Informacje

Białoruś. OMON wdarł się do redakcji gazety opozycyjnej. Wstrząsający film z uprowadzenia Bandarenki

Źródło:tvpinfo

#Cichanouska. Zapowiada również, że #protesty mogą przybrać formę partyzancką.

„W ogóle bez żadnych dokumentów, żadnych uzasadnień. Po prostu przyjechali i zabrali wszystko, co było” – gazeta Nasza Niwa cytuje jednego z dziennikarzy NW.

Dziennikarka „Narodnej Woli” Maryja Koktysz napisała na Fabebooku, że milicjanci powiedzieli, iż będzie prowadzone postępowanie sprawdzające w ramach kodeksu postępowania karnego.

„O co gazeta jest podejrzana, milicja nie informuje” – oznajmiła. Jak dodała, nie zostawiono też zaświadczenia o skonfiskowaniu nakładu, tj. 25 tys. egzemplarzy.

Koktysz poinformowała też, że zatrzymano kierowcę, który przywiózł nakład, oraz dwoje wolontariuszy gazety.

Wczoraj zmarł 31-latek zakatowany przez białoruską milicję.

Na Twitterze Hanna Liubakova zamieściła wstrząsający film z momentu uprowadzenia Ramana Bandarenki. Napisała – Jakie to straszne. Nowe wideo pokazuje, jak Raman Bandarenka został uprowadzony z okolicy, w której mieszkał #Minsk . Władze zrobią wszystko, aby ukryć sprawców. To jest morderstwo sponsorowane przez państwo przez cywilów. Bolesne i oburzające.

Marcin Przydacz, podsekretarz stanu w polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, wezwał władze w Mińsku do zaprzestania represji.

Raman Bandarenka został zatrzymany na jednym z osiedli, w obrębie centrum miasta, gdzie znajduje się tak zwany Plac Przemian. To miejsce gdzie każdego wieczoru zbierają się okoliczni mieszkańcy aby posłuchać występów wspierających opozycję artystów i  napić się herbaty na świeżym powietrzu.

W środę wieczorem w tej znanej z protestów przeciw Aleksandrowi Łukaszence mikrodzielnicy Mińska nieznani ludzie w maskach zaczęli zdejmować wywieszone tam biało-czerwono-białe flagi używane przez środowiska opozycyjne. Kiedy 31-letnii Raman Bandarenka coś do nich powiedział, został mocno popchnięty przez jednego z nich, a potem biło go już dwóch mężczyzn.

W końcu wsadzono go do mikrobusa i zawieziono na komisariat. Półtorej godziny później karetka pogotowia zabrała go do szpitala z komisariatu, gdzie oznajmiono, że doznał „obrażeń podczas bójki”. Gdy trafił na salę operacyjną, był nieprzytomny. Lekarze stwierdzili u niego wstrząśnienie mózgu i liczne obrażenia. Mimo kilkugodzinnego zabiegu jego stan się nie poprawił i wieczorem w czwartek zmarł.

Kobieta, na którą powołuje się gazeta „Nasza Niwa” powiedziała, że Raman Bandarenka został pobity albo w samochodzie milicyjnym, albo na posterunku. Z kolei milicja w wydanym komunikacie stwierdziła, że mężczyzna został znaleziony nieprzytomny i wezwano do niego pogotowie. Jednak świadkowie zdarzenia cytowani przez niezależne media twierdzą, że pogotowia na placu nie widzieli.

Liderka opozycji Swiatłana Cichanouska przekazała bliskim mężczyzny wyrazy współczucia. Napisała, że Raman Bandarenka został ofiarą reżimu i nieludzkiego systemu. „Wszyscy wiemy, że na jego miejscu mógł być każdy spokojny człowiek” – stwierdziła Swiatłana Cichanouska. Obrońca praw człowieka Aleś Bialacki powiedział, że odpowiedzialność za śmierć mężczyzny ponosi MSW Białorusi i ci co wydawali milicji rozkazy. Zaapelował o przeprowadzenie wszechstronnego śledztwa.

Powiedziała też, że #protesty mogą przybrać formę partyzancką.

Źródło:PAP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *