Artykuły redakcyjnePolska

Nie tylko Sławomir Nowak. Co robili na Ukrainie politycy Platformy Obywatelskiej?

Źródło: Twitter

Sikorski, Sienkiewicz, Nowak, Balcerowicz. Nikt tak dobrze nie czuł się na Ukrainie jak politycy PO. Jaka była ich prawdziwa rola?

Szlaki przecierał Radosław Sikorski, były szef MSZ, który po przegranych wyborach z PiS  w 2015 r. został doradcą ds. reform. Jak podkreślał, pełni tę funkcje wyłącznie honorowo i nie pobiera zań wynagrodzenia. Ale znając realia polityki wschodniej, tego typu deklaracje można włożyć między bajki.

Kolejnymi osobami, które dołączyły do Międzynarodowej Rady Doradczej byli Leszek Balcerowicz oraz ex-minister finansów – Marek Dąbrowski. Balcerowicz został następnie doradcą prezydenta Petra Poroszenki. Jego zastępcą mianowano natomiast Jerzego Millera, który wcześniej był ministrem spraw wewnętrznych, wiceministrem finansów i wojewodą małopolskim. Balcerowicz stał się najbardziej zaufaną osobą prezydenta Poroszenki. Jak sam wielokrotnie potwierdzał, jego rola jest także decyzyjna, a nie wyłącznie doradcza.

Najbardziej zasymilował się ze społeczeństwem Ukrainy Sławomir Nowak. Bohater afery zegarkowej i nierozliczonej – autostradowej, pomagał w budowaniu dróg szybkiego ruchu na Wschodzie. W tym celu przyjął nawet ukraińskie obywatelstwo. Nowak stanął na czele Ukrawtodoru – tamtejszej dyrekcji drogowej i pręży pierś, bo nowi pracodawcy mówią o nim w samych superlatywach i jest to skrajnie odmienna opinia od tej, którą pozostawił w Polsce. Ukraińskie koleje budował natomiast ex-szef PKP Cargo z czasów PO Wojciech Balczun.

Doradztwem wizerunkowym zajmował się także Bartłomiej Sienkiewicz. Ten polityk odszedł w niepamięć po aferze taśmowej. Twierdził, że na Ukrainie pracuje jako wolontariusz w jednej z fundacji. Zajmował się jednak służbami specjalnymi i miał sporą wiedzę na ten temat. Prowadził także dwie firmy. 

Wróćmy jednak do Nowaka. Poszedł on w odstawkę w 2019 r. Powód? Ukraińska agencja antykorupcyjna złożyła pozew do sądu odnośnie nieprawdziwej deklaracji majątkowej byłego polityka PO, który zapomniał uwzględnić w deklaracji 189 tys. hrywien, czyli ok. 30 tys. zł. Ostatecznie sąd oddalił postępowanie, ale Nowak podał się do dymisji. Teraz ma dużo poważniejsze zarzuty – kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i pranie brudnych pieniędzy. Z pewnością trop ukraiński będzie wiodący. 

Opinie publiczna chciałaby się dowiedzieć, co tak naprawdę robili na Ukrainie politycy PO? Jaka była ich prawdziwa rola? Pojawiają się sugestie, że mogli uczestniczyć w pośrednictwie transferu gigantycznych funduszy unijnych do tego kraju. Były to kwoty idące w miliardy euro.