Opinie

Nasza mała apokalipsa

Krzysztof Wołodźko. Fot. archiwum prywatne

Krzysztof Wołodźko

Seriale o zombie apokalipsie, podobnie jak dystopijny nurt literatury i filmu dla młodzieży na dobre stały się częścią popkulturowego krajobrazu. Szczególnie w przypadku tego drugiego zjawiska, słychać niekiedy głosy, że ma oswoić najmłodsze pokolenia ze światem opisanym przez angielskiego filozofia Thomasa Hobbesa jako „wojna wszystkich ze wszystkimi”. To świat natury, którym nie rządzą żadne trwałe prawa, ale wola i moc najsilniejszych – a wszelkie sojusze są krótkotrwałe i opierają się na bardzo doraźnych, uwikłanych jedynie w tu i teraz potrzebach i interesach. Ale to nie tylko prognoza na przyszłość, to raczej forma wdrażania młodych w dorosłe życie: od góry do dołu społeczeństwa. Niektórzy mówią o tym, że to nowy cywilizacyjny model, który ma przynajmniej niektórym gwarantować zajęcie jak najlepszego miejsca na wspólnie podcinanej przez rodzaj ludzki gałęzi. Czy może lepiej – jednym pozwolić szybciej, drugim o wiele wolniej i w mniejszym zakresie eksploatować na naszej planecie to, co jeszcze z niej zostało.  

O ile dystopijne wątki w popkulturze chętnie brali od dłuższego serio również socjologowie, psychologowie społeczni i przeróżni badacze prognoz dotyczących bliższej niż dalszej przeszłości, o tyle zombie apokalipsę traktowano jako trochę żenujący popkulturowy artefakt, wynikający raczej z ludzkiej natury podglądania makabry, niż z mocnych epidemicznych przesłanek. Dziś już jednak wiemy, że pandemie to nie tylko średniowiecze, i nawet nie początki XX- wieku: pandemie wciąż są możliwe. I właśnie na nowo układamy sobie jako osoby, społeczności, narody, życie w pandemii. Oczywiście, to nie żadna zombi apokalipsa. A jednak – to świat ulegający mocnej zmianie.

Ktokolwiek oglądał „Walking Dead”, głośny amerykański serial o świcie po zombie apokalipsie, ten wie, że wcale nie ogranicza się on do głupiej opowiastki o żywych trupach. Jest to – jak na popkulturę – ciekawa, rozwijająca się z sezonu na sezon wizja nowych społecznych relacji. W świecie stanowiącym swoisty misz masz świata przednowoczesnego, nowoczesnego i ponowoczesnego. W świecie, który na nowo podzielił się między nieliczne plemiona. Różne też widać strategie przetrwania: od próby budowy brutalnych tyranii po federacje przeróżnych polis rządzonych lub współrządzonych przez ogół tworzących je obywateli. Może więc i za opowieściami o zombie apokalipsie idzie od dawna jakaś nieświadoma ludzka intuicja, że świat w formie jaki dobrze znaliśmy, od dekad, wcale nie jest dany raz na zawsze?

Ktoś powie: pandemia nie doprowadziła do ruiny porządków społecznych na świecie. Tak naprawdę wcale jednak nie wiemy, jak będzie wyglądała globalna rzeczywistość, gdy któregoś dnia usłyszymy oficjalny komunikat, że pandemię świat ma już za sobą. I nie chodzi jedynie o kwestie tego, jak będą wyglądały nasze prawa obywatelskie zarówno w relacji do państw i ich praw, jak i do globalnych korporacji i ich praw. A już dziś przestaje być jasne, czyje są właściwie ważniejsze i ile na tym jako tzw. zwykli obywatele zyskujemy, a ile tracimy. Pytanie też jest o to, jak będą po pandemii wyglądały relacje mniejszych społeczności i lokalnych wspólnot. Czy zobaczymy wokół siebie świat wojny wszystkich ze wszystkimi, w których niektórzy mówią tylko o wolności, bo z różnych przyczyn nie potrafią pogodzić się z realiami pandemii? Czy zobaczymy świat jeszcze bardziej uzależniony od mediów społecznościowych, fake newsów i dyktatury emocji?

Podobno dziś znacznie częściej niż przed pandemią oglądamy seriale na platformach streamingowych. Żeby zupełnie nie zmarnować tego czasu, warto zobaczyć, że często są to nie tylko opowiastki ku łatwiej rozrywce, ale nowe pytania o świat, nowe jego projekty.

Krzysztof Wołodźko – dziennikarz i publicysta Instytutu Spraw Obywatelskich, felietonista portalu tvp.info, Polskiego Radia 24, „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”. Pisze m.in. do: miesięcznika „ZNAK”, Tygodnika TVP, „Nowej Konfederacji”, „Frondy LUX”.