Polska

Samorządy. Porozmawiajmy o oświacie

Przedstawiliśmy państwu efekt obrad XXVI Zgromadzenia Ogólnego Związku Powiatów Polskich w zakresie samorządowych finansów, teraz w naszym serialu przyszedł czas na oświatę.

Przypomnijmy, obok stanowiska o którym dzisiaj i wspomnianego, opisanego dwa dni temu, samorządowcy opisali również problemy szpitali powiatowych, ochrony samodzielności realizacji zadań przez powiaty, współdziałania dla poprawy zdalnego świadczenia usług, podniesienia roli powiatów w zapewnieniu mobilności, wejścia w życie nowego prawa zamówień publicznych oraz wynagrodzeń w sektorze samorządu terytorialnego.

ZPP wydał oświadczenie w sprawie edukacji w dobie COVID-19 oraz przywrócenia samorządom samodzielności w zarządzaniu oświatą.

Ja zauważono, edukacja jest podstawą rozwoju osobistego i przyszłości społeczeństwa. Edukacja, która powinna tworzyć możliwości i zmniejszać nierówności, w roku 2020 stanęła przed olbrzymim wyzwaniem w związku z pandemią COVID-19. Początek roku upłynął pod znakiem konieczności sprawnego dostosowania się przez szkoły do przygotowanych przez resort edukacji rozwiązań prawnych. W swej niejednoznaczności prowadziły one do licznych rozterek zarządczych. Rola jednostek samorządu terytorialnego została zmarginalizowana i sprowadzona do obowiązku ponoszenia kosztów rozwiązań przygotowanych na poziomie centralnym. Sytuacja nie uległa poprawie, a wręcz doszło do pogłębienia tej tendencji wraz z początkiem nowego roku szkolnego. Przepisy o organizacji szkół od 1 września zostały przedstawione w trybie pilnym – i jak twierdzą samorządowcy, co najmniej miesiąc za późno i bez konsultacji z nimi.

Organy prowadzące zostały postawione przed koniecznością dostosowania struktury organizacyjnej, niejednokrotnie zmniejszenia liczebności grup oraz zapewnienia większej liczby personelu obsługowego. Dodatkowo w dalszym ciągu nie uregulowano kwestii wynagradzania i czasu pracy nauczycieli podczas nauczania z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość oraz podczas edukacji hybrydowej. W najbliższej perspektywie szkoły mogą także stanąć w obliczu braków kadrowych w szkołach spowodowanych obawą nauczycieli, zwłaszcza starszych, przed zakażeniem. Spowoduje to wzrost urlopów dla poratowania zdrowia i konieczność zatrudniania nowych lub przydzielania godzin ponadwymiarowych pracującym nauczycielom. W związku z powrotem do stacjonarnego nauczania postawiono samorządom wymóg elastyczności, pomijając, że pociągnie on za sobą konieczność znacznego zwiększenia, już i tak wysokich nakładów na oświatę.

Samorządowcy nie są jedynie sędzią ale proponują konkretne propozycje rozwiązań.

1. Edukacja powinna być traktowana priorytetowo, przy podejmowaniu decyzji finansowych na poziomie centralnym;

2. Należy dążyć do szybkiego zniwelowania problemów w dostępności cyfrowej uczniów i nauczycieli;

3. Zdalne nauczanie nie może być jedynie epizodem, a powinno stać się rozwiązaniem systemowym.

Aktualna sytuacja uwydatniła zasadnicze trudności związane z finansowaniem oświaty. Dysonans pomiędzy nakładami samorządów powiatowych na edukację, a wysokością części oświatowej subwencji ogólnej jest faktem. Dodatkowo aktualne przepisy prawa nakładają obowiązek finansowania oświaty z dochodów własnych samorządów, które po pierwsze w związku z pandemią uległy uszczupleniu, a po drugie – o czym nie można zapominać – służą realizacji także szeregu innych zadań własnych przypisanych powiatom.

W związku z powyższym uzasadnione są głosy dotyczące konieczności wygospodarowania w budżecie państwa wyższych środków na część oświatową subwencji ogólnej. Jednakże w tym zakresie jawi się jeszcze jedna istotna kwestia, mająca zasadnicze znaczenie w kontekście rozmów o finansowaniu oświaty i przyjmowaniu ewentualnych modeli tego finansowania. Punktem wyjścia powinno być bowiem ustalenie, w jakim kierunku będzie zmierzała polityka oświatowa oraz jednoznaczne podkreślenie, że edukacja publiczna jest zadaniem własnym samorządów tj. wykonywanym we własnym imieniu i na własną odpowiedzialność, w sposób samodzielny.

Najbardziej martwi nas tendencyjne, już od kilku lat, obarczanie w coraz wyższym stopniu samorządów partycypowaniem w finansowaniu oświaty przy jednoczesnym, coraz dotkliwszym ograniczaniu kompetencji i samodzielności organów prowadzących w tym zakresie. W ocenie Związku Powiatów Polskich edukacja staje się bowiem zadaniem własnym samorządów już tylko w teorii, co nie powinno mieć miejsca.

Natomiast rzeczywistość jest następująca:

1. Opinia wiążąca kuratora oświaty w zakresie dostosowania sieci szkół do nowego ustroju szkolnego (po reformie z 2017 r.);

2. Pozytywna opinia kuratora oświaty w przypadku likwidacji/przekształcenia szkoły lub placówki oświatowej;

3. Zrównanie liczby przedstawicieli organu nadzoru pedagogicznego i organu prowadzącego w komisji konkursowej na dyrektora szkoły lub placówki;

4. Opiniowanie arkusza organizacji szkoły/przedszkola przez organ nadzoru pedagogicznego;

5. Odbiegająca od realnych/współczesnych potrzeb pragmatyka zawodowa nauczycieli;

6. Brak realnego wpływu na kształtowanie wynagrodzeń nauczycieli z obowiązkiem wyrównywania ich do średniej, zgodnie z art. 30 ustawy – Karta Nauczyciela;

7. Konieczność wyodrębniania środków na zadania wymagające stosowania specjalnej organizacji nauki i metod pracy dla dzieci i młodzieży w wysokości nie mniejszej niż wynikająca z podziału części oświatowej subwencji ogólnej na realizację tychże zadań, zmieniająca de facto charakter tych środków z subwencyjnych w dotacyjne;

8. Ustalana na poziomie centralnym podstawa programowa;

9. Wprowadzanie rozwiązań prawnych pomimo sprzeciwu strony samorządowej lub nawet bez konsultacji z samorządami;

10. Wprowadzanie rozwiązań prawnych niezgodnie z art. 167 ust. 1 i 4 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (np. przewidziane w ostatnich latach podwyżki dla nauczycieli).

Kończąc ten wątek samorządowcy zaapelowali o przywrócenie jednostkom samorządu terytorialnego realnych możliwości zarządczych w dziedzinie oświaty oraz zwiększenie w budżecie państwa nakładów na edukację.

A może wprost odwołać się do mechanizmów z za zachodniej granicy, gdzie koszt wynagrodzeń nauczycieli to sprawa administracji rządowej a utrzymanie infrastruktury to zadania władz lokalnych? Taka konstrukcja raz na zawsze zakończyłaby dyskusje na temat dofinansowania czy niedoszacowania kosztów oraz efektu domina wynikającego ze zmian polityki płacowej.

Z własnego samorządowego doświadczenia wiem, że łożące na edukację samorządy chcące zapewnić najlepszy start młodym ludziom w życie, do 1 złotówki subwencji oświatowej dodają drugą z własnego budżetu.  Oczywiście są takie, których na to nie stać, jednak jednym głosem wszyscy mówią: państwowa subwencja nie wystarcza. A miała.

Piotr Iwicki