BógRodzina

Franciszek „Rodzina uratuje świat”. Przymierze mężczyzny z kobietą

By Korea.net / Korean Culture and Information Service, CC BY-SA 2.0

PRZYMIERZE MĘŻCZYZNY Z KOBIETĄ

W poprzednich katechezach zatrzymałem nad opowiadaniem o stworzeniu istoty ludzkiej, zwartym w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju, gdzie jest napisane: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1,27).

Dzisiaj chciałbym uzupełnić refleksję drugim opowiadaniem, które znajdujemy w drugim rozdziale. Tutaj czytamy, że Pan, po stworzeniu nieba i ziemi, „ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą” (Rdz 2,7). To był koniec aktu stworzenia. I jeszcze czytamy: „Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał” (Rdz 2,15).

Duch Święty, który natchnął całą Biblię, ukazuje przez moment mężczyznę samotnego – któremu kogoś brakuje: kobiety. I Bóg, który patrzy na mężczyznę, który obserwuje Adama w ogrodzie, widząc, że jest on wolny, że jest panem, stwierdza, że jest jednak… sam. I widział Bóg, że to „nie było dobre”. To jakiś brak wspólnoty; brak jakiejś pełni. I Bóg mówi: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc” (Rdz 2,18).

Bóg przedstawia mężczyźnie wszystkie zwierzęta: mężczyzna nadaje im nazwy – i to jest kolejny obraz panowania człowieka nad światem stworzonym – ale wśród nich nie ma nikogo podobnego jemu. Mężczyzna pozostaje nadal sam. Kiedy wreszcie Bóg przedstawia kobietę, mężczyzna z radością stwierdza, że to ktoś, który jest jego częścią: „kość z moich kości, ciało z mojego ciała” (por. Rdz 2,23). W końcu pojawia się jakieś odbicie, jakaś wzajemność. Kiedy ktoś – to jest przykład, aby lepiej zrozumieć – pragnie pomóc drugiemu, zawsze musi go mieć przed sobą: jeśli ktoś pomaga, a nie ma kogoś, kto tę pomoc przyjmuje… wówczas brakuje wzajemności. I tak było z mężczyzną, któremu brakowało kogoś, aby dojść do pełni, brakowało mu wzajemności. Kobieta nie jest „repliką” mężczyzny; pochodzi z bezpośredniego aktu stwórczego Boga. Obraz „żebra” nie oznacza wcale niższości czy poddania, ale wręcz przeciwnie – mężczyzna i kobieta są tą samą substancją, i są dla siebie uzupełnieniem, i mają tę samą wzajemność. A opis – zawsze jest to przypowieść – że Bóg stworzył kobietę kiedy mężczyzna spał, podkreśla wprost, że kobieta nie jest stworzona przez mężczyznę, ale przez Boga. I opis ten sugeruje jeszcze jedną rzecz: aby znaleźć kobietę – możemy powiedzieć innymi słowami, aby znaleźć miłość kobiety – mężczyzna musi najpierw śnić o niej, aby później ją odnaleźć.

Zaufanie Boga wobec mężczyzny i kobiety, którym powierza ziemię, jest szczodrobliwe, bezpośrednie i pełne. Bóg im ufa. Ale oto zło wprowadza w ich rozum podejrzenia, niewiarę, brak zaufania. I w końcu dochodzi do nieposłuszeństwa wobec przykazania, które ich chroniło. Ulegają sile, wszechmocy, która zatruwa i niszczy harmonię. Także i my wszyscy odczuwamy wewnętrznie takie to wiele razy.

Grzech rodzi nieufność i podział pomiędzy mężczyznę i kobietę. Ich relacja zostanie osaczona przez tysięczne formy krętactw i sprzeniewierzeń, pokus kłamstwa i poniżających drugiego wszechmocy, aż do najbardziej dramatycznych form przemocy. Historia nosi tego ślady. Pomyślmy, dla przykładu, o niektórych negatywnych stronach patriarchatu. Pomyślmy o licznych rodzajach maskulinizmu, w których kobieta uważana była za kogoś drugiej kategorii. Pomyślmy o instrumentalizacji i komercjalizacji ciała kobiety we współczesnej kulturze medialnej. Ale pomyślmy również o współczesnej epidemii nieufności i sceptycyzmu. Pomyślmy o wrogości, która tak się szerzy w naszej kulturze, zwróconej przeciwko przymierzu mężczyzny z kobietą. A przecież przymierze mężczyzny z kobietą potwierdza intymność ich wspólnoty i broni godności płci.

Jeśli nie znajdziemy sympatii dla tego przymierza, które zdolne jest dać nowym pokoleniom odejście od nieufności i obojętności, to dzieci, które się narodzą, będą już od łona matek wykorzenione z piękna tego przymierza. Lekceważenie społeczne dla przymierza stałego i prokreacyjnego mężczyzny i kobiety jest na pewno stratą dla wszystkich. Musimy na nowo przywrócić honor małżeństwu i rodzinie! Biblia mówi piękną rzecz: mężczyzna znajduje kobietę, spotykają się i mężczyzna musi pozostawić wszystko, aby odnaleźć ją w pełni. Dlatego pozostawi swojego ojca, swoją matkę, i pójdzie do niej – do swojej żony. To jest piękne! To oznacza rozpoczęcie nowej wędrówki. Mężczyzna jest cały dla kobiety, i kobieta jest cała dla mężczyzny.

Ochrona tego przymierza mężczyzny z kobietą, nawet jeśli jesteśmy grzesznikami i poranionymi, zagubieni i poniżeni, nieufni i niepewni, jest dla nas wierzących zobowiązującym powołaniem, szczególnie w dzisiejszej rzeczywistości. Opowiadanie o stworzeniu i grzechu, w swoim zakończeniu daje nam piękny obraz: „Pan Bóg sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich” (Rdz 3,21). To jest obraz czułości Boga wobec pary grzeszników. Zachwycająca czułość Boga wobec mężczyzny i kobiety! To jest obraz ojcowskiej troski o ludzką parę. Sam Bóg troszczy się i broni swoje najdoskonalsze dzieło.

Papież Franciszek