Bóg

Franciszek „Rodzina uratuje świat”. Rodzina i świadectwo wiary

Fot. Pixabay

RODZINA I ŚWIADECTWO WIARY

W tej ostatniej części katechez na temat rodziny, skierujmy nasze spojrzenie na sposób, w jaki podejmuje się przekaz wiary, wewnątrz i na zewnątrz.

W pierwszym odruchu mogłyby nam przyjść na myśl niektóre fragmenty ewangeliczne, które zdają się przeciwstawiać sobie więzy rodzinne z naśladowaniem Jezusa. Na przykład, te mocne słowa, które wszyscy znamy i które słyszeliśmy: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,37–38).

Naturalnie, tymi słowami Jezus nie chce anulowania czwartego przykazania, które jest największym przykazaniem w odniesieniu do ludzi. Pierwsze trzy przykazania odnoszą się do Boga, czwarte zaś odnosi się już do ludzi. Nie powinniśmy nawet myśleć, że Jezus, który dokonał cudu podczas wesela w Kanie, który uświęcił węzeł małżeński mężczyzny z kobietą, który oddał dzieci rodzinom, żądałby, abyśmy byli nieczułymi na więzi rodzinne! To nie jest wytłumaczenie. Wręcz przeciwnie, kiedy Jezus potwierdza prymat wiary w Boga, to nie znajduje lepszego porównania dla wyrażenia tego prymatu jak tylko uczucia rodzinne. I z drugiej strony, same więzi rodzinne, wewnątrz doświadczenia wiary i  miłości do Boga, zostają przemienione, zostają „wypełnione” głębszym sensem, stają się zdolne wyjść poza i ponad siebie, aby stworzyć ojcostwo i macierzyństwo w szerszym sensie, aby umieć przyjąć, jako braci i siostry, ludzi znajdujących się na marginesie wszelkich więzi. Pewnego dnia temu, który powiedział Mu, że Matka i bracia szukają Go, odpowiedział, wskazując na Swoich uczniów: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (Mk 3,34–35).

Mądrość uczuć, których nie można kupić i których nie widać, jest najlepszym posagiem geniuszu rodzinnego. To właśnie w rodzinie uczymy się wzrastać w tej atmosferze mądrości uczuć. Ich „gramatyki” uczy się w rodzinie; poza rodziną trudno się jej nauczyć. I to jest właśnie język poprzez który Bóg pozwala zrozumieć Siebie wszystkim.

Zaproszenie, aby więzy rodzinne związać z posłuszeństwem wierze i przymierzu z Panem nie zabija ich; wręcz przeciwnie, więzy rodzinne uwalniają od egoizmu, strzegą przed degradacją, niosą przez życie. Obieg stylu rodzinnego w relacjach międzyludzkich jest błogosławieństwem dla narodów: daje nową nadzieję na ziemi. Kiedy uczucia rodzinne pozwalają się nawracać przez świadectwo Ewangelii, wówczas stają się zdolnymi do rzeczy niewyobrażalnych, które pozwalają dotknąć bezpośrednio dzieł Boga, tych dzieł, które Bóg czyni w historii, jak również i tych dzieł, które Jezus uczynił dla mężczyzn, kobiet i dzieci, których spotkał. Zaledwie jeden uśmiech porzuconego dziecka a cudownie wyrwanego desperacji, które zaczyna żyć na nowo, tłumaczy nam sposób działania Boga w świecie lepiej, niż tysiące traktatów teologicznych. Tylko jeden mężczyzna, tylko jedna kobieta, zdolni do ryzykowania i poświęcenia siebie dla dziecka innych ludzi, tłumaczy nam miłość, której naukowcy już nie pojmują. I gdzie są uczucia rodzinne, rodzą się gesty serca, które lepiej przemawiają niż słowa. Gest miłości… To zmusza do myślenia.

Rodzina, która odpowiada na wezwanie Jezusa, przywraca światu królestwo przymierza, przymierza mężczyzny i kobiety z Bogiem. Pomyślcie, jak rozwinąć dzisiaj to świadectwo. Pomyślmy, że ster historii (społeczeństwa, ekonomii, polityki) zostaje w końcu powierzony przymierzu mężczyzny i kobiety, aby zarządzali nim ze wzrokiem utkwionym na pokolenia, które nadejdą. Tematy ziemi i domu, ekonomii i pracy, zabrzmiałyby zupełnie inną muzyką!

Jeśli damy główną rolę – zaczynając od Kościoła – rodzinie, która słucha Słowa Bożego, i która nim żyje na co dzień, wówczas staniemy się jak dobre wino z wesela w Kanie, będziemy fermentować jak zaczyn Boży!

W rzeczywistości przymierze rodziny z Bogiem jest wezwane do tego, aby przeciwstawiać się ogólnej laicyzacji współczesnego świata. Nasze miasta stały się zlaicyzowane z powodu braku miłości, także z powodu braku uśmiechu. Uśmiech rodziny jest zdolny zwyciężyć laicyzację naszych miast. I to jest zwycięstwo miłości rodzinnej. Żadna inżynieria ekonomiczna i polityczna nie jest w stanie zastąpić roli rodziny. Projekt Wieży Babel buduje martwe drapacze chmur. Duch Boży natomiast sprawia, że „pustynia stanie się sadem, a sad za las uważany będzie” (Iz 32,15). Musimy wyjść z wież i ciemnych pokoi elit, aby na nowo pójść do domów i otwartych przestrzeni gdzie panuje miłość rodzinna.

Komunia charyzmatów – tych otrzymanych w czasie Sakramentu Małżeństwa i tych danych w celu uświęcenia dla Królestwa Bożego – jest przeznaczona do przemienienia Kościoła w miejsce w pełni rodzinne, aby spotkać się z Bogiem. Podążajmy tą drogą, a nie utracimy nadziei. Gdy jest miłująca się rodzina, jest ona zdolna rozgrzać serce całego miasta, właśnie dzięki świadectwu miłości.

Módlcie się za mnie, módlmy się jedni za drugich, abyśmy stali się zdolnymi rozpoznać i utrzymać wizyty Boga. Duch zaniesie radosne zamieszanie do rodzin chrześcijańskich, a miasto ludzkie wyjdzie z depresji!

Papież Franciszek