BógRodzina

Papież Franciszek: „Rodzina uratuje świat”. Cz. 3 – OJCIEC

fot. www.globalizacja.org
  1. OJCIEC

Wróćmy na drogę katechezy o rodzinie. Dzisiaj naszym przewodnikiem będzie słowo „ojciec”. Jest to słowo bardzo drogie nam chrześcijanom, ponieważ jest imieniem, jakim mamy się zwracać do Boga – tak nas nauczył Jezus. Ojciec. Słowo to otrzymało swój nowy, głęboki sens od momentu, w którym Jezus używał go, zwracając się do Boga, i ukazując swój szczególny stosunek do Niego. Błogosławiona tajemnica Boga – Ojca, Syna i Ducha – objawiona przez Jezusa, jest w sercu naszej wiary chrześcijańskiej.

„Ojciec” jest słowem znanym przez wszystkich, jest słowem powszechnym. Ukazuje ono fundamentalną relację; jest rzeczywistością tak starą, jak historia ludzkości. Dzisiaj jednak doszło do sytuacji, którą można określić jako „społeczeństwo bez ojców”. Innymi słowy, szczególnie w kulturze zachodniej, postać ojca stała się nieobecna, zapomniana, wypaczona. Na początku wydawało się, że jest to jakieś wyzwolenie: wyzwolenie od pana-ojca, od ojca jako prawnego przedstawiciela na zewnątrz, od ojca jako cenzora szczęścia dzieci i przeszkody w emancypacji i autonomii młodzieży. Czasem w niektórych domach, w przeszłości, panował autorytaryzm, a w niekiedy dochodziło do „przygniatania”: rodzice traktowali dzieci jako służących, nie szanując ich potrzeb osobistych w czasie dorastania; ojcowie, którzy nie pomagali dzieciom w wolnym wyborze drogi – bo nie jest łatwo nauczyć dzieci wolności; ojcowie, którzy nie pomagali dzieciom w przyjmowaniu osobistej odpowiedzialności w dziele budowania własnej i społecznej przyszłości.

To na pewno nie jest dobra postawa; często jednak przechodzi się od jednej skrajności do drugiej. Problemem naszych dni nie wydaje się inwazyjna obecność ojców, ale raczej ich brak, ich wyizolowanie. Ojcowie są dzisiaj tak mocno skoncentrowani na samych sobie, na swojej pracy, a często również na samorealizacji, że zapominają o swoich rodzinach. I pozostawiają w samotności małych i młodych. Już jako biskup Buenos Aires przestrzegałem przed zjawiskiem osierocenia, w którym żyją współcześnie dzieci i młodzież; często dzieci prosiły ojców, aby pobawili się z nimi – o ile ojcowie mieli na tyle odwagi i miłości, aby tracić czas na zabawę z własnymi dziećmi. A odpowiedź bywała często brzydka: „Nie mogę, bo mam dużo pracy…”. I ojciec stawał się nieobecnym dla dziecka, które rosło; ojciec nie bawił się z dzieckiem, bo nie chciał pozwolić sobie na taką „stratę czasu”.

Teraz, w czasie tej naszej wspólnej wędrówki-refleksji nad rodziną, chciałbym powiedzieć wszystkim wspólnotom chrześcijańskim, na co musimy szczególnie uważać: nieobecność postaci ojca w życiu dzieci i młodzieży prowadzi do zranień, które mogą być bardzo poważne. Wiele dewiacji wśród dzieci i młodzieży bierze swój początek właśnie z tej nieobecności, z braku przykładu i z braku pewnego przewodnika w życiu codziennym, z braku bliskości, z braku miłości ojca i do ojca. I jest to znacznie głębsze od tego, co sądzimy na temat osierocenia, w którym żyje dzisiaj tak dużo dzieci i młodzieży.

Są sieroty w rodzinach, ponieważ ojcowie są często nieobecni, również fizycznie. Ojcowie bywają również nieobecni w domach, kiedy nie zachowują się jak ojcowie, kiedy nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, kiedy nie wypełniają swoich obowiązków wychowawczych, kiedy nie dają swoim dzieciom przykładu. Ojcowie są nieobecni w domach, kiedy nie mają słów dla swoich dzieci, nie wskazują im na wartości i na zasady życia, których przecież dzieci potrzebują jak chleba powszedniego. Większe zaangażowanie się ojca w wychowanie jest konieczniejsze, kiedy zmuszony jest on pracować z daleka od domu. 

Często wydaje się, że ojcowie nie znają swojego miejsca w rodzinie i tego, jak mają wychowywać własne dzieci. I w chwilach trudnych wyobcowują się, wycofują i pozbywają się odpowiedzialności; a jeszcze częściej chowają się za utopijną fasadą „równy z równym” w stosunku do dzieci. To prawda, że masz być towarzyszem dziecka, ale nie możesz zapominać, że to ty jesteś ojcem! Jeśli zachowujesz się jedynie jak równy towarzysz dziecka, to nie będzie to dobre dla tego dziecka.

Ten problem widzimy również w życiu społeczności cywilnej. Wspólnota cywilna, wraz ze swoimi instytucjami, także ma pewną odpowiedzialność – nazwijmy ją „ojcowską” – wobec młodych. Jest to odpowiedzialność często zapominana albo źle pojmowana. Młodzi pozostają sierotami na bezpiecznych drogach; stają się sierotami nauczycieli, którym ich powierzono; stają się sierotami ideałów, które zapłonęły w ich sercach; stają się sierotami wartości i nadziei, które podtrzymywały ich każdego dnia. Młodzi zostają napełnieni idolami, za cenę kradzieży ich serc; są zachęcani do marzeń o rozrywkach i przyjemnościach, a nie daje się im pracy; są mamieni bogiem pieniądzem, i zostają zanegowane ich prawdziwe bogactwa.

Dobrze zrobi wszystkim ojcom i dzieciom ponowne wsłuchanie się w słowa, które Jezus wypowiedział do swoich uczniów: „Nie zostawię was sierotami” (J 14,18). To On jest drogą do przejścia; Nauczycielem, którego należy słuchać; Nadzieją, której świat nie może zmienić; Miłością, która zwycięża nienawiść, która może być przyszłym braterstwem i pokojem pomiędzy wszystkimi. Ktoś z was mógłby mi powiedzieć: „Ojcze, dzisiaj byłeś bardzo negatywny. Mówiłeś tylko o nieobecności ojca, co zdarza się, kiedy ojcowie nie są blisko swoich dzieci…”. Tak, to prawda. Chciałem podkreślić właśnie ten temat, bo w najbliższą środę pragnę kontynuować tę katechezę, jednak rzucając tym razem światło na piękno ojcostwa. Dlatego zdecydowałem się, aby zacząć w ciemności, a zakończyć w świetle. Oby Pan pomógł nam w dobrym zrozumieniu tych spraw.

Papież Franciszek

Katecheza pochodzi z tomu „Rodzina uratuje świat”, Fundacja Instytut Globalizacji, www.globalizacja.org