Polska

Horror cenowy nad morzem. 20 złotych za skorzystanie z ubikacji. Płać, albo wstrzymuj

Obraz Alexas_Fotos z Pixabay

10-20 zł za WC nad Bałtykiem to nie jest rzadkość. Co na to wszystko prawo? Okazuje się, że pobieranie takiej opłaty nie jest w żaden sposób zabronione. Właściciele mogą dyktować ceny, jakie chcą. Wiedzą, że plażowicze po piwku na pewno będą musieli skorzystać z ubikacji.

Toaletowy problem wciąż istnieje w polskich kurortach. To nie jest nowa sprawa. Po zejściu z plaży niewiele jest miejsc, w których można załatwić swoje potrzeby fizjologiczne. Na plaży w Stegnie na przykład zamontowano specjalne przenośne toalety, lecz po kilku dniach stały się one nie do użycia, jak napisała nam czytelniczka brulion.pl. „Wszystko zapchane, śmierdzi i wkoło pełno zużytych podpasek i tamponów” – to jej relacja. Niektóre gminy – jak Rewal – zapewniają dostęp do publicznych ubikacji, ale to wciąż za mało. W jednym z barów właścicielka przyznaje, że odstraszające ceny są celowe. „WC jest powyżej klifu, a my działamy przy plaży, więc niektórzy traktowali nas jak szalet”.

W tym roku z powodu pandemii sezon wakacyjny zaczął się później. Pomimo pandemicznych obostrzeń restauratorzy oraz hotelarze działają dalej i wyczekują turystów, którzy zostawią pieniądze. Sęk w tym, że w tym roku wypoczynek nad Bałtykiem może być naprawdę drogi.

Turyści w sieci pokazują paragony za obiady. Teraz okazało się, że kosztowne bywa także skorzystanie z ubikacji.

źródło: własne i o2