GospodarkaInformacje

Rekordzista z Pomorza ma do zapłaty ponad 219 tys. zł. za jazdę na gapę. Polacy coraz częściej nie mają biletów

Polacy coraz częściej jeżdżą bez biletu. Obraz victoraf z Pixabay

Z powodu pandemii średni spadek przychodów ze sprzedaży biletów – zarówno w komunikacji miejskiej, jak i na kolei – szacuje się na ponad 80 proc. Z publicznego transportu wciąż nie korzysta tylu pasażerów, co wcześniej, za to pojawia się coraz więcej gapowiczów. W Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor figuruje ich już ponad 115 tys. z łącznym długiem 144,3 mln zł ( dane na koniec marca br.), a rekordzista z Pomorza ma do zapłaty ponad 219 tys. zł.

– W marcu ZTM w Warszawie sprzedał o 3,5 mln biletów mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej, co stanowi spadek o 53 proc., a ze sprzedaży biletów uzyskano blisko 37 mln zł mniej . W Krakowie liczba pasażerów zmniejszyła się o 90 proc., a tygodniowe wpływy z tytułu sprzedanych biletów spadły z 8 mln zł do 600 tys. zł. Z kolei przewoźnicy kolejowi stracili od 70 do 90 proc. pasażerów. W PKP Intercity liczba rezerwacji biletów zmniejszyła się o 94 proc. Spółka z powodu pandemii odwołała 60 proc. połączeń, a 8 proc. miało skrócone trasy – wylicza Rafał Gołębiewski, ekspert Departamentu Rynku Korporacyjnego w Rejestrze Dłużników Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor.

Choć większość obostrzeń związana z pandemią SARS-CoV-2 została już zniesiona, z transportu pasażerskiego wciąż nie korzysta tylu pasażerów, co wcześniej. Pojawia się za to więcej pasażerów podróżujących na gapę.

– Z obserwacji PKP Intercity wynika, że w niektórych pociągach znacznie wzrósł odsetek osób podróżujących bez ważnego biletu. Potwierdzają to też dane Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, które pokazują, że w tym roku liczba osób podróżujących na gapę wzrosła o prawie 18 tys., a kwota niezapłaconych kar z tego tytułu – o ponad 20 mln zł. Tylko w maju przybyło 7 tys. nowych dłużników i prawie 8 mln zł nowych długów – mówi Rafał Gołębiewski. – Średni dług z tytułu jazdy bez ważnego biletu wynosi około 1250 zł.

Wbrew pozorom profil statystycznego gapowicza to nie osoba, która niedawno odebrała dowód osobisty, ale stateczny 40-latek. Jedna trzecia dłużników to osoby między 35. a 44. rokiem życia. Wśród nich zdecydowaną większość, bo aż 80 proc., stanowią mężczyźni.

– Najwięcej dłużników pochodzi z województw: mazowieckiego, śląskiego i pomorskiego. W tych regionach są także największe kwoty zaległości. Najmniej gapowiczów pochodzi natomiast z województw: podlaskiego, opolskiego i lubuskiego – wymienia ekspert.

Dużą grupą gapowiczów są osoby, które prędzej czy później będą chciały skorzystać np. z ofert pożyczkowych, kredytowych czy telekomunikacyjnych, a instytucje, które je zapewniają, aktywnie korzystają z bazy BIG InfoMonitor i sprawdzają tam swoich klientów. Dłużnik, który figuruje w bazie, może mieć problemy z późniejszym zaciągnięciem kredytu, podpisaniem umowy abonamentowej czy kupieniem sprzętu na raty.

Z BIG InfoMonitor współpracuje m.in. spółka PKP Intercity, która dotąd wpisała do Rejestru Dłużników ponad 120 tys. osób. Ostatnio do grona przewoźników, którzy korzystają z tego narzędzia windykacyjnego, dołączył też Miejski Zakład Komunikacji w Nysie, wobec którego 300 dłużników zalega łącznie na kwotę ponad 378 tys. zł.

Źródło: Newseria Biznes