Zdrowie

Koniec pandemii koronawirusa dopiero w maju lub czerwcu przyszłego roku

Koronawirus na świecie. Obraz Omni Matryx z Pixabay

Kiedy zakończy się pandemia koronawirusa? W ocenie specjalisty chorób zakaźnych dr hab. n. med. Ernesta Kuchara „obecne efekty walki z koronawirusem zaobserwujemy dopiero po 2 tygodniach, a końca obecnej fali pandemii możemy wypatrywać w maju lub czerwcu przyszłego roku”. „Najważniejsze jest to, aby nie zablokował się system opieki szpitalnej nad chorymi na COVID-19” – podkreślił w rozmowie z PAP.

Cały problem z koronawirusem polega na tym, że jest to patogen na tyle zjadliwy, iż chorzy w znacznie większym odsetku niż przy innych wirusach układu oddechowego wymagają pomocy szpitalnej, włącznie z pobytem na oddziałach intensywnej terapii” – zaznaczył dr Kuchar.

Nawet jednak, jeżeli jesienią czy zimą zachorowań wymagających hospitalizacji będzie mniej, nie będzie to jeszcze oznaczać, że koronawirus został pokonany – podkreślił.

„Fala zachorowań może zacząć wygasać dopiero w maju lub czerwcu przyszłego roku, tak jak w tym roku, kiedy spadek zachorowań notowaliśmy późną wiosną” – powiedział PAP dr Kuchar.

„W naszej części Europy jest szczególna sytuacja, gdyż wiele osób przechodzi chorobę bezobjawowo. W Europie mówi się o nawet 80 proc. przypadków, a w Polsce nawet nieco większej skali zarażeń bezobjawowych” – mówi z kolei w rozmowie z Dziennikiem Łódzkim prof. Andrzej Bednarek, kierownik Oddziału Nauk Biomedycznych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. „Ale bez względu na wszystko : umiera ok. 1,5 proc. osób z grupy z objawami choroby. Jeśli będziemy mieli tysiąc takich chorych, to 15 z nich umrze. To jest bardzo dużo. Jeśli uda się spowolnić przebieg epidemii, to tym ludziom będzie można pomóc. Widać to na przykładzie krajów, w których epidemia przebiegła w sposób gwałtowny i wymknęła się spod kontroli. Tam trudno było pomóc wszystkim. Musimy pamiętać, że Covid-19 ma dziesięciokrotnie wyższą śmiertelność niż grypa” – mówi ekspert.

Zapytany o wzrosty zachorowań i czy tracimy kontrolę nad koroanwirusem odpowiada: ” Z polskich statystyk wynika, że jedna chora osoba mogła zarazić nawet 10 kolejnych, średnio jest to 1,5-2 osoby. Przy rozluźnieniu dystansu społecznego i reżimu sanitarnego wirus zaczął się rozprzestrzeniać w przestrzeni publicznej: w komunikacji, marketach. Trudno więc znaleźć drogę rozprzestrzenia się wirusa, a konsekwencją będzie to, że epidemia wymknie się spod kontroli, czego najlepszym przykładem są Włochy”.

Zdaniem Bednarka walkę z koronawirusem utrudnia fakt, że przechorowanie Covid-19 nie gwarantuje odporności na wirusa: ” Dokładnie nie wiemy jak epidemia się rozwija. Wiemy, że dość szybko spada liczba przeciwciał u osób, które przeszły chorobę, ale nie do takiego poziomu, by nie miały żadnej odporności. Jednak, od 5 do 20 proc. osób po przejściu choroby nie wytwarza przeciwciał, które uchroniłyby przed ponownym zachorowaniem. Na podstawie modeli można stwierdzić, że odporność nie utrzymuje się dłużej niż 6 miesięcy, a po 12 miesiącach jest znacznie obniżona, poniżej poziomu ochrony. Natomiast kolejna infekcja może podnieść odporność, zadziała jak dawka przypominająca przy szczepieniu”.

Źróło: wiadomości.radiozet.pl, Dziennik Łódzki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *