Zdrowie

Przeciętny Kowalski przechodzi dobrze infekcję Covid-19. Przeczytaj relacje ozdrowieńców

Fot. Pixabay

Czytałeś w mediach o cierpieniach celebrytek? Widziałeś zdjęcia sportowców podłączonych do tlenu? Masz już dość czytania o umierających 20-latkach bez chorób towarzyszących? To dobrze, ten tekst jest dla ciebie. 

Oczywiście nie neguję bólu nikogo, kto cierpi z powodu koronawirusa. Znam takich, którzy w czasie pandemii stracili bliskich. Jestem pełen podziwu dla lekarzy i pielęgniarek, którzy walczą na pierwszej linii frontu. Jednak ciekawiło mnie, jak znosi Covid-19 przeciętny Polak. Nie znalazłem tekstu o tych, którzy przechodzą koronawirusa „bezobjawowo” albo lekko. 

Poniższy artykuł wypełnia tę lukę. Rozmawiałem z kilkunastoma osobami, które przechodziły infekcję koronawirusową. Oddaję im głos, nie oceniam, nie polemizuję. O to, jak opisują chorobę ci, którzy przeszli Covid-19. Imiona bohaterów zostały zmienione. 

Andrzej, 46 lat

Przechodziliśmy całą rodziną. Najpierw nastoletnie dzieci. One zniosły to praktycznie bezobjawowo. Stan podgorączkowy i kilkudniowe osłabienie. Szybko stanęły na nogi. Żona gorzej. Brak gorączki. Bardzo silne bóle głowy i mięśni. Ja – 37,5 przez dwa dni. Co nas uderzyło – całkowita utrata węchu i smaku. Leczyliśmy się rutinaceą max, paracetamolem i witaminą D. Domowymi sposobami także: imbir, nalewki, miód. Nie robiliśmy testu. Zamknęliśmy się w domu na 14 dni. Dość szybko wróciliśmy do formy, ale zmysł węchu wraca bardzo powoli. 

Tadeusz, 40 lat

Z mojej rodziny chorowało łącznie 13 osób, które można podzielić na trzy grupy.  Dzieci – najłagodniej: chwilowa gorączka, która po kilku godzinach ustąpiła samoistnie. Poza tym delikatny kaszel, który ustąpił po kilku dniach. Leczenie – jedynie domowe sposoby: syrop z cebuli, herbata z cytryną i miodem. Dorośli, w tym ja, mieli objawy ekkie, czyli temperatura ale nie wyższa niż 37,8, bóle mięśni, uporczywy ból głowy, osłabienie – u 3 na 6 osób utrata węchu i smaku, a u części osób kaszel. Leczenie: TheraFlu, Witamina C 1000 + domowe sposoby: czosnek z miodem i cytryną, dużo ciepłych napojów. Podwyższona temperatura i bóle głowy ustąpiły po 3-4 dniach, osłabienie utrzymywało się dłużej, ponad tydzień. Przy kaszlu doszedł zalecony przez znajomego lekarza syrop a w jednym przypadku antybiotyk. Ja osobiście po 2 tygodniach od pierwszych objawów czuję się już całkiem dobrze, z wyjątkiem kaszlu, który jednak nie jest już zbyt uciążliwy. No i wreszcie – seniorzy. 2 mężczyzn 66-67 lat, z nadciśnieniem tętniczym i nadwagą oraz jeden ze zwyrodnieniem żołądka. Mieli cięższe objawy, czyli wysoka temperatura powyżej 38,5 utrzymująca się przez 5-6 dni, do tego obniżona saturacja i konieczność włączenia antybiotyków i sterydów a także środków przeciwzakrzepowych. Z powodu niefunkcjonującej służby zdrowia proces właściwego leczenia został wdrożony z opóźnieniem, dlatego dopiero  po ok. 2 tygodniach sytuacja się poprawia. W chwili obecnej jest wyraźnie lepiej ale potrzeba jeszcze kilku dni, aby doszli do siebie.

Stefan 47 lat

Zaczęło się 12 października, jak zwykle przeziębienie, ból gardła głowy i kaszel. Zadzwoniłem do lekarza po teleporadę, dostałem antybiotyk trzydniowy, ale nie pomagało, więc zadzwoniłem jeszcze raz i dostałem skierowanie na test. 23.10  miałem wynik pozytywny. Pierwszy tydzień to była tragedia straszny ból głowy nie pomagały leki przeciwbólowe, w środku nocy jadłem kawę łyżkami żeby trochę złagodzić ten ból. Bole mięśni i wszystkiego w środku i męczący suchy kaszel brak sił, smaku ani węchu nie straciłem i nie miałem podwyższonej temperatury. Teraz doleczam się aspiryną, rutinoscorbinem i syropem na kaszel. Już jest lepiej w poniedziałek kończy mi się kwarantanna.

Sławek 50 lat

Zaczęło się niewinnie, jakieś 37,3, ale brałem to na karb przemarznięcia, gdyż dzień wcześniej montowałem system kamer na zewnątrz budynku przy siąpiącym deszczu. Potem sobota, niedziela czułem się źle, ale jak wyżej. Problem zaczął się we wtorek, gdy siadłem do przygotowania sprzętu pod kolejnego klienta. Dosłownie z minuty na minutę czułem się jakbym odpływał. Pojechałem do domu. Skontaktowałem się z lekarzem. Ten stwierdził, po teście na węch i smak, zapalenie zatok, które faktycznie mnie bolały. Kilka godzin później całkowity brak smaku i węchu. Od tego momentu koszmar. Raz 36.6, za pół godziny 39 i przejście do łazienki 5m to dwa przystanki po drodze. I tak kilka dni. Po ok. tygodniu, noc, dwa opakowania TheraFlu na zbicie temperatury i….rano jakbym nigdy chory nie był. Czułem płuca jakby ktoś je w imadło wkręcał. Najgorsza ta ciągła irytacja z powodu ciągłego stanu podgorączkowego i ogólnej bezsilności, że nic praktycznie nie działa.

Wojciech 53 lata

W grudniu 2019 na samym początku zaczęło się od kaszlu i bólu gardła, potem zaraz doszła gorączka i silne objawy grypowe. Dreszcze i ból głowy + spora temperatura w ok. 40 stopni. Zabijałem paracetamolem. Na początku myślałem, że złapałem grypę chociaż praktycznie co roku się szczepiłem i w 2019 też miesiąc wcześniej, ok. początku listopada. Jednak na grypę nie wskazywał bardzo silny kaszel. Bolała mnie od tego kaszlu głowa, mostek, plecy i mięśnie brzucha. Byłem osłabiony. Gdy nie mogłem zbić gorączki poszedłem do lekarki rodzinnej. Pytałem czy to grypa albo zapalenie oskrzeli, ale nie orzekła stanowczo. Dostałem skierowanie na prześwietlenie płuc, bo coś tam usłyszała przy badaniu. Prześwietlenie trochę ją zaniepokoiło, bo pojawił się jakiś cień w obrazie. Dostałem na tydzień antybiotyk klabax i zwolnienie z zaleceniem leżenia. Nocami budziłem się przez napady kaszlu. W dzień każda próba mówienia czy roześmiana się kończyła się długim kaszlem. Raz podczas jakiejś rozmowy podczas takiego ataku kaszlu chwilowo straciłem przytomność z powodu braku oddechu. Po chwili się ocknąłem. Tak jak ze snu się budzimy. Miałem ewidentną przerwę w świadomości. Po pierwszym tygodniu leczenia klabaxem dostałem przedłużenie na kolejny tydzień. Szczegóły trochę już mi się zatarły, ale pamiętam, że pod koniec drugiego tygodnia leczenia antybiotykiem poprawiło mi się. Osłabienie po chorobie minęło na przełomie lutego i marca razem z kaszlem czyli po 3 miesiącach od zachorowania. Co ciekawe w rozmowach z wieloma osobami powtarza się ten zestaw objawów „nietypowej grypy”. Jesienią tego roku miałem kolejną infekcję covidową. Na początku października zaplanowałem z żoną zaległy z wakacji urlop. Tuż przed wylotem Grecja wprowadziła wymóg posiadania testu PCR. Zrobiliśmy go na szybko i u mnie wyszedł pozytywny a u żony negatywny. Kilka dni wcześniej dzieci miały lekkie objawy jak przy infekcji rotawirusowej. Wylot odwołaliśmy a dalej standard czyli rodzinna izolacjo-kwarantanna. Skontaktowałem się znów że stacją krwiodawstwa żeby oddać osocze. Oddzwonił lekarz, który powiedział, że najwyższy poziom przeciwciał powinienem mieć ok. miesiąca po zakończeniu izolacji. Wg niego przeszedłem bezobjawowo, bo miałem dobrą odpowiedź układu immunologicznego po poprzednim zarażeniu z chorobą w grudniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *