DzieciInformacjeŚwiat

Sąd zajmie się aborcją domową „zrób to sama” wprowadzoną w czasie pandemii w Wielkiej Brytanii

Obraz Edward Lich z Pixabay

Sąd Apelacyjny w Wielkiej Brytanii wyraził zgodę na rozpatrzenie odwołania od decyzji rządu o wprowadzeniu aborcji domowej „zrób to sam” w czasie pandemii koronawirusa. Brytyjskie władze wprowadziły szokujące, aborcyjne przepisy 30 marca. Pozew w tej sprawie złożony przez Christian Legal Centre został początkowo odrzucony. Jednak Sąd Apelacyjny uchylił tę decyzję.

Chodzi o pozwolenie na dokonywanie aborcji w domu, także przez niepełnoletnie dziewczyny, bez konieczności wizyty w szpitalu czy klinice aborcyjnej. „Po rozmowie telefonicznej lub wideo-konsultacji z lekarzem, kobieta czy dziewczyna, może otrzymać pocztą środki, które pozwolą jej na zabicie poczętego dziecka do 10 tygodnia jego życia” – informował w marcu portal tvp.info. Nowe wytyczne wydano natychmiast po wprowadzeniu blokady w związku z szerzeniem się COVID-19. Przed zmianą aborcja mogła odbywać się tylko w szpitalach lub klinikach aborcyjnych zatwierdzonych przez Sekretarza Stanu.

Okazało się, że przepis spowodował liczne naruszenia prawa i zagroził życiu wielu kobiet. Jak informują media, kobiety zgłaszały się do szpitali z poważnymi skutkami ubocznymi, które pojawiły się po zażyciu pigułek aborcyjnych. Jedna z pacjentek zeznała, że ​​przeszła przez „piekło” i miała wrażenie, że ​​umrze. Inna skarżyła się na ogromny ​​ból i skutki uboczne, które jak się wyraziła, były „okropne” i „znacznie gorsze niż się spodziewała”.

To jednak nie wszystko. W maju ujawniono, że policja w Wielkiej Brytanii prowadziła dochodzenie w sprawie śmierci nienarodzonego dziecka po tym, jak jego matka zażyła pigułki aborcyjne „zrób to sam”, będąc w 28 tygodniu ciąży. Ponadto badanych jest osiem przypadków kobiet, które przyjmowały pigułki aborcyjne w domu po przekroczeniu 10-tygodnia ciąży. Dochodzenia mają wykazać czy naruszono prawo poprzez wywoływanie aborcji farmakologicznej w zaawansowanej ciąży.

Jak przypomina serwis mercatornet.com, który opisuje całą sprawę, zgodnie z nową „tymczasową” polityką, lekarze mogą przepisywać preparaty mifepriston i mizoprostol przez telefon lub platformy wideo, takie jak Facetime lub Skype. Środki poronne są dostarczane bezpośrednio do domów kobiet, które chcą dokonać aborcji. Odbywa się to bez bezpośredniego nadzoru medycznego czy psychologicznego.

Chrześcijańskie Centrum Prawne domaga się natychmiastowego uchylenia niebezpiecznego ustawodawstwa i pełnego ujawnienia procesu decyzyjnego oraz uzasadnienia rządu. Grupę wspiera była minister rządu Ann Widdecombe i dr Gregory Gardner, wieloletni lekarz ogólny i honorowy wykładowca kliniczny na Uniwersytecie w Birmingham, który w swoich wypowiedziach podkreśla ryzyko poważnych obrażeń i uszczerbku dla zdrowia kobiet, które same stosują pigułki aborcyjne.

Oprócz wskazania na ryzyko infekcji, krwotoki, urazy psychiczne i ryzyko przyszłych porodów przedwczesnych, dr Gardner twierdzi, że decyzja rządu może spowodować, że więcej kobiet zostanie zmuszonych do niechcianych aborcji: „Trudne, jeśli nie niemożliwe, jest zweryfikowanie przez telefon czy wideo, czy kobieta nie została przymuszona do dokonania aborcji. Nie uwzględniono tego w proponowanej zmianie polityki” – powiedział lekarz.

Decyzję brytyjskiego rządu komentował także rzecznik episkopatu Anglii i Walii ds. ochrony życia. Podkreślił, że przepis jest szokujący a rząd „nie bierze pod uwagę niebezpieczeństw natury fizycznej i psychicznej związanych z podawaniem tych środków w domu”.

Źródło: mercatornet.com, tvp.info, CitizenGO