Informacje

Burdy w czasie strajku kobiet. Policjanci użyli gazu pieprzowego. Spryskana została Marta Lempart (wideo). „Leżę obłożona mlekiem”

Marta Lempart Źródło Twitter

W związku ze środowym protestem w stolicy przeciwko zaostrzaniu prawa aborcyjnego policja zatrzymała kilka osób – wynika z informacji PAP. Zatrzymania – jak podało źródło – mają związek z naruszeniem nietykalności cielesnej funkcjonariuszy.

Protest przeciwko zaostrzaniu prawa aborcyjnego trwał w Warszawie od godz. 18. Uczestnicy demonstracji z ulicy Matejki, spod odgrodzonego przez policjantów i żandarmów Sejmu, przeszli w stronę ronda de Gaulle’a, a następnie skierowali się na Nowy Świat, skąd próbowali przejść na Krakowskie Przedmieście. Na wysokości ul. Świętokrzyskiej ustawiły się wozy policyjne blokując przejście. Protestujący zawrócili i skierowali się ok. godz. 20 przed siedzibę TVP.

Podczas demonstracji na cokole stojącego tam pomnika Napoleona ktoś namalował napis „pro abo”. Demonstrantów otoczył tam później kordon policjantów. Dostęp na plac zablokowano ze wszystkich stron. Po próbie przerwania kordonu przez uczestników manifestacji policja użyła wobec nich gazu pieprzowego. Spryskane nim zostały m.in. aktywistki Strajku Kobiet Marta Lempart i Klementyna Suchanow oraz posłanka Lewicy Magdalena Biejat.

Dostałam gazem, nie byłam w stanie liczyć ludzi – mówiła Lempart w czwartek rano na antenie Radia Zet. Policja użyła gazu łzawiącego z uwagi – jak tłumaczyła KSP – na agresję skierowaną wobec policjantów. Do napierania na funkcjonariuszy miała namawiać m.in. właśnie Lempart. W radiowym wywiadzie tłumaczyła się w czwartek, że zrobiła to dlatego, że „ludzie chcieli się rozejść”, co rzekomo miała blokować policja.

W trakcie wywiadu padły także pytania od słuchaczy audycji. Jeden z nich sugerował, że to być może radykalizm Marty Lempart wpływa negatywnie na zainteresowanie protestami.

Aktywistka zaprzeczyła. – Moje poczynania są radykalne? Ja tu leżę obłożona mlekiem, jest mi niedobrze, nie będę mogła jeść. Tajniak wyciąga pałkę i bije ludzi, to ja jestem radykalna? – mówiła liderka „Strajku Kobiet”, zarzucając policji brutalność i użycie gazu łzawiącego wobec protestujących.

Rzecznik KSP Sylwester Marczak poinformował, że podczas środowych nielegalnych zgromadzeń w Warszawie policja zatrzymała 13 osób najbardziej agresywnych wobec policjantów.

„Część osób próbowała wydostać się z  kordonu, żeby uniknąć odpowiedzialności i wobec nich zostały zastosowane środki przymusu bezpośredniego” – tłumaczył nadkom. Marczak. „Tu 497 osób zostało wylegitymowanych, skierowano 320 wniosków do sądu i 297 notatek do Sanepidu” – wyliczył. „Łącznie w środę zatrzymanych zostało 20 osób – w tym 13 z powodu przestępstw. Te osoby nadal przebywają w dyspozycji policji, są z nimi wykonywane z tymi osobami. Dodał, że część zatrzymanych, to te osoby, które nie chciały podać swoich danych policji” – poinformował Sylwester Marczak.

Na placu dochodziło do bójek i przepychanek z policją. Słychać było setki przekleństw. Rzucane były petardy, odpalano race.

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak poinformował, że na placu „nieumundurowani policjanci podjęli czynność legitymowania wobec jednego z agresorów”. Policjanci użyli siły fizycznej, mężczyzna został zatrzymany.

Uczestnicy demonstracji mieli ze sobą transparenty z hasłami takimi jak „Piekło kobiet”, „Urodzę wam lewaka”, „Aborcja prawem człowieka” czy z symbolem błyskawicy lub tzw. ośmiu gwiazd nawiązującym do hasła „J… PiS”. Niektórzy protestujący trzymali flagi biało-czerwone, a także tęczowe.

Źródło: PAP, dziennik.pl, tvp.info