InformacjeRozrywka

Nowy podatek od serwisów VOD. Czy zapłacimy więcej za Netflixa, HBO GO czy Amazon Prime?

Smart TV, Pixabay

Pierwsze informacje o planowanym przez rząd Mateusza Morawieckiego podatku obejmującym największe serwisy VOD pojawiały się już w kwietniu. Zapowiadana od miesięcy opłata audiowizualna, znana już jako „podatek od VOD” weszła w życie od 1 lipca. Z czym to się wiąże? Czy zapłacimy więcej za abonament?

Nowy podatek obejmuje od 1 lipca m.in. Netfliksa, Iplę, CDA Premium, Amazona czy HBO GO – w sumie około 160 serwisów VOD działających w Polsce. Wpłaty mają być przekazywane w okresach kwartalnych, w terminie 30 dni po upływie kwartału. Przygotowane przez rząd prognozy zapowiadają 15 mln zł dodatkowych wpływów z nowego podatku w bieżącym roku i do 20 mln w kolejnych latach. Założenia mówią, że wpływy te mają zasilić budżet Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Podatek ma na celu wspomóc rynek polskiej kinematografii w walce z trudną sytuacją finansową, jaka nastała w wyniku pandemii. Tak więc cel jest szczytny i rozumiały. Ale jednocześnie pojawiły się obawy, czy opodatkowane firmy nie przeniosą wyższych kosztów obecności w Polsce na użytkowników opłacających abonament? 1,5 procent dodatkowego podatku na zdrowy rozum można jeszcze jakoś przetrzymać bez przerzucania kosztów na użytkowników. W końcu z pewnością zysk z abonamentu jest dużo większy niż 1,5 procent. Lecz co zrobi Netflix i jego konkurenci nie wiadomo. Być może podwyżki przyjdą nieco później. A może różnice kursowe złotówki do dolara zrekompensują firmom ten dodatkowy podatek? Na razie można jedynie wróżyć z fusów.

W każdym razie jeśli nawet podwyżka wyniosłaby 1,5 procent to nie jest tak dużo. Ale z drugiej strony gdy złotówka się umacnia Netflix, czy HBO GO nie korygują cen w narodowej walucie, nieprawdaż?

Pomysł z wprowadzeniem podatku od VOD nie jest jedynie polską inicjatywą. Od 1 kwietnia rząd Wielkiej Brytanii wprowadził podatek cyfrowy płacony przez firmy technologiczne działające na brytyjskim rynku. Danina w wysokości 2 proc. ma dotyczyć największych koncernów, takich jak Google, Facebook, Amazon czy Apple. Podobne rozwiązanie zapowiedziały władze Włoch, Hiszpanii czy Francji.

źródło: spiderweb