Informacje

Reżim Łukaszenki ściąga posiłki! Szykuje się kolejna noc walki o wolność. Idzie nowe?

fot. Twitter

Niewątpliwie na ulice białoruskich miast, w tym w szczególności oczywiście Mińska wyszły tysiące ludzi. Czy dziś wieczorem i w nocy sytuacja się powtórzy? Jak długo Białorusini wytrzymają w walce?

Nie można oczywiście wykluczyć, że gdyby demonstranci zdołali się wczoraj połączyć to byłoby ich więcej niż w 2010 r. ale tezy o upadku reżimu, które pojawiały się w części polskich mediów, nie mają żadnego potwierdzenia w stanie faktycznym, tak komentują to co się rozgrywa u naszych wschodnich sąsiadów kometatorzy.

Legendarny przywódca opozycji i kandydat na prezydenta Białorusi w wyborach w 2006 r. Aleksander Milinkiewicz uważa, że „pacyfikacja chyba się udała”. To smutne, ale chyba prawdziwe. Szacunek dla odwagi ludzi, którzy ryzykując zdrowiem, a nawet życiem gotowi byli wyjść na ulicę nie może nam zaciemniać rzeczywistości. Komentatorzy zauważają jednak, że nie doszło do rewolucji, ale nawet do masowej demonstracji. To, że stało się tak w wyniku brutalnych działań reżimu, nie zmienia powyższej konstatacji. Czy dziś sytuacja się powtórzy? Czy bojownicy o wolność wrócą na ulice? Łukaszenka na pewno spodziewa się takiego scenariusza.

Reżim, jak widać na Twitterze ściąga do Mińska dodatkowe siły. To znaczy liczy się z kolejnymi wystąpieniami i chce się do nich jeszcze mocniej przygotować. Niewykluczone, że dziś wieczorem i w nocy czekają nas kolejne dramatyczne wydarzenia.

Byłoby pięknie, gdyby to było prawdą. Ale komentatorzy uważają, że reżim Łukaszenki znowu wygrał. Tysiące ludzi na ulicach, dramatyczne chwile i bezwzględna rozprawa z demonstrującymi.

źródła:Twitter, onet