GospodarkaInformacje

Polacy coraz bardziej rozsądni. Nadmierna konsumpcja w odwrocie

fot. Pixabay

GOSPODARKA\INFORMACJE

Pandemia zmusza do oszczędzania

Inflacja i skutki lockdownu oraz trwającej wciąż pandemii COVID-19 coraz bardziej dają się nam we znaki. Niemal czterech na pięciu Polaków odczuwa wzrost cen, a  ponad połowa ma większe problemy z codziennymi wydatkami niż przed pandemią. Ale nawet jeśli komuś wiedzie się lepiej niż wcześniej i tak z obawy o przyszłość, problemy gospodarki, wzrost bezrobocia zastanawia się jak ograniczać koszty – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. 

Według wstępnego szacunku GUS, ceny dóbr i usług konsumpcyjnych w lipcu 2020 r. były o 3,1 proc. wyższe wobec analogicznego miesiąca ub. r.  Wzrost inflacji to efekt przede wszystkim drożejącej żywności i energii, ale też wzrostu  kosztów użytkowania mieszkania, cen usług.  Czy Polacy zauważyli zmianę cen?  Z pewnością tak – o czym świadczą wyniki  badania BIG InfoMonitor.  Zdecydowana większość badanych, bo 8 na 10 mówi, że wydaje więcej,  a tylko co dziesiąty, że mniej. Podwyżki cen najłatwiej dostrzec w trakcie zakupów żywności i właśnie 62 proc. badanych Polaków wskazało, że najbardziej drenujące dla kieszeni są wizyty w sklepie spożywczym. 

Co piąty (19 proc.) badany zauważył, że podrożały usługi beauty i dentystyczne. W wielu przypadkach jest to m.in. wynikiem reżimu sanitarnego, do którego oferujący tego typu usługi musieli się dostosować. Według GUS ceny tych usług średnio poszły w górę o 9 proc., ale najwyraźniej nie wszędzie, bo 7 proc. ankietowanych informuje, że po ponownym otwarciu gabinetów piękności i stomatologicznych udało im się wydać tam mniej niż przed pandemią. Respondenci docenili natomiast spadek cen sprzętu AGD/RTV oraz odzieży, odnotowany przez GUS. Dostrzegła go jedna trzecia badanych. Szczególnie ubrania i obuwie zachęcają cenami, bo do promocji wymuszonych przez lockdown dochodzą obniżki na letnich wyprzedażach.

Gorzej sobie radzimy z codziennymi wydatkami

Bilans wynikający ze zmian cen oraz pogorszenia sytuacji finansowej przez blokadę gospodarki sprawiły, że ostatecznie ponad połowa badanych twierdzi, że dziś radzi sobie gorzej z codziennymi wydatkami. Trudniej przychodzi zapełnienie koszyka podstawowymi produktami, spłata rat kredytów i regulowanie bieżących rachunków. 

 – Fakt, że sytuacja wielu osób stała się bardziej skomplikowana widzimy po danych na temat nieopłaconych w terminie rachunków i rat kredytów w Rejestrze  Dłużników BIG InfoMonitor oraz Biura Informacji Kredytowej (BIK).  Zaległości konsumentów w kwietniu i maju wzrosły o ponad 1,2 mld zł, dwukrotnie bardziej niż w całym drugim kwartale zeszłego roku. Przybyło też 30,5 tys. nowych niesolidnych dłużników. Łączna suma zaległości konsumentów zbliżyła się do 81 mld zł – komentuje  Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. 

Prawie połowa ankietowanych twierdzi  też, że pogorszyło się z oszczędnościami, bo albo trzeba je naruszyć, albo trudniej teraz cokolwiek odłożyć. Są też jednak osoby, którym obecnie wiedzie się lepiej niż jeszcze na początku roku, co szóstego badanego mniej martwią codzienne wydatkami, a i możliwości na odłożenie pieniędzy też się poprawiły (odpowiednio 17 i 18 proc.). Ostatecznie jednak niemal wszyscy wskazują, że  starają się ciąć koszty i żyć oszczędniej niż przed pandemią. Na pytanie: „Czy oszczędzasz?”, tylko co 11. (9 proc.) odpowiedział, że nie. Reszta tnie wydatki i to mocno. Aż dwie trzecie mówi, że stara się kupować wyłącznie najpotrzebniejsze rzeczy, niemal połowa nie planuje urlopu, w sytuacji gdy zwykle nie korzystało z letniego wypoczynku ok. 22 proc.

Spadek popytu niekorzystny dla gospodarki

Jak wynika z badania,  nowa rzeczywistość skłoniła jedną trzecią badanych do poszukiwania tańszych dostawców usług. Podobnie też co trzeci respondent stara się kupować tylko na promocjach. Niemal 3 na 10  wdraża plan ograniczenia wysokości płaconych rachunków, co piąty badany chętniej kupuje rzeczy używane, 15 proc. częściej wspiera codzienne wydatki pieniędzmi z programu 500 plus, a 9 proc. częściej kupuje na raty.   

 – Badanie pokazuje, że również  finansowo życie codzienne stało się trudniejsze. Ogólna atmosfera i obawy powodują, że wzrosła skłonność do poszukiwania oszczędności i cięcia wydatków. Oglądanie złotówki dwa razy, zanim się ją wyda, deklarują też osoby, których sytuacja się poprawiła. To najlepiej pokazuje, że pandemia uszczupliła nie tylko budżety, ale też finansowy optymizm.  Nie ma wątpliwości, że w najbliższych miesiącach Polacy będą bardziej kontrolować swój domowy budżet i przeznaczać pieniądze na najpotrzebniejsze rzeczy. Pytanie, jak z tą przezornością poradzi sobie gospodarka poturbowana już wcześniej spadkiem popytu ze względu na lockdown?  – mówi Sławomir Grzelczak.  

Zdaniem prezesa BIG InfoMonitor, ostrożność finansowa  jest jednak niezwykle ważna, bo przeszacowanie możliwości niestety może zakończyć się dla niepłacącej zobowiązań osoby wpisaniem do Rejestru  Dłużników BIG InfoMonitor.  Na koniec maja w rejestrze znajdowało się ponad 2 mln 261 tys. osób, zgłoszonym m.in. przez telekomy, operatorów telewizji kablowej, sądy, spółdzielnie i zarządców nieruchomości, ubezpieczycieli czy leasingodawców. Kolejne 1 mln 260 tys. osób miało w BIK opóźnioną o co najmniej 30 dni spłatę rat kredytów na min. 200 zł.

Źródło: BIG InfoMonitor