BógDuchowość

Ks. Robert Skrzypczak: czy dostrzegasz działanie Boga w swoim życiu?

fot. www.globalizacja.org

Historia zbawienia to sposób działania Boga w naszym życiu

Historia zbawienia to określenie na wskroś biblijne. Zagościło na dobre w języku katechezy i wykładów teologicznych od Soboru Watykańskiego II, którego uczestnicy pragnęli bardzo, by Pismo Święte powróciło „z wygnania” do domów i rąk katolików. Dziś właściwie nie sposób mówić o Bogu bez odwołania się do dziejów zbawienia. Wielu dzisiejszych uczniów Jezusa, opowiadając swe świadectwo o miłości Boga, siłą rzeczy odnosi się do wydarzeń i okoliczności, dzięki którym zetknęli się ze swym Zbawicielem. Na szczęście określenie to przestaje być teologicznym sloganem, przyjmując postać niezbędnego środka wyrazu podziwu i wdzięczności względem Pana Boga, który wkroczył w życie człowieka, by dać się mu poznać. Historia zbawienia zwykle ma swój początek, po czym przeradza się w łańcuch dalszych zdarzeń, dostarczających pocieszeń i strapień, upadków i powstań, obietnic i zmagań, lecz tu, na ziemi, nigdy nie dobiegnie swego kresu, bowiem jej zwieńczeniem będzie niebiańska wieczność w Królestwie zmartwychwstałego Pana.

W „społeczeństwie dobrobytu” pojęcia historii zbawienia nie ma. Zresztą w 1989 r. amerykański prognostyk polityczny Francis Fukuyama obwieścił „koniec historii”, bowiem liberalnej demokracji wydawało się, że nie będzie już żadnej ustrojowej alternatywy, żadnych antagonizmów, zdarzeń, dramatów i rywalizacji. Filozofia konsumowania i przekształcenie środków przekazu w narzędzie rozrywki miało każdy niemal przejaw życia zamienić w bezrefleksyjny quiz, loterię i lunapark. Był to jednak punkt widzenia ludzi sytych i głuchych. Tymczasem zamiast wzrostu powszechnego zadowolenia pogłębiały się obszary biedy, frustracji, zawiści i pretensji. Lęk budziły przewidywania groźby „zderzenia cywilizacji”. Dwudziesty pierwszy wiek odsłonił z nową intensywnością świat napięć i konfliktów, świat ludzkiego grzechu i kryzysów duchowości, świat na nowo potrzebujący Zbawiciela.

Źródło: Fundacja Instytut Globalizacji, www.globalizacja.org

Pragnienie wygodnego i dostatniego życia wdzierało się brutalnie w głowy i serca ludzi Kościoła, przyczyniając się do powszechnego słabnięcia wiary i nabierania dystansu do religii. Poszukiwania własnej drogi duchowej przypominały najczęściej „wypad na własną rękę”, wielką przymierzalnię, z której każdy bierze, co mu pasuje: trochę katolickich wartości, trochę Wschodu, trochę magii, trochę ezoterycznej hipnozy. Zinfantylizowany zachodni indywidualizm zamykał ludzi w hermetycznym kręgu marzeń i uprzedzeń, wymagań i fantazji. Objawiający się na arenie dziejów ludzkości i w osobistej historii życia Bóg zaczął być brany w nawias jako przesłanka niepotrzebna. Ideałem życia stawała się odprężająca, terapeutyczna drzemka.