Bóg

Franciszek „Rodzina uratuje świat”. Rodzina i praca

fot. Pixabay

RODZINA I PRACA

Po refleksji na temat święta w życiu rodziny, dzisiaj zatrzymamy się nad uzupełniającym elementem, czyli pracą. Zarówno święto, jak i praca stanowią część obrazu Boga Stworzyciela.

Praca, jak się zwykle mawia, jest konieczna dla utrzymania rodziny, dla wychowania dzieci, dla zapewnienia swoim najbliższym godziwego życia. Najpiękniejszy komplement, jaki może usłyszeć osoba poważna, to: „człowiek pracowity”. Czyli ktoś, kto pracuje, kto nie żyje na barkach innych ludzi, jak pasożyt. 

W rzeczywistości praca, w swoich licznych formach, zaczynając od prac domowych, troszczy się również o dobro wspólne. Gdzie się nauczyć tego pracowitego stylu życia? Przede wszystkim w rodzinie. Rodzina wychowuje do pracy na przykładzie rodziców: ojciec i matka pracują dla dobra rodziny i społeczeństwa.

W Ewangelii Święta Rodzina przedstawiona została jako rodzina pracująca. Sam Jezus został nazwany „syn cieśli” (Mt 13,55), a nawet „cieśla” (Mk 6,3). Św. Paweł również napominał chrześcijan: „Kto nie chce pracować, niech też nie je!” (2Tes 3,10). Piękny sposób na odchudzanie: nie pracuj i nie jedz! – Apostoł odniósł się do fałszywej duchowości niektórych, którzy chcieli żyć na barkach swoich braci oraz sióstr, i którzy „wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi” (2Tes 3,11). Zaangażowanie w pracę i życie duchowe w ujęciu chrześcijańskim nie są rzeczami przeciwstawnymi sobie. Jedno nie wyklucza drugiego. Trzeba to dobrze zrozumieć! Modlitwa i praca mogą i muszą być razem w harmonii, jak tego nauczał św. Benedykt z Nursji1. Brak pracy niszczy ducha, tak jak brak modlitwy niszczy codzienną aktywność.

Pracować – powtarzam to na tysiąc sposobów – oznacza bycie osobą ludzką. Praca wyraża godność bytu stworzonego na obraz Boga. Dlatego praca jest święta. I dlatego zarządzanie zatrudnieniem jest wielką odpowiedzialnością ludzką i społeczną, która nie może być pozostawiona w rękach nielicznych, albo w zrzucona na „święty rynek”. Powodowanie utraty miejsc pracy oznacza spowodowanie wielkich szkód społecznych. Smucę się, gdy widzę, że są ludzie bez pracy, że ludzie nie mogą znaleźć pracy, że nie mogą godnie zanieść chleba do swoich domów. I cieszę się, gdy widzę, że rządzący czynią wiele starań dla stworzenia miejsc pracy, gdy starają się, aby wszyscy mogli pracować. Praca jest rzeczą świętą, praca daje godność rodzinie. Musimy się modlić aby nie zbrakło pracy w żadnej rodzinie.

Tak więc praca, tak jak i święto, przynależy do obrazu Boga Stworzyciela. W Księdze Rodzaju zagadnienie Ziemi jako domu-ogrodu, a która zostaje powierzona trosce i pracy człowieka (por. Rdz 2,15) jest poprzedzone bardzo poruszającym fragmentem: „Gdy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo, nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła – bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby” (Rdz 2,4b–6). To nie romantyzm, ale objawienie Boże: jesteśmy odpowiedzialni za zrozumienie i przyjęcie go aż do głębi. Encyklika „Laudato si”, która proponuje wizję ekologii integralnej, zawiera przesłanie: piękno Ziemi i godność pracy zostały stworzone po to, aby się łączyły ze sobą. Tak więc muszą być razem ze sobą: Ziemia staje się piękna, gdy jest uprawiana przez człowieka. Kiedy praca odrywa się od przymierza Boga z mężczyzną i kobietą, kiedy oddziela się od ich godności duchowej, kiedy staje się zakładnikiem jedynie logiki zysku, wówczas następuje poniżenie uczuć życiowych, następuje zatrucie duszy i wszystkiego wokół: powietrza, wody, roślin, pokarmu… Życie społeczne zostaje zniszczone. A konsekwencje spadają przede wszystkim na najbiedniejszych i na rodziny najbiedniejsze. Współczesna organizacja pracy ukazuje bardzo niebezpieczną tendencję to traktowania rodziny jako obciążenia, ciężaru, i pasywności dla pracy produkcyjnej. Ale zapytajmy się: jaka produkcja? Dla kogo? Tak zwane „miasto inteligentne” jest bez wątpienia bogate w służby i organizacje. Jednak, dla przykładu, jest ono wrogie dla dzieci i osób starszych.

Często ten, który projektuje, jest zainteresowany zarządzaniem indywidualnymi siłami pracy, w celu montowania, użytkowania albo odrzucania, stosownie do opłacalności ekonomicznej. Rodzina jest wielkim „stołem” próby. Kiedy organizacja pracy czyni z rodziny zakładnika, albo nawet utrudnia jej wędrówkę, to możemy być pewni, że ludzkie społeczeństwo rozpoczęło pracę przeciwko sobie samemu!

Rodziny chrześcijańskie otrzymują w tej sytuacji gospodarczej wielkie wyzwanie i wielką misję. Niosą one w sobie fundamenty aktu stwórczego Boga: tożsamość i więzi mężczyzny z kobietą, prokreację, pracę, która czyni z Ziemi miejscem dobrym do zamieszkania. Utrata tych fundamentów jest poważną sprawą, i w naszym wspólnym domu istnieje już zbyt wiele rys i pęknięć! Zadanie nie jest łatwe. Czasami różnym stowarzyszeniom rodzin wydaje się, że są one jak Dawid wobec Goliata… ale wiemy dobrze, jak skończyła się ta historia! Trzeba wiary i zręczności. Niech Bóg da nam łaskę przyjęcia z radością i nadzieją tego powołania, w tych trudnych chwilach naszej historii, powołania do pracy, aby dać godność sobie samym i naszej rodzinie.

Papież Franciszek