GospodarkaMoto

Triggo. Polski sposób na elektromobilność

Triggo, fot. triggocity

Już w 2021 roku do sprzedaży wejdzie polski pojazd przeznaczony do miasta, czyli Triggo. O innowacyjnej polskiej myśli technicznej, czyli hybrydzie motocykla z samochodem mówi się od paru lat. Lecz w tym roku na ulicach Warszawy pojawiła się dopracowana, czwarta generacja i zarazem przedprodukcyjna wersja Triggo. Producent testuje pojazd przed wprowadzeniem do produkcji.

Polski samochodo-motocykl miał zadebiutować oficjalnie na tegorocznych targach w Genewie. Lecz salon samochodowy w Szwajcarii odwołano z powodu koronawirusa. To nie zastopowało ofensywy firmy. Trzeba przyznać, że myśl techniczna w polskim pojeździe jest imponująca. Triggo to najprościej mówiąc hybryda samochodu z motocyklem. Transformacja z jednego w drugie trwa około dwóch sekund. W trybie samochodowym pojazd jest stabilniejszy, bo szerszy (186 cm). A w trybie motocyklowym, zwanym manewrowym przednia oś zwęża się prawie o połowę. To rozwiązanie na zatłoczone miejskie ulice. Triggo szerokie może rozwinąć 90 kilometrów na godzinę. A w czasie manewrowania, na przykład między stojącymi w korku samochodami, 25 km/h. Zainteresowanie wzbudza nie tylko zdolność przeistaczania się z samochodu w motocykl i na odwrót, ale także elektroniczny system sterowania pojazdem. Triggo nadaje się bowiem do zdalnego sterowania.

Polski wynalazek ma szanse zmienić sposób transportu w miastach i zrealizować wizję polskiego samochodu elektrycznego. Co ważne, twórcy deklarują, że produkcja odbywać się będzie jedynie w Polsce. Zasięg Triggo to 100 km. Na razie nie podano danych na temat szybkości ładowania. Projektantem nadwozia Triggo jest Sebastian Nowak, który odpowiadał za wygląd pojazdów w futurystycznej grze Cyberpunk 2077. Stąd wygląd pojazdu jakby z „Gwiezdnych Wojen”.

Na koniec jeszcze o cenie. Firma Triggo S.A zamierza sprzedawać pojazd po 15-20 tysięcy euro za sztukę.