Opinie

Robert Biedroń atakując Jana Pawła II za „tuszowanie pedofilii”, wpisuje się w tradycję znaczoną morderstwami kapłanów

rys.: Paweł Paulus Mazur

Współczesna wojna z cywilizacją Zachodu jest prowadzona przez usieciowioną i niemającą jednego centrum zarządzania rewolucję kulturową, która zarządzana jest przez mody, przez trendy, przez impulsy. To specyfika współczesnego, neo-marksistowskiego ataku na zachodnią cywilizację. Jednym z jej głównych celów jest Kościół katolicki.

Oczywiście Kościół nie przegrywa tylko z rewolucją. Przegrywa na własne życzenie w wojnie z samym sobą.  Śledząc jego historię, także ostatnie doniesienia dotyczące nowych zgorszeń pedofilii w Kościele, widać, że reakcje hierarchów na zło we własnych szeregach są spóźnione i nieadekwatne. Jednak patrząc na sytuację wokół raportu Watykanu ws. Theodore’a McCarricka, byłego kardynała widzimy działania zwyczajnie perfidne. Rewolucyjna lewica jest tu po prostu sobą.

Robert Biedroń, szef partii Wiosna, publikował zdjęcia tablic nazw ulic i pomników, które przerobione zostały na „imienia ofiar Jana Pawła II”. Rewolucyjna lewica próbuje przekonywać, że Jan Paweł II tuszował pedofilię w Kk.

Z raportu ws. McCarricka wynika, że atak na Jana Pawła II w tej sprawie jest nieuzasadniony.

Jan Paweł II nie tuszował pedofilii w Kościele. Wręcz przeciwnie, to on w 1993 roku zarządził zasadę „zero tolerancji dla pedofilii”, podniósł do 18 lat wiek, w którym Kościół uznaje akty seksualne za pedofilię, sam zaś działał możliwie najrzetelniej – a w przypadku wspomnianego McCarricka – w oparciu o informacje dostarczane mu przez współpracowników. Jan Paweł II był, jak każdy papież, odcinany od prawdy na temat skandali seksualnych przez lawendową mafię. Potępienie Juliusza Paetza, biskupa – drapieżnika seksualnego, było możliwe tylko dzięki determinacji Wandy Połtawskiej, której z racji swej przyjaźni z JPII udało się przedrzeć się do niego z informacjami o Paetzu.

Oczywiście dla rewolucjonistów nie ma znaczenia, że atakują świętego człowieka, który rozpoczął w Kościele walkę z tuszowaniem pedofilii. Kościół stoi im na przeszkodzie. Muszą go zniszczyć, żeby nie czuć się ocenianymi, za aktywność, którą Pismo Święte nazywa złem, a Kościół potępia, szanując godność każdej osoby.

Atak na autorytet jest częścią rewolucyjnej agendy. Kościół katolicki, obok instytucji rodziny, to najważniejszy wróg nowożytnych rewolucjonistów od Lutra po Marksa, Engelsa, Spinellego, Gramsciego, po rewolucjonistów obyczajowych, tęczowych i reprezentantów ideologii feministycznej czy gender.

Współczesna tęczowa rewolucja jest w swej antycywilizacyjnej istocie podobna do tej, którą Francuzi przeprowadzili na sobie kilkaset lat temu, również do tej, którą 100 lat temu przeprowadzili bolszewicy, a 90 lat temu narodowi socjaliści. I zawsze jednym z celów najważniejszych jest Kościół katolicki.  

Właśnie Kościół katolicki, który jest ostoją autorytetu w świecie, od 1968 roku poddany presji rewolucji neomarksistowskiej, rewolucji kulturowej. Widzimy ponadto atak na instytucję rodziny, na kategorię prawdy obiektywnej, na państwa narodowe. Jest to element szeroko zakrojonej akcji, której źródło jest w negującej każdy element rzeczywistości twórczości filozofów postmodernistycznych. Jest to atak na język Objawienia, na którym ufundowana jest zachodnia cywilizacja, na obiektywizm istnienia prawdy i na autorytet. Celem dzisiejszych rewolucjonistów jest bowiem chaos.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *