InformacjeMuzyka

Koronawirus nie zagraża muzykom i publiczności

Obraz Thomas Steiner z Pixabay

Wyniki badań prowadzonych przez dwa niezależne instytuty naukowe  funkcjonujące przy berlińskich szpitalach wydają się być szokujące, zwłaszcza w sytuacji ciągłego budowania atmosfery lęku. Sensacyjny artykuł opublikowano na stronie classicalfm.com, związanej z najpopularniejszą na świecie radiowa rozgłośnią klasyczną. W podobnym tonie ukazał się artykuł w The Irish Times. 

Okazał się, że zarówno dystans dzielący muzyków w orkiestrach jak również fakt, iż publiczność koncertów klasycznych i spektakli operowych jest bardziej zdyscyplinowana niż w czasie innych wydarzeń,  

Niemieccy epidemiolodzy z wspomnianych instytutów w berlińskim szpitalu Charité opublikowali badanie, w którym zaleca się słuchaczom noszenie przez cały czas masek ochronnych, wykluczają natomiast serwowanie potraw i napojów. Kluczem do bezpiecznych zachowań ma też być regularna dezynfekcja rąk, istotna jest te dobra wentylacja sal. Lekarze nie mają wątpliwości, że ograniczanie liczby osób na widowni nie ma sensu i nic nie stoi na przeszkodzie aby sprzedawać komplety biletów. 

Profesor Stefan Willich, dyrektor Instytutu Medycyny Społecznej i Epidemiologii szpitala Charité mówi wprost;

Klasyczna publiczność jest bardzo wyjątkowa, zwykle dobrze wykształcona, zdyscyplinowana, nie mówi, zwykle trzyma się zasad i nie siedzi naprzeciwko siebie

Zauważył też, że typowy układ klasycznej orkiestry jest bardzo bezpieczny i chroni pod względem przenikania kropel i aerozolu, typowych nośników wirusa Covid-19.

W tym samym artykule Maddy Shaw Roberts zauważa, że analiza międzynarodowych badań dotyczących przenoszenia wirusów drogą powietrzną, a to zdominowała dyskusję o powrocie życia koncertowego do normalności, skutkuje jednym wnioskiem: orkiestry powinny mieć możliwość gry w niemal normalnej odległości od siebie. Stoi to w sprzeczności z wcześniejszymi ocenami instytutów z szpitala Charité, które mówiły, że skrzypków powinny dzielić odległości 1,5 metra a instrumenty dęte – 2 metry. Jak należy przypuszczać, były to normy bardzo restrykcyjne, zbyt ostre. Wspomniany profesor Willich, nomen omen, dyrygent-amator, na łamach „The Irish Times” zauważą, że pandemia i tak zmieniłą nasze nawyki. Jak choćby publicznego odkasływania. 

Są już echa tej publikacji. Minister kultury w niemieckim rządzie, Monika Grütters uznała tę publikację i wyniki badań za ważne światełko w tunelu powrotu do normalności. A warto dodać, że badania były prowadzone i sam raport pojawiły się w czasie, gdy w Niemczech odnotowuje się nawet po 1500 nowych przypadków zarażenia koronawirusem dziennie.

Po drugiej stronie argumentów a właściwie kontrargumentów leży natomiast ten, który mówi, ze klasyczna publiczność jest tradycyjnie starsza a tym samym bardziej narażona na skutki zarażenia. Jednomyślnie wszyscy uznają, że ostateczna decyzja powinna należeć do słuchaczy. 

Niemcy sa krajem, który jeśli chodzi o życie koncertowa najbardziej poluźnia zasady i normy. W Lipsku w czasie imprezy z udziałem 4000 słuchaczy naukowcy z Uniwersytetu Martina Lutra wykorzystali różne środki do śledzenia rozprzestrzeniania się koronawirusa na koncertach. Efekt badań poznamy jesienią. Do tego czasu odbędą się inne duże imprezy jak choćby koncert Bryana Adamsa na arenie w Düsseldorfie z udziałem 13 tysięcy fanów. 

I można mieć tylko nadzieję, że nie będzie to przykład w stylu niesławnego rozpoznania bojem, osobliwej, opłaconej ofiarami metody zwiadu preferowanej w czasie wojny przez wojska radzieckie. Natomiast naukowcy co do jednego są zgodni. Możliwość zarażenia Covid-19 w supermarkecie jest niewspółmiernie większe niż na koncercie klasycznym. Supermarketów nie zamknięto.