InformacjeŚwiat

Niemiecki urząd zabrał dzieci Polce z Wadowic. Oddał je pod opiekę muzułmanom z Turcji

Obraz Gerd Altmann z Pixabay

Do kolejnej kontrowersyjnej sprawy doszło w Niemczech. Urząd Jugendamt zabrał 22-letniej Polce z Wadowic, katoliczce, trzyletnią córkę i dwuletniego syna. Niemcy nie tylko rozdzielili dzieci, ale również oddali katolickie maluchy pod opiekę muzułmańskim rodzinom z Turcji. W piątek w sądzie ma odbyć się rozprawa dotycząca dalszego losu dzieci. Sprawą ze strony polskiej zainteresowało się Ministerstwo Sprawiedliwości. – Nie powinno dojść do rozdzielenia rodzeństwa – powiedział wiceszef resortu Michał Wójcik.

Matka odebranych dzieci, Klaudia Majewska, jest od jakiegoś czasu mieszkanką niemieckiego miasta Bad Salzuflen. W 2018 roku zgłosiła się tam do urzędu socjalnego z prośbą o pomoc w znalezieniu mieszkania dla jej rodziny. Kobieta poprosiła po prostu Jugendamt o pomoc w znalezieniu odpowiedniego zakwaterowania. Pracownicy zaproponowali jej wtedy trzy pokojowe mieszkanie, które znajdowało się w domu dla matek z dziećmi (Mutter-Kind-Haus).

Teraz w związku zarzutami nieprawidłowej opieki nad dziećmi, zostały one ulokowane w innych rodzinach. Niemiecki urząd zezwolił jedynie na minimalny kontakt matki z dziećmi. Majewska, która jest obywatelką Polski, twierdzi, że maluchy są źle traktowane. Jej zdanie potwierdzają także same dzieci. Na razie Jugendamt nie komentuje sprawy. Sprawa trafiła do sądu rodzinnego. 21 sierpnia sąd rodzinny w Lemgo w Niemczech zdecyduje, czy dzieci wrócą do swojej matki, czy pozostaną z muzułmańskimi rodzinami.

Sprawą Polki zajęło się Ministerstwo Sprawiedliwości. – W tej sprawie najważniejsze jest dobro dzieci; nie powinno dojść do rozdzielenia rodzeństwa, nawet tymczasowego – podkreśla wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości Michał Wójcik. Sprawa znana jest polskim władzom od kwietnia, kiedy to wpłynęło pismo z opisem sytuacji. – Podjęliśmy natychmiastowe działania. Praktycznie w ciągu jednego dnia wystąpiliśmy do resortu spraw zagranicznych, żeby bardzo dokładnie sprawdzono sytuację tej kobiety, a zwłaszcza dzieci – powiedział minister Wójcik. Zaznaczył jednak, że nie ma wiedzy, czy było badane pochodzenie dzieci – kwestie tożsamościowe, czyli m.in. kultura, religia, środowisko, w jakim się dzieci wychowywały. – Oczywiście, one są jeszcze bardzo małe, ale takie rzeczy powinno się brać pod uwagę – dodał.

źródło:polsatnews