Świat

Zginą tysiące zwierząt. Rozpoczął się okrutny „Festiwal psiego mięsa”

Pies w skrzynce, Ilona Krijgsman z Pixabay

Co kraj, to obyczaj. Tak mówią. Obyczaje z dalekiego wschodu często są dla nas niezrozumiałe. A praktyki budzą niesmak, a nawet odrazę. Wirus z Wuhan uświadomił wielu Europejczykom, że w Chinach jada się m.in. nietoperze. Wiadomo także, że w państwie środka rarytasem jest… mięso psa.

W mieście Yulin na południu Chin rozpoczął się minioną niedzielę festiwal psiego mięsa. Okrutne wydarzenie, które wywołuje oburzenie w naszym kręgu kulturowym, odbywa się pomimo pandemii koronawirusa oraz decyzji chińskiego rządu, który niedawno ogłosił, że psy są klasyfikowane jako zwierzęta domowe, a nie zwierzęta gospodarskie.

Każdego roku podczas dziesięciodniowego wydarzenia zabijanych jest kilka tysięcy zwierząt. Oprócz psiego mięsa, na targach sprzedawane jest również kocie mięso i alkohol.

Okazuje się, że festiwal psiego mięsa budzi kontrowersje także w Chinach. Działacze na rzecz praw zwierząt twierdzą, że wiele zwierząt zabijanych jest w okrutny sposób, a sama impreza nie spełnia standardów higienicznych.

Organizatorzy jednak nic nie robią sobie z krytyki, bowiem festiwal co roku przyciąga tysiące ludzi. Aktywiści twierdzą jednak, że frekwencja w tym roku gwałtownie spadła i mają nadzieję, że wydarzenie odbywa się po raz ostatni.

W następstwie wybuchu epidemii koronawirusa Chiny wprowadziły tymczasowy zakaz handlu dzikimi zwierzętami. Rząd obiecał, że rozważy wprowadzenie go na stałe. Ministerstwo rolnictwa postanowiło również sklasyfikować psy jako zwierzęta domowe, a nie zwierzęta hodowlane. Nie jest jednak jasne, w jaki sposób ta zmiana wpłynie na handel psim mięsem. Dodajmy, że w kwietniu miasto Shenzhen jako pierwsze wprowadziło zakaz spożywania psiego mięsa. Działacze na rzecz praw zwierząt mają nadzieję, że inne miasta pójdą w jego ślady.

źródło: o2