BógRodzina

Papież Franciszek „Rodzina uratuje świat”. Rodzina i ubóstwo

By Korea.net / Korean Culture and Information Service, CC BY-SA 2.0

RODZINA I UBÓSTWO

Od dzisiaj nasze katechezy będą dotyczyły, mając na uwadze słabości, na które wystawiona jest rodzina, warunków życia rodziny, które wystawiają ją na próbę. Rodzina ma wiele problemów, które wystawiają ją na próbę.

Jedną z takich prób jest ubóstwo. Pomyślmy o wielu rodzinach, które zamieszkują peryferie wielkich metropolii, ale również zamieszkujące wsie… Jakież ubóstwo, jakaż degradacja! A sytuację pogarsza jeszcze fakt, gdy dołącza się wojna. Wojna jest zawsze czymś okropnym. Uderza ona szczególnie w ludność cywilną, w rodziny. Doprawdy, wojna jest „matką wszystkich bied”, wojna zubaża rodzinę, jest ona drapieżniczką życia, dusz i uczuć najbardziej świętych i drogich.

Pomimo tego wszystkiego, jest wiele biednych rodzin, które z godnością starają się prowadzić swoje życie codzienne, często powierzając się błogosławieństwu Bożemu. Ta lekcja nie może jednak usprawiedliwiać naszej obojętności, ale powinna budować nasze poczucie wstydu za to, że jest tak wielkie ubóstwo! To prawie cud, że nawet w ubóstwie rodzina kontynuuje swoją formację, a nawet zachowuje rodzaj ludzki w swoich więzach. Ten fakt irytuje planistów dobrobytu, którzy uważają uczucia, potomstwo, więzi rodzinne za jakąś zmienną, coś wtórnego wobec jakości życia. Oni niczego nie rozumieją! My natomiast powinniśmy paść na kolana przed rodziną, która jest szkołą człowieczeństwa, i która ocala społeczeństwo przed barbarzyństwem.

Cóż nam pozostanie, jeśli poddamy się tyranii Cezara i Mamony, przemocy i pieniądza, i kiedy odrzucimy uczucia rodzinne? Nowa etyka życia społecznego nastąpi dopiero wtedy, kiedy odpowiedzialni za życie publiczne zreorganizują więzi społeczne, poczynając od walki z perwersyjną spiralą ubożenia rodzin, gdyż taka spirala prowadzi nas w przepaść.

Współczesna ekonomia jest często ukierunkowana na zaspokojenie dobrobytu indywidualnego; często szeroko wykorzystuje więzi rodzinne. To jest ciężkie zaprzeczenie, ciężkie! Ogromnej pracy rodziny nie da się przeliczyć na bilans strat i zysków! Ekonomia i polityka są bardzo skąpe w uznaniu pracy rodziny. A przecież, wewnętrzna formacja osoby i umieszczenie uczuć rodzinnych w społeczeństwie stanowią kolumnę ekonomii i polityki. Jeśli to zostanie zniszczone, to runie wszystko.

To nie jest tylko problem chleba. Mówimy o pracy, o kształceniu, o opiece zdrowotnej. Trzeba to zrozumieć. Jesteśmy bardzo wzruszeni, kiedy widzimy dzieci niedożywione i chore. Ale tak samo wzruszają nas dzieci pozbawione wszystkiego, które pozostają w szkołach, bo nie ma co z nimi zrobić, kiedy pokazują z dumą swoje ołówki i swoje zeszyty. I z jakąż miłością patrzą na swoich nauczycieli! Doprawdy dzieci wiedzą, że człowiek potrzebuje nie tylko chleba! Potrzebuje również uczucia rodzinnego; kiedy brak tych uczuć – dzieci cierpią, ponieważ pragną miłości i więzów rodzinnych.

My, chrześcijanie, musimy być zawsze blisko rodzin, które bied wystawia na próbę. Pomyślcie, wszyscy znacie: ojca bez pracy, mamę bez pracy… i rodzina cierpi, więzy się osłabiają. To jest okropne. W efekcie bieda społeczna uderza w rodzinę i często niszczy ją. Brak, albo utrata pracy, ogromne ubóstwo, obciążają bardzo życie rodzinne, poddając próbie wszelkie relacje. Warunki życia w dzielnicach najbiedniejszych, z problemami mieszkalnymi i transportowymi, jak również niedostatek służb społecznych, sanitarnych i ekonomicznych, powodują kolejne trudności. Do tych czynników materialnych dołączają się również krzywdy dla rodziny ze strony pseudo-przykładów, głoszonych przez mass media, opartych na konsumpcji i kulcie wyglądu zewnętrznego, które wpływają na najbiedniejsze grupy społeczne i wzmagają rozluźnienie więzi rodzinnych. Leczyć rodziny, leczyć uczucia, kiedy bieda poddaje rodzinę próbie!

Kościół jest Matką, i nie może zapominać o tym dramacie swoich dzieci. Kościół także musi być biedny, aby stał się płodnym i umiał odpowiadać na tak wielką biedę. Kościół biedny jest Kościołem, który praktykuje wolną prostotę we własnym życiu – w swoich instytucjach, w stylu życia swoich członków – aby kruszyć mury separacji, szczególnie od biednych. Trzeba modlitwy i działania. Prośmy nieustannie Pana, który nas zna, aby uczynił nasze rodziny chrześcijańskie gotowymi do tej rewolucji bliskości rodzinnej, która dzisiaj jest tak konieczna! To właśnie na tej bliskości rodzinnej Kościół od samych swoich początków został zbudowany. I nie zapominajmy, że sąd potrzebujących, sąd najmniejszych i najbiedniejszych poprzedza sąd Boga (por. Mt 25,31–46). Nie zapominajmy o tym i uczyńmy wszystko, co możemy, aby pomóc rodzinom kroczyć naprzód, szczególnie rodzinom poddanym próbie ubóstwa i biedy, o których Biblia mówi następująco: „Synu, nie odmawiaj biedakowi rzeczy niezbędnych do życia i oczu potrzebującego nie męcz zwlekaniem! Nie dręcz duszy głodnego i nie pobudzaj do gniewu człowieka w jego niedostatku! Serca rozgniewanego w większy zamęt nie wprowadzaj i nie zwlekaj z datkiem dla potrzebującego! Nie odpychaj żebrzącego w strapieniu, a od ubogiego nie odwracaj swej twarzy! Nie odwracaj oka od proszącego i nie dawaj człowiekowi sposobności, aby cię przeklinał” (Syr 4,1–5). Bo tak nam uczyni Pan – jak mówi Ewangelia – jeśli nie będziemy tak postępowali.