorządowych do rozszerzenia tego obowiązku na wybrane obszary na świeżym powietrzu. Na taki krok zdecydowały się setki miast i gmin, w tym duże ośrodki, takie ja Marsylia, Lille czy Tuluza oraz wiele miejscowości turystycznych, np. Biarritz i Saint Tropez.

Od poniedziałku noszenie maseczek jest wymagane w niektórych, szczególnie uczęszczanych miejscach Paryża, m.in. na bulwarach biegnących wzdłuż Sekwany i Kanału św. Marcina oraz na targowiskach pod gołym niebem. We Francji za niestosowanie się do reguł związanych z używaniem maseczek grozi grzywna w wysokości 135 euro.

Rozszerzana jest również lista miejsc w Anglii i w Szkocji, w których obowiązkowo trzeba nosić maseczki. Od soboty, oprócz sklepów, centrów handlowych i środków komunikacji zbiorowej, znalazły się na niej również muzea, biblioteki, galerie, kina oraz budynki sakralne.

Podobne przepisy będą obowiązywać od poniedziałku w Irlandii Północnej, w której, tak jak wciąż w Walii, zasłanianie twarzy wymagane było tylko podczas korzystania z transportu publicznego. Za niestosowanie się do przepisów możemy być ukarani mandatem do 100 funtów.

Także w Irlandii od poniedziałku obowiązkowe jest używanie maseczek już nie tylko w komunikacji zbiorowej, ale i w sklepach i centrach handlowych. Za złamanie tych przepisów grozi do 2,5 tys. euro grzywny lub do sześciu miesięcy więzienia.

W Hiszpanii trzeba zasłaniać usta i nos we wszystkich zamkniętych przestrzeniach publicznych oraz w otwartej przestrzeni publicznej, np. na ulicach i placach, gdy nie da się utrzymać półtorametrowego odstępu od innych ludzi. Wszystkie regiony kraju poza Wyspami Kanaryjskimi wprowadziły jednak jeszcze dalej idące przepisy, nakazujące używanie maseczek w każdym miejscu publicznym, niezależnie od dystansowania społecznego. Za lekceważenie tych postanowień można zapłacić karę. Jej wysokość zależy od regionu i wynosi zazwyczaj 100 euro.

Twarz zasłaniać też musimy we wszystkich zamkniętych przestrzeniach publicznych oraz środkach transportu we Włoszech. Powinno się to czynić również na zewnątrz, gdy niemożliwe jest zachowanie bezpiecznej odległości od innych. W Mediolanie za brak maseczki można dostać mandat w wysokości 400 euro. Takie samo zachowanie w regionie Kampanii grozi grzywną 1000 euro.

W Portugalii twarz musimy zasłaniać podczas korzystania z komunikacji zbiorowej, a także w niektórych ogólnodostępnych miejscach, takich jak muzea czy kościoły. Nie trzeba tego robić na ulicach i plażach. Niestosowanie się do przepisów grozi mandatem w wysokości od 120 do 350 euro.

W Chorwacji, Rumunii, Grecji, na Ukrainie i w Bułgarii maseczki trzeba zakładać w pojazdach komunikacji zbiorowej oraz w zamkniętych przestrzeniach publicznych, np. w sklepach. W tym ostatnim kraju za zlekceważenie przepisów zapłacimy 300 lewów grzywny (ok. 675 zł). Podobne przepisy obowiązują na Cyprze.

Na Słowacji maseczki należy zakładać we wszystkich zamkniętych pomieszczeniach, w których stykamy się z obcymi ludźmi – także w środkach komunikacji masowej. Za niestosowanie się do tych przepisów trzeba zapłacić nawet do 1650 euro grzywny. Zasłanianie twarzy w komunikacji publicznej (w tym np. wewnątrz statków pływających po Balatonie) i w sklepach jest obowiązkowe na Węgrzech. Takie same rozwiązania obowiązują obecnie na Litwie.

Władze Łotwy, Estonii i Danii nie wymagają od swoich obywateli zakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej, ale radzą im to robić w szczególnie zatłoczonych miejscach, np. w środkach komunikacji zbiorowej. 

Źródło: PAP, dziennik.pl