Muzyka

Jazzowy duch Wernyhory

Joachim Mencel Źródło: arch. prywatne artysty

Istotą sztuki jest to, aby będąc twórcą, znaleźć swój własny język. Mówić do odbiorcy rzeczy nowe, nie zanudzać wariacjami „na temat”, zmuszać do refleksji, skupiać uwagę.

Tak dzieje się w wypadku nowej płyty Joachima Mencla, nagranej z amerykańskim jazzmanami z przysłowiowego TOPu. Seteve Cardenas, Scott Colley i Rudy Royston to elita nowojorskiej sceny, a na tle tego co robią nasz pianista błyszczy. Ale nie tylko wirtuozerią, wyrafinowanym smakiem fraz czy emocjonalną głębia kompozycji. Nie bez znaczenia jest fakt, że u źródeł inspiracji wielu utworów leży wiara lidera, dobrze znana fanom muzyki wielbiącej choćby projektu New Life’m (new gospel) czy znakomitej kantaty „Miłość mi wszystko wyjaśniła” do słów Karola Wojtyły z udziałem Lee Konitza i Dino Saluzziego. Tutaj na „Brooklyn eye” wprost odwołuje się do Paslmu 88, a dla mnie najpiękniejszym utworem na krążku jest „Come Holy Spirit” (Przyjdź Duchu Święty).

A skoro zacząłem od wywodu, iż twórca musi znaleźć „to coś” to czym jest to na tym albumie? Otóż Mencel obok fortepianu, znakomicie gra na zapomnianym instrumencie – lirze korbowej. Tak, to ten instrument z którym w ręku pojawia się Wernyhora w „Weselu” Stanisław Wyspiańskiego. Mencel genialnie tworzy zeń miksturę brzmienia, wypadającą szczególnie urokliwie w połączeniu z gitarą i fortepianem. Efekt jest zniewalający.

A jak to brzmi, będzie można przekonać się w audycji Piotra Iwickiego „Cały ten jazz” w RADIU WNET. Warszawa – 87,8 FM, Kraków – 95,2 FM, Wrocław – 96,8 FM oraz wnet.fm. Początek w piątek, 18 września o godz. 19.

PIW