Gospodarka

Światowy Dzień Żywności. Marnowanie żywności jest jednym z największych problemów, z jakimi mierzymy się cywilizacyjnie

Źródło: Twitter

Polska jest na piątym miejscu wśród krajów UE pod względem skali wyrzucania nadającej się do spożycia żywności. Co roku w koszach ląduje 9 mln ton jedzenia, podczas gdy liczba głodujących Polaków to ok. 2 mln.

Problem jest globalny – na świecie w każdej sekundzie przepada 51 ton żywności. Dlatego też ONZ postawiła jako jeden z celów zrównoważonego rozwoju zmniejszenie marnotrawstwa o połowę do 2030 roku – przypominają eksperci z okazji przypadającego 16 października Światowego Dnia Żywności.

Ponad 53 proc. Polaków przyznaje, że zdarza im się wyrzucić żywność. Jak pandemia zmieniła nasz stosunek do jedzenia? Okazuje się, że podczas izolacji 82 proc. z nas robiła zakupy rzadziej, choć były one większe (52 proc). Częściej (wzrost z 49 do 54 proc.) zaczęliśmy planować, co chcemy kupić. Wzrósł także odsetek osób starających się nie dopuścić do zepsucia produktów spożywczych.

O 12 punktów procentowych wzrósł odsetek osób starających się nie dopuścić do zepsucia czy zmarnowania produktów spożywczych (50 proc. przed pandemią vs. 62 proc. w trakcie).

O problemie marnowania żywności mówi się coraz głośniej, a kolejne sklepy i restauracje starają się ograniczyć wyrzucanie jedzenia, sprzedając brzydsze produkty po niższych cenach czy przekazując niesprzedane artykuły spożywcze Bankom Żywności. Coraz głośniej mówi się o kuchni „zero waste”, powstają książki kucharskie i programy kulinarne pokazujące, jak wykorzystać resztki jedzenia do przyrządzenia apetycznych posiłków.

– Niestety my jako konsumenci nie zostajemy bez winy, jesteśmy przyzwyczajeni do pięknych marchewek, jabłek czy innych produktów. To, co odbiega od normy, już nie jest przedmiotem naszego zainteresowania i jest marnowane – mówi Karolina Woźniak, menedżer w Too Good To Go, platformy pomagającej walczyć z marnowaniem jedzenia. – Najczęściej producenci w ogóle nie skupują tego typu sztuk warzyw czy owoców, one albo zostają na polach, ponieważ nie opłaca się nic z nimi robić, albo lądują w elektrowniach zasilanych na biomasę. Jedzenie marnowane jest na całej długości łańcucha dostaw, od pola do stołu.

Marnowanie żywności ma przede wszystkim aspekt społeczny i ekonomiczny. Razem z jedzeniem na śmietniku ląduje 1,2 bln dol. rocznie.

– Marnowanie żywności jest jednym z największych problemów, z jakimi się mierzymy cywilizacyjnie – podkreśla Karolina Woźniak. – Całe zmarnowane jedzenie odpowiedzialne jest za 8–10 proc. emisji gazów cieplarnianych, które przedostają się do atmosfery i bardzo intensywnie napędzają zmiany klimatyczne. Gdyby było państwem, byłoby trzecim największym emitentem na świecie zaraz po Stanach Zjednoczonych i Chinach.

Produkcja żywności jest droga, emituje gazy cieplarniane, zajmuje powierzchnie uprawne pod uprawę roślin na pasze niezbędne do wykarmienia zwierząt. Wyprodukowanie kilograma wołowiny wymaga zużycia 15 tys. litrów wody, a kilograma chleba – 1,6 tys. litrów wody. Tymczasem słodkiej wody jest coraz mniej.

– Pandemia pokazała, że zakłócenie łańcucha dostaw powoduje bardzo duże straty żywności. Mieliśmy sytuację, kiedy litry mleka były wylewane z powodu braku odbiorców, tak samo ziemniaki gniły na polach, ponieważ nie miał ich kto zbierać – mówi ekspertka.

Źródło: Newseria Biznes, ZeroWaste, polsatnews.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *