Bóg

Franciszek: „Rodzina uratuje świat”. Zatroszczyć się o zranione rodziny

fot. Pixabay

ZATROSZCZYĆ SIĘ O ZRANIONE RODZINY

Niniejszą katechezą kontynuujemy naszą refleksję na temat rodziny. Ostatnim razem mówiłem o zranionych rodzinach z powodu nieporozumień między małżonkami. Dzisiaj chciałbym zwrócić naszą uwagę na inną rzeczywistość: jak zatroszczyć się o ludzi, którzy z powodu nieodwracalnego upadku związku małżeńskiego, zawarli nowe związki.

Kościół wie dobrze, że taka sytuacja jest zaprzeczeniem Sakramentu chrześcijańskiego. Jednak jego spojrzenie nauczycielskie zawsze pochodzi z jego matczynego serca; serca, natchnionego Duchem Świętym, które poszukuje zawsze dobra i zbawienia ludzi. Oto, dlaczego mówię o obowiązku, „dla umiłowania prawdy”, dla „dobrego rozróżnienia sytuacji”. Tak się wyrażał święty Jan Paweł II w Adhortacji Apostolskiej „Familiaris Consortio” (n. 84), dając za przykład rozróżnienie na tych, którzy doświadczyli separacji, od tych, którzy separację sprowokowali. Trzeba dokonać tego rozróżnienia.

Jeśli patrzymy na te nowe związki oczami dziecka – a dziecko obserwuje – dostrzeżemy jeszcze bardziej konieczność rozwinięcia sposobu przyjmowania w naszych wspólnotach osób, które przeżywają takie sytuacje. Dlatego ważne jest, aby styl wspólnoty, jej język, jej postawa, był zawsze wrażliwy na takich ludzi, a zwłaszcza na dzieci. W takich sytuacjach dzieci cierpią najbardziej. 

A zresztą, jak możemy zalecać rodzicom, aby uczynili wszystko w celu chrześcijańskiego wychowania dzieci, zachęcać do dawania przykładu wiary silnej i żywej, jeśli rozwiedzionych rodziców trzymamy z daleka od życia wspólnoty, tak, jakby byli oni ekskomunikowani? Nie można dodawać kolejnych ciężarów, aby dzieci żyjące w małżeństwach rozbitych musiały dźwigać jeszcze więcej! Niestety, liczba takich dzieci jest ogromna. Waże jest, aby rozwiedzeni małżonkowie jak i ich dzieci czuli, że Kościół jest matką, która troszczy się o wszystkich, która zawsze jest gotowa słuchać i spotykać się.

W tych dziesięcioleciach, co jest prawdą, Kościół ani się nie angażował, ani nie był też leniwy. Dzięki głębszej refleksji pasterzy, prowadzonych i potwierdzanych przez moich Poprzedników, wzrosła bardzo świadomość konieczności braterskiego i uważnego przyjęcia, w imię miłości prawdy, ochrzczonych, którzy zawarli nowe związki po upadku małżeństwa sakramentalnego. Te osoby nie są ekskomunikowane: nie są ekskomunikowane! I nie mogą być tak traktowane. Tacy ludzie zawsze stanowią część Kościoła.

Papież Benedykt XVI mówił o tym zagadnieniu. Zachęcał do uważnego rozróżnienia i mądrego towarzyszenia duszpasterskiego, wiedząc doskonale, że nie istnieją „proste recepty” (Przemówienie podczas VII Światowych Dni Rodziny, 2 czerwca 2012, odpowiedź n. 5).

Stąd ponownie proszę pasterzy, aby okazali otwartą i szczerą dyspozycyjność wspólnoty na przyjęcie i zachętę, aby tacy ludzie żyli i rozwijali swoją przynależność do Chrystusa i Kościoła, poprzez modlitwę, słuchanie Słowa Bożego, poprzez uczestnictwo w liturgii, poprzez chrześcijańskie wychowanie dzieci, poprzez miłość i służbę ubogim, poprzez zaangażowanie na rzecz sprawiedliwości i pokoju.

Biblijny obraz Dobrego Pasterza (por. J 10,11–18) reasumuje misję Jezusa, którą otrzymał od Ojca: oddać życie za owce. Taka postawa jest przykładem również dla Kościoła, który przyjmuje swoje dzieci jak matka i daje swoje życie za nie. „Kościół jest powołany, aby zawsze był otwartym domem Ojca. Jednym z konkretnych znaków tego otwarcia jest to, aby wszędzie kościoły miały otwarte drzwi. By jeśli ktoś pragnie iść za natchnieniem Ducha i zbliża się, szukając Boga, nie napotkał chłodu zamkniętych drzwi. Ale są jeszcze inne drzwi, które także nie powinny się zamykać. Wszyscy mogą w jakiś sposób uczestniczyć w życiu Kościoła; wszyscy mogą należeć do wspólnoty, i nawet drzwi sakramentów nie powinno się zamykać z byle jakich powodów. Odnosi się to przede wszystkim do sytuacji, w której chodzi o ten sakrament, który jest »bramą« – o Chrzest. Eucharystia, chociaż stanowi pełnię życia sakramentalnego, nie jest nagrodą dla doskonałych, lecz szlachetnym lekarstwem i pokarmem dla słabych. Przekonania te mają również konsekwencje duszpasterskie, nad którymi powinniśmy się zastanowić z roztropnością i odwagą. Często zachowujemy się jak kontrolerzy łaski, a nie jak ci, którzy ja przekazują. Kościół jednak nie jest urzędem celnym, jest ojcowskim domem, gdzie jest miejsce dla każdego z jego trudnym życiem” (Franciszek, Adhortacja Apostolska „Evangelii gaudium”, n. 47).

W ten sam sposób wszyscy chrześcijanie są powołani, aby naśladować Dobrego Pasterza. Przede wszystkim rodziny chrześcijańskie mogą z Nim współpracować, troszcząc się o rodziny zranione, towarzysząc im w życiu wiary wspólnoty. Niech każdy wykonuje swoje zadania przyjmując rolę Dobrego Pasterza, który zna wszystkie swoje owce i żadnej nie wyklucza ze swej nieskończonej miłości!

Papież Franciszek