Zdrowie

Szczepionka Pfizer na Covid-19: 10% osób może sie zarazić, trzeba przyjąć dwie dawki, transport w temperaturze minus 70 st.C

Fot. Pixaby

Największa firma farmaceutyczna świata ogłosiła najnowsze wyniki badań nad szczepionką na COVID-19. W poniedziałek konsorcjum firm Pfizer i BioNTech ogłosiło, że ich szczepionka na koronawirusa jest w 90 procentach skuteczna! Wiadomość wywołała wczoraj euforię na całym świecie, przekazały ją wszystkie media a giełdy zareagowały entuzjastycznie. Wizja pokonania pandemii sprawiła, że na rynek zaczęły płynąć znowu duże pieniądze. Na taką wiadomośc faktycznie czekał cały świat, trudno więc dziwić się emocjom, które towarzyszą tej wiadomości.

Jednak pod tym entuzjazmem kryje się wiele znaków zapytania.

  • Po pierwsze to nadal eksperymentalna szczepionka.
  • Po drugie liczba dawek, którą jest w stanie wyprodukować amerykański gigant (podał, że będzie to 1,3 mld w 2021 roku) farmaceutyczny nie jest równa liczbie osób, które dostaną szczepionkę.
  • Po trzecie transport szczepionki będzie wymagał wyjątkowych warunków.

Wyjaśniamy o co chodzi.

Szczepionka na COVID-19

Amerykański Pfizer pochwalił się, że szczepionka przez nich opracowana zapobiega 90 proc. infekcji koronawirusem. Pfizer powiedział, że szczepionka zapewnia ochronę siedem dni po drugiej dawce i 28 dni po pierwszej dawce. – Dzięki dzisiejszym wynikom jesteśmy o krok bliżej od przełomu, który pomoże zakończyć ten globalny kryzys zdrowotny – powiedział w oświadczeniu dyrektor generalny Pfizer Albert Bourla, cytowany przez CNN.

Dodał jednak zaraz potem, że czeka na dodatkowe informacje dotyczące skuteczności i bezpieczeństwa szczepionki, uzyskanych od tysięcy uczestników badania. To oznacza, że to nadal szczepionka eksperymentalna.

Pfizer i jego niemiecki partner BioNTech są jak na razie pierwszymi producentami, którzy przedstawili pozytywne dane z szerokich badań klinicznych szczepionki przeciwko koronawirusowi.

Według szefów Pfizera nie stwierdzono nic, co wskazywałoby na poważne skutki uboczne zastosowania tej szczepionki. Pfizer podał, że eksperymentalną szczepionkę podano ponad 43 tysiącom ochotników, z czego mniej niż 10 procent zachorowało na koronawirusa.

W tym miesiącu koncern wystąpi o zezwolenie na jej awaryjne dopuszczenie do użytku w USA.

Wirusolog prof.Włodzimierz Gut przekonuje w rozmowie z wp.pl, że kluczowe do pokonania koronawirusa i wynalezienia skutecznej szczepionki są długie i rzetelne testy.

– Zacytuję Pismo Święte: po owocach ich poznacie. Jak zobaczę certyfikaty czy dopuszczenie na rynek amerykański, to powiem, że szczepionka spełniła to wymaganie – dodaje ekspert, podkreślając, że „na stole muszą być wtedy wszystkie dokumenty”.

Szczepionka Pfizer na koronawirusa. Kto ją dostanie?

Pfizer zaczął produkcję szczepionki jeszcze zanim przekonał się o jej skuteczności. Dla wszytskich nie wystarczy, to pewne! Firma Pfizer podała, że do końca tego roku może wyprodukować 50 milionów dawek szczepionki, a w roku przyszłym nawet 1,3 miliarda dawek. Koncern zawarł już z rządem USA wartą 1,95 mld dolarów umowę na 100 mln dawek szczepionki, której dostawy mają się rozpocząć jeszcze w tym roku. Analogiczne umowy zawarto z Unią Europejską, Wielką Brytanią, Kanadą i Japonią.

 – Kropla w morzu potrzeb. Same Stany Zjednoczone potrzebują ich co najmniej 150 mln, a mają pierwszeństwo – tłumaczy dla wp.pl prof. Włodzimierz Gut, specjalista w zakresie mikrobiologii i wirusologii.

Jak zaznaczył z kolei w rozmowie z tvp.info, w eksperymencie, który potwierdził w 90 % skuteczność szczepionki, jednej osobie podawane były dwie dawki. To, jak łatwo obliczyć, oznacza, że 50 milionów dawek wyprodukowanych w tym roku dostanie 25 milionów osób a 1,3 miliardów, które trafi na rynek w 2021 roku, zapewni szczepienie dla 750 milionów ludzi. To nadal bardzo dużo, ale warto pamietać by liczby dawek dzielić przez dwa. Jeśli Europa zamówiła 200 mln dawek, to znaczy, że będzie można nimi zaszczepić 100 mln osób. Jesli Polska zamówi 17 milionów to zaszczepionych będzie 8,5 miliona Polaków.

Jak podali szefowie firmy Pfizer szczepionka podawana jest w dwóch dawkach, w odstępie trzech tygodni, odporność na chorobę pojawia się po 28 dniach od zaaplikowania pierwszej dawki, po tygodniu od podania drugiej.

Szczepionka na Covid-19. Jak działa?

Zwykle w szczepionkach znajdują się całe, ale zabite drobnoustroje albo tylko ich fragmenty. Szczepionka przeciw COVID-19 jest zrobiona inaczej. Ona w pewien sposób naśladuje działanie wirusa w komórce. Substancja opracowana przez Niemców i Amerykanów należy do grupy szczepionek opartych na genach. Zawierają informacje genetyczne o patogenach, które organizm wykorzystuje do produkcji białek, przeciwko którym układ odpornościowy wytwarza przeciwciała.

Mechanizm działania szczepionki opiera się na mRNA – fragmencie informacji genetycznej, który ma pomóc gospodarzowi wytworzyć białko antygenowe do zwalczania SARS-CoV-2. To eksperymentalny wariant szczepionki, nie stosowano go nigdy wcześniej.

Kolejnym problemem, który trzeba bedzie rozwiązać to skomplikowany łańcuch dostaw szczepionki. Prof Gut w wywiadzie dla tvo.info mówił, że specyfik opiera się o kwas nukleinowy mRNA. A przechowywanie takich materiałów jest trudne pod względem logistycznym: „mRNA łatwo się rozpada, trzeba zapewnić łańcuch chłodniczy co najmniej minus 70 stopni C” – mówi wirusolog. To oznacza wyjatkowo wrazliwy transport, chłodnie i lodówki na każdym etapie przewodu i przechowywania szczepionki.

Kiedy inne szczepionki na koronawirusa?

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), obecnie w końcowej, trzeciej fazie badań klinicznych na całym świecie jest 10 projektów szczepionek, w tym szczepionka Moderny, kilka projektów chińskich oraz preparat przygotowywany przez brytyjsko-szwedzki koncern AstraZeneca i Uniwersytet Oksfordzki – informuje AFP. Pfizer i BioNTech jako pierwsi zdecydowali się na opublikowanie wyników badań.

Żadna szczepionka nie otrzymała jeszcze zgody na komercyjną dystrybucję na dużą skalę.

Tymczasem według BBC News w Brazylii doszło do zgonu jednej z osób, która otrzymała chińską szczepionkę CoronaVac. W wypowiedzi dla brazylijskich mediów przyznał to Dimas Covas, szef medycznego Instytutu Butantan, kierującego badania klinicznymi w tym kraju. Podkreślił on jednak, że zgon nie miał związku z użyciem tego preparatu.

Dyrekcja Instytutu Butantan jest przekonana, że to poważne działanie niepożądane nie jest związane ze tą szczepionką – stwierdza w oświadczeniu chińska firma Sinovac. Podkreślono w nim również, że „badania kliniczne w Brazylii są ściśle prowadzone zgodnie za zasadami dobrej praktyki klinicznej (GCP)”.

Źródło: money.pl, tvp.info, tvn24.pl, dziennik.pl