Artykuły redakcyjnePolska

Ile pieniędzy ma Andrzej Duda?

Andrzej Duda, fot. Twitter

Ile Andrzej Duda zarobił na prezydenturze? Jaki majątek zgromadził obecny Prezydent RP? Ile pieniędzy Andrzej Duda ma na koncie? Te pytania podobno nurtują Polaków. Tak przynajmniej twierdzi jeden z tabloidów, który postanowił dowiedzieć się tego, za wszelką cenę. „Fakt” przypomina, że niedawno pojawiła się informacja o nowej willi, którą Andrzej Duda nabył wraz z żoną. Niestety, jak na razie nie dowiemy się, ile pieniędzy ma na koncie obecny prezydent, ubolewa gazeta. Dlaczego?

Prezydent RP nie ma obowiązku upubliczniać swojego oświadczenia majątkowego. I Andrzej Duda – idąc tym torem – nie udostępnił informacji o wysokości swojego majątku oraz tego, co wchodzi w jego skład. Udostępnić dane, jakie zawiera oświadczenie majątkowe prezydenta, może jedynie Sąd Najwyższy. „Fakt” złożył więc wniosek do Sądu Najwyższego o ujawnienie oświadczenia majątkowego Andrzeja Dudy. I co się okazało?

Nie można zobaczyć oświadczenie majątkowego Andrzeja Dudy, ponieważ nie złożył on oświadczenia o wyrażeniu zgody na ujawnienie oświadczenie o stanie majątkowym.

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie złożył na piśmie oświadczenia o wyrażeniu zgody na ujawnienie oświadczenia o stanie majątkowym w trybie art. 10 ust. 3 u.o.p.d.g.o.p.f.p. Wnioskowana informacja ma zatem status informacji niejawnej i – zgodnie z art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych (t.j. Dz. U. z 2019 r., poz. 742 – może zostać udostępniona wyłącznie osobie dającej rękojmię zachowania tajemnicy i tylko w zakresie niezbędnym do wykonywania przez nią pracy lub pełnienia służby na zajmowanym przez stanowisku albo wykonywania czynności zleconych – „Fakt” ujawnia treść pisma, jakie otrzymał z Sądu Najwyższego.

Gentlemani o pieniądzach podobno nie rozmawiają. Widocznie nie ma wśród nas zbyt wielu gentlemanów, bo według gazety interesujemy się zarobkami i majątkami innych. Tak chyba rzeczywiście ma wiele osób. Jednak w Polsce, a przypuszczam, że i w innych krajach, które przez kilkadziesiąt lat były zatrute komunistycznym jadem i propagandową nagonką nie wypada się chwalić pieniędzmi, jeśli się je ma. Lepiej narzekać. Prezydent Andrzej Duda był wcześniej europarlamentarzystą. A wiadomo, że tam się sporo zarabia. To oczywiste, że ma sporo pieniędzy.
Ale zapewne Donald Tusk ma więcej. Może „Fakt” powinien zainteresować się jego majątkiem? Sumy na oświadczeniu majątkowym byłyby z pewnością bardziej spektakularne.

Ciekawość to ludzka cecha. Nie ma więc w tym nic złego, że interesujemy się różnymi rzeczami, nawet tymi które nie powinny nas obchodzić. Lecz gorzej jest wtedy, gdy to że ktoś ma więcej wzbudza nas zawiść. Wtedy wychodzi ów jad propagandy komunistycznej, który wciąż obecny jest w naszym społeczeństwie. O czym mowa? Na przykład o tym, że skoro ma więcej, to „z pewnością ukradł”, albo „załatwił po znajomościach”. To stereotypy wykreowane w czasach gnębienia „kułaków”, „prywaciarzy” itp. W czasach, w których wmawiano ludziom, że prywatna inicjatywa to zło wyzyskujące klasę robotniczą. To mity wciąż żywe w społeczeństwie. Dlatego jeśli polityk nie musi, to nie ujawnia swojego stanu posiadania. To jak najbardziej zrozumiałe.

Tymczasem w USA jest na odwrót. Tam polityk musi być bogaty. Donald Trump ma miliardy dolarów. Zarobił je przed prezydenturą. Podobnie Bush czy Carter dorobili się wcześniej. Obama notabene, też zanim został prezydentem do biednych nie należał. Ci ludzie odnieśli sukces finansowy w życiu. Społeczeństwo amerykańskie takich ludzi ceni, a nie wyzywa od kombinatorów czy złodziei. Dlaczego więc w naszym kraju ciągle pokutuje mit nieuczciwości wśród bogatych? A nie ma mitu „od pucybuta do milionera”?

Andrzej Duda niczego nie ukradł, a zarobił. Za pracę w Europarlamencie otrzymywał wynagrodzenie, które otrzymują również inni posłowie. Podobnie pełniąc funkcję Prezydenta RP otrzymuje pensję taką, jaką inni prezydenci. Po co więc „Fakt” szuka sensacji? Przecież można łatwo obliczyć ile pieniędzy zarobił przez ostatnie lata. Wysokość pensji prezydenta nie jest utajniona. Powtórzę, po co gazeta szuka sensacji? Bo wie, że pieniądze wywołują emocje. A zawiść wykreowana w PRL-u jest niestety wciąż żywa.

Tymczasem Andrzej Duda zwrócił się jednak do Sądu Najwyższego z prośbą o upublicznienie jego oświadczenia. „Osobiście zwróciłem się do SN o zdjęcie klauzuli tajności i ujawnienie mojego oświadczenia majątkowego. Są klauzule i procedury ale ja osobiście nie mam nic do ukrycia. Spłacamy z Agatą kredyt, jak prawie każde małżeństwo” – napisał prezydent na Twitterze.

źródło: fakt, mat.własne