Kultura

„Unia właściwie oddała mecz walkowerem…” Dlaczego polska noblistka Olga Tokarczuk zabiera głos w niemieckiej gazecie?

By Harald Krichel - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=83206664

„Unia właściwie oddała mecz walkowerem, przekazując decyzje w czasach kryzysu państwom narodowym” -pisze Olga Tokarczuk w artykule „Nadchodzą nowe czasy”. Nie ocenia czy to dobrze, czy źle. A przynajmniej stara się, bo między wierszami można dużo wyczytać. Można by pomyśleć, że Olga Tokarczuk jest przeciwna państwom narodowym. A przynajmniej nie wierzy, że one lepiej poradzą sobie z kryzysem niż cała, zjednoczona Unia. Polska noblistka publikuje tekst po niemiecku w „Frankfurter Allgemaine Zeitung”. Dlaczego? To też ciekawe pytanie, na które nie znamy odpowiedzi. Jedynie polskie tłumaczenie, które zamieszcza Tokarczuk pozwala wyciągnąć osobiste wniosku z lektury.

„Sytuacja przymusowej kwarantanny i skoszarowania rodziny w domu może uświadomić nam to, do czego wcale nie chcielibyśmy się przyznać: że rodzina nas męczy, że więzi małżeńskie dawno już zetlały. Nasze dzieci wyjdą z kwarantanny uzależnione od internetu, a wielu z nas uświadomi sobie bezsens i jałowość sytuacji, w której mechanicznie i siłą inercji tkwi” – pisze Olga Tokarczuk. Trzeba przyznać, że z felietonu noblistki wyłania się ponury obraz tradycyjnej rodziny. I tradycyjnego świata.

„Obawiam się też, że wirus szybko przypomni nam jeszcze inną starą prawdę, jak bardzo nie jesteśmy sobie równi. Jedni z nas wylecą prywatnymi samolotami do domu na wyspie lub w leśnym odosobnieniu, a inni zostaną w miastach, żeby obsługiwać elektrownie i wodociągi. Jeszcze inni będą ryzykować zdrowie, pracując w sklepach i szpitalach. Jedni dorobią się na epidemii, inni stracą dorobek swojego życia. Kryzys, jaki nadchodzi, zapewne podważy te zasady, które wydawały się nam stabilne; wiele państw nie poradzi sobie z nim i w obliczu ich dekompozycji obudzą się nowe porządki, jak to często bywa po kryzysach. Siedzimy w domu, czytamy książki i oglądamy seriale, ale w rzeczywistości przygotowujemy się do wielkiej bitwy o nową rzeczywistość, której nie potrafimy sobie nawet wyobrazić, powoli rozumiejąc, że nic już nie będzie takie samo, jak przedtem”. Niestety po swej analizie pani Olga Tokarczuk nie podejmuje się próby znalezienia wyjścia z sytuacji, dawania rad czy przemyśleń na temat naprawy. Ot, po prostu z tekstu wyłania się mroczny obraz rzeczywistości. Nic więcej.