Polska

Rafał Trzaskowski przyznaje, że PO musi się uczyć od PiS i krytykuje Tuska

By Adrian Tync - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=91936078

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski w najnowszym numerze „Newsweeka” odpowiada na krytykę Donalda Tuska i przyznaje, że trzeba wziąć przykład z PiS.

– Jeszcze parę miesięcy temu Donald Tusk mówił, że wybory wygra ten, kto zbuduje mosty i zdoła porozumiewać się z elektoratem, który na nas nie głosował, a nie będzie tylko spierał się z PiS. Trzeba punktować PiS, ale też budować mosty. Samym antypisem wyborów nie wygramy – stwierdza Rafał Trzaskowski w wywiadzie. – W sprawie Donalda Tuska powiedziałem tylko tyle, że nie ma już go w polskiej polityce i że trzeba patrzeć w przyszłość, a nie dawać asumpt PiS do ciągłego rozdrapywania ran z przeszłości – wyjaśnia Trzaskowski.

Mówi także o obecnej Platformie i wyzwaniach przed nią stojących. – Uważam, że PO jest potrzebna, to najsilniejsza partia opozycyjna i nie widzę dla niej alternatywy. Ale Platformę trzeba radykalnie przebudować i mam zamiar w tym uczestniczyć, wspomagając Borysa Budkę.

Trzaskowski mówi też o budowie nowego ruchu. – Ruch nie ma być partią. Każdy, kto dziś oczekuje ode mnie, że nagle ogłoszę się przywódcą całej opozycji albo stworzę partię polityczną, będzie rozczarowany. Żeby wygrać wybory za trzy lata, potrzeba ciężkiej pracy i długiego marszu. Potrzebna jest albo jedna wspólna lista opozycji, na której będą politycy PO, PSL, Lewicy, Hołowni, albo dwa duże bloki opozycyjne. Jak będą trzy czy cztery, to nie wygramy – mówi w wywiadzie.

Trzaskowski przyznaje także, że należy wziąć przykład… z PiS. – PiS właśnie to robiło, tylko myśmy się od nich nie uczyli. PiS budowało partię, ale również kluby „Gazety Polskiej”, platformy internetowe i całą sieć współpracujących organizacji, które pomagały im dotrzeć do wyborców. Czas, żebyśmy także my stworzyli różne instrumenty, które pomogą nam wygrywać wybory – silne samorządy, silne zaplecze intelektualne, organizację dla tych, którzy nie widzą się w polityce, a chcą się angażować w działania obywatelskie – wskazuje były kandydat na prezydenta RP.

Źródło: wp.pl