Polska

Rumuni wywożą z Polski tony grzybów. Czy zabraknie dla nas rydzów i prawdziwków?

Grzybiarz Źródło:Facebook

Gdzie są grzyby? W Rumunii. Tak ostatnio żartują sobie grzybiarze. Żartują, ale i się denerwują. Bowiem Rumuni penetrują lasy na południu Polski, a ostatnio zasadzili się na rydze. Podobno wywożą za granicę setki kilogramów grzybów.

Takie tematy pojawiają się na forach dla grzybiarzy. „Już w ubiegłym roku pojawiły się takie informacje i wtedy myślałem, że to żart. Ale w tym roku postanowiłem to sprawdzić i rzeczywiście na Podkarpaciu, a wcześniej w Świętokrzyskiem pojawili się rumuńscy grzybiarze.” – mówi w rozmowie z portalem tvp.info Marek Snowarski, mykolog i założyciel portalu grzyby.pl.

„Granice mamy otwarte. Miejscowym na pewno nie jest miło, gdy większa ekipa pojawia się w ich okolicy i zbiera wszystko, jak leci. Myślę jednak, że tzw. mafia rumuńskich grzybiarzy to bardziej zjawisko medialne, niż realny problem” – mówi pan Marek.

Tylko, czy aby te plotki o TONACH grzybów nie są przesadzone? Przecież internauci są w stanie wszystko wyolbrzymić. Okazuje się, że taka liczba jest całkiem realna i nie trzeba do tego setki Rumunów. „Znam pewną panią w Świętokrzyskiem, która trzy lata temu, gdy był niesamowity wysyp prawdziwków, zaniosła do skupu ponad tonę tych grzybów. W pojedynkę. Oczywiście nie na raz. Codziennie wyprawiała się na grzyby i to był dla niej sposób na sezonowe dorabianie. Zatem wierzę w informacje nawet o tonach wywożonych grzybów” – mówi załozyciel poratlu grzyby.pl. i dodaje – „Jeżeli Rumuni przyjeżdżają na rydze, to ewidentnie gdzieś dostają dobrą cenę za swój zbiór, skoro opłaca im się jechać pół dnia samochodem na grzybobranie, a potem odstawiać zdobycz gdzieś do chłodni”.

Grzybiarzy martwi jednak napływ Rumunów. Nie wiadomo czy zbierając te TONY nie niszczą grzybni, czy przez ich masowe zbieranie i wywóz grzybów, nie będzie ich mniej w następnych latach. Mykolog uspokaja, że nie mamy się czego obawiać. Grzybów dla Polaków na pewno nie zabraknie.

W Szwajcarii prowadzono długookresowe badania nad tym, jak systematyczne, ciągłe zbieranie grzybów na określonym terenie wpływa na ich pojawianie się w kolejnych sezonach. Okazało się, że systematyczne zbieranie nie ogranicza liczby grzybów, a nawet niektórych gatunków jest więcej, np. kurek. Natomiast obawy miejscowych są o tyle zrozumiałe, że jeżeli na ich terenie pojawia się masa obcych, to zawsze budzi to niepokój. Sam nie chciałbym, żeby po „moim” lesie przewalały się tabuny ludzi” – mówi Marek Snowarski.

A o rydze to już w ogóle możemy byc spokojni bo rydze na pogórzu występują masowo co roku. „Sosnowe, lepsze, bo mają mniej goryczki, są chętnie zbierane, ale te świerkowe, trochę gorsze, masowo gniją albo zjadają je zwierzęta. Więc chyba nie ubędzie nam tych grzybów” – uspokaja pan Marek.

Źródło: tvp.info, grzyby.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *