BógRodzina

Franciszek „Rodzina uratuje świat”. Zranione rodziny

Fot. Pixabay

ZRANIONE RODZINY

W ostatnich katechezach poruszaliśmy zagadnienie rodzin, które doświadczają słabości ludzkiej kondycji, ubóstwa, choroby i śmierci. Dzisiaj zajmiemy się ranami, które otwierają się wewnątrz życia rodzinnego. Czyli wtedy, kiedy sama rodzina wyrządza nam ból. To jest najokropniejsza rzecz!

Dobrze wiemy, że w historii każdej rodziny nie brak chwil, w których intymność najdroższych uczuć jest obrażana przez zachowanie samych członków rodziny. Słowa i czyny (oraz zaniedbania!), które zamiast wyrażać miłość, kradną ją, albo, co gorsza, mordują ją. Kiedy te rany, które nie zostaną zaleczone, są zlekceważone, wówczas pogarszają się: przemieniają się we wszechwładzę, wrogość i pogardę. I w tym miejscu mogą stać się głębokimi rozdarciami, które dzielą męża i żonę, i wprowadzają chęć poszukiwania gdzie indziej wynagrodzenia, wsparcia i pocieszenia. Ale często te „wsparcia” wcale dobrze nie myślą o rodzinie!

Usunięcie miłości małżeńskiej pogłębia niechęć w relacjach. Często ten podział małżonków staje się „osuwiskiem”, który spada na plecy dzieci.

Oto dzieci. Chciałbym się na krótko zatrzymać w tym miejscu. Pomimo naszej wrażliwości tak rozwiniętej, pomimo tych wszystkich wytwornych analiz psychologicznych, pytam się, czy zbyt mocno nie znieczuliliśmy się wobec ran zadanych dziecięcym duszom? O ile bardziej stara się wynagrodzić dzieciom rany przy pomocy prezentów lub podwieczorków, o tyle bardziej traci się poczucie zranienia duszy dziecka. Mówimy dużo o zaburzeniach w zachowaniu się, o zdrowiu psychicznym, o dobrobycie dziecka, o strachu rodziców o dzieci… Ale czy jeszcze wiemy co to jest rana duszy? Czy czujemy ciężar góry, który przytłacza duszę dziecka, w rodzinach, w których ma miejsce wzajemne złe traktowanie się małżonków, w których dzieje się krzywda, w których dochodzi do zerwania więzi wierności małżeńskiej? Jaki ciężar mają dla duszy dziecka nasze wybory – często błędne? Kiedy dorośli tracą głowę, kiedy każdy myśli tylko o sobie, kiedy ojciec i matka wyrządzają sobie krzywdę – dusza dziecka cierpi ogromnie, doświadcza poczucia desperacji. To są rany, które pozostawiają znaki na całe życie.

W rodzinie wszystko jest połączone ze sobą: kiedy jedna dusza zostaje zraniona w jakimś miejscu, wówczas infekcja zaraża wszystkich. I kiedy mężczyzna i kobieta, którzy mają tworzyć „jedno ciało” i tworzyć jedną rodzinę, myślą obsesyjnie o swoim prawie do wolności i wynagrodzenia, to takie wypaczenie dotyka głęboko serca i życia dzieci. Ileż razy dzieci chowają się, aby płakać po cichu… Musimy to zrozumieć. Mąż i żona to jedno ciało. Ale ich dziecko to stworzenie z ich ciał. Jeśli pomyślimy, z jaką surowością Jezus napominał dorosłych aby nie gorszyli dzieci (por. Mt 18,6), to możemy zrozumieć lepiej również słowa o wielkiej odpowiedzialności za trwałość związku małżeńskiego, który daje początek rodzinie ludzkiej (por. Mt 19, 6-9). Kiedy mężczyzna i kobieta stali się jednym ciałem, wówczas wszystkie rany i wszystkie opuszczenia ojca i matki spadają również na żywe ciało ich dziecka.

Z drugiej strony, prawdą jest, że istnieją sytuacje, w których separacja jest konieczna. Niejednokrotnie jest ona konieczna moralnie, szczególnie wtedy, gdy chodzi o ratowanie słabszego małżonka [słabszej małżonki], albo o ratowanie dzieci, aby nie dochodziło do większych zranień z powodu arogancji i przemocy, z powodu poniżenia i wykorzystania, z powodu wyobcowania i obojętności.

Nie brak, dzięki Bogu, ludzi, którzy wspierani przez wiarę i miłość dla dzieci, świadczą o ich wierności w związku, w który uwierzyli, a który jawi się jako już niemożliwy do ożywienia. Nie wszyscy jednak rozwiedzeni czują to powołanie. Nie wszyscy rozpoznają, w samotności, to wezwanie Boga. Wokół nas żyją liczne rodziny w sytuacji tzw. „nieregularności” – nie lubię tego słowa. I zadajemy sobie liczne pytania. Jak im pomóc? Jak im towarzyszyć? Jak towarzyszyć, aby dzieci nie stały się zakładnikami ojca lub matki?

Prośmy Pana o dar wielkiej wiary, aby realnie spojrzeć na plan Boga; to jest wielka miłość, aby przybliżyć osoby zranione do Jego miłosiernego serca.

Papież Franciszek