Informacje

Trzaskowski broni działacza LGBT i tęczową flagę. Policja odpowiada: „My tych flag nie zdejmowaliśmy”

Źródło: Twitter

Gdy przez centrum stolicy szedł Marsz Powstania Warszawskiego, jeden z mężczyzn wdrapał się na barierkę i zaczął wykonywać gesty w okolicach krocza. Rafał Trzaskowski ocenił, że funkcjonariusze nie mieli prawa wejść do mieszkania mężczyzny. Policja odpowiada

„Na pewno nie może dochodzić w demokratycznym państwie do tego typu incydentów, które obserwowaliśmy, czyli że policja wkracza do prywatnych mieszkań” – stwierdził w poniedziałek podczas chatu live prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, odnosząc się do interwencji policji w mieszkaniu aktywisty LGBT wykonującego obsceniczne gesty.

Sylwester Marczak ze stołecznej policji zapewnił w tvp.info, że już wcześniej w uczestników marszu rzucano z balkonów różnymi przedmiotami i także w tej sytuacji pojawiło się zgłoszenie od organizatorów demonstracji. – Nawet teraz prowadzimy czynności w tej sprawie, bo zgłaszają kolejni świadkowie – mówi Marczak.

Nie ma w Warszawie miejsca na brak tolerancji  (…) Niestety czasami ta władza, która dzisiaj w Polsce rządzi, ma taką tendencję do tego, żeby prawa nadużywać, do tego żeby gnębić ludzi, którzy na pewno mają dobre intencje i którzy powinni być chronieni — mówił wczoraj Rafał Trzaskowski i dodał – Tęczowa flaga nie powinna nikogo obrażać. Na pewno nie może dochodzić w demokratycznym państwie do tego typu incydentów, które obserwowaliśmy, czyli do tego, że policja wkracza do prywatnych mieszkań. Miejmy nadzieję że policja wyjaśni, czy naprawdę miała ku temu jakiekolwiek powody – zaapelował Trzaskowski..

Przypomnijmy, że policja interweniowała w jednym z mieszkań, w którym na balkonie powieszono tęczową flagę, symbol mniejszości LGBT. Fotografia z balkonem i policjantem została opublikowana też w mediach społecznościowych.

W rozmowie z portalem tvp.info rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji nadkom. Sylwester Marczak informuje, że w sprawie mężczyzny na balkonie prowadzone są dalsze czynności. Do funkcjonariuszy zgłaszają się bowiem kolejne osoby, które informują o niewłaściwym ich zdaniem zachowaniu i składają zeznania.

Chodzi o ewentualne wykroczenie i naruszenie przepisów o zgromadzeniach ujęte w artykule 52 kodeksu wykroczeń.

– Reakcja policjantów tamtego dnia związana była m.in. ze zgłoszeniem ze strony organizatora marszu. Przekazano nam, że mamy do czynienia ze złamaniem prawa. Praktyka jest taka, że tam, gdzie jest podejrzenie naruszenia przepisów, podejmowane są czynności chociażby wylegitymowania takiej osoby – wyjaśnia Sylwester Marczak.

W rozmowie z nami podkreśla, że już na wcześniejszym etapie Marszu Powstania Warszawskiego w uczestników wydarzenia rzucano z balkonów różnymi przedmiotami. Funkcjonariusze mieli więc obowiązek działać.

Rzecznik KSP odnosi się również do zarzutów części polityków i działaczy LGBT o to, że policja nie miała prawa zdejmować z balkonu tęczowej flagi . – My tych flag nie zdejmowaliśmy – zapewnia stanowczo. Opublikowane w sieci nagrania pokazują, że to sam zainteresowany usunął flagę z balkonu.

– Rafał Trzaskowski po raz kolejny staje po stronie środowisk homoseksualnych, w absurdalny sposób okazując im swoje wsparcie. Problem w tym, że robi to, gdy zachowują się oni niezwykle prowokacyjnie, nagannie i obscenicznie – ocenia w rozmowie z portalem tvp.info Maria Koc, senator PiS.

Podkreśla, że „cała Polska widziała, co robił mężczyzna na balkonie, gdy ulicą przechodził marsz rodzin z dziećmi, którzy upamiętniali ofiary wojny”. – Przestrzeń publiczna to miejsce, gdzie są obecne dzieci, osoby starsze i takie o różnej wrażliwości, a tamto zachowanie było po prostu wulgarne – podsumowuje senator Koc.

Maria Koc uważa, że „policja nie musi się tłumaczyć panu Trzaskowskiemu”. – Jeżeli on nie rozumie, jaka jest rola służb bezpieczeństwa, to nie nadaje się na prezydenta miasta – przekonuje.

Źródło: PAP, tvp.info