Świat

Inwazja anarchii i bandytyzmu czy „punkt zwrotny w kwestiach społecznych”?


Informowaliśmy o wystąpieniu Grety Thunberg w BBC, która ruch wyrastający z zamieszek po śmierci czarnoskórego George’a Floyda nazywa „punktem zwrotnym w kwestiach społecznych”. To doskonały przykład tego jak anarchię ubrać w ładne słowa. Tymczasem różnego rodzaju „wystąpienia” przybierają na sile. Filozofia „róbta co chceta’, czy raczej „niszczta co chceta” przybiera coraz większe rozmiary w USA.

Uczestnicy zamieszek spalili amerykańską flagę na szczycie pomnika Jerzego Waszyngtona w Portland w czwartek wieczorem, zanim zniszczyli posąg, strącając go z cokołu. Statua została zburzona przez grupę uczestników zamieszek, którzy podobno zbiegli się na NE Sandy Boulevard i NE 57th Avenue o około 22:00, donosi The Daily Wire. Co ciekawe pomnik Lenina, którego rewolucja pochłonęła miliony istnień ludzkich, ma się dobrze i stoi nietknięty.

A wystarczyłoby pouczyć się historii.

Kolejny przykład.
„Ludzie” nie. Analfabeci. Po prostu zdziczali analfabeci. Analfabeci kierowani progresją zdolną zniszczyć wszystko ze względu na chore ambicje władzy i to, że nie mają nic do stracenia. Zdolni do wszystkiego” – tak można opisać reakcję na zniszczenie pomnika Junipero Serra, założyciela pierwszych dziewięciu misji w Kalifornii.