Zdrowie

Upadek mitu odporności stadnej. Szwecja pójdzie wzorem Norwegii i Finlandii

Fot. Pixabay

Ostatni wzrost zachorowań na Covid-19 w tym kraju powoduje, że rząd rozważa nałożenie poważnych ograniczeń w dwóch aglomeracjach: Sztokholmie i Uppsali. Szwecja notuje 14. wynik na świecie pod względem ilości zgonów na 100 tys. mieszkańców.

Dotąd Szwedzi byli w awangardzie walki z koronawirusem i jako jedyni w Europie nie zdecydowali się na wprowadzenie dotkliwych obostrzeń. Tymczasem obecnie Szwecja zmienia strategie w kierunku rozwiązań przyjętych przez swoich sąsiadów – donosi The Telegraph. 

Przedstawiciel władz ma spotkać się w najbliższych dniach z lokalnymi urzędnikami zdrowia, aby omówić radykalne środki, które należy wprowadzić w odpowiedzi na wybuch epidemii w Sztokholmie i pobliskim mieście Uppsala – informuje gazeta. 

Podczas I fali pandemii, rząd premiera Stefana Lofvena zezwolił na to, by sklepy, bary i restauracje pozostały w większości otwarte, a uczniowie mogli uczęszczać do szkoły. Wskutek tej strategii Szwecja odnotowuje znacznie wyższy współczynnik umieralności na Covid-19 na mieszkańca niż jej sąsiedzi. Według weekendowych danych odnotowano tam łącznie 5918 zgonów, w porównaniu z 278 w Norwegii i 346 w Finlandii.

Ppodejście podzieliło również społeczność naukową i medyczną w kraju. Grupa 50 naukowców i ponad 100 innych członków zwanych Vetenskapsforum COVID-19 (Forum Naukowe COVID-19) zebrała się, aby wezwać do podjęcia bardziej rygorystycznych działań, argumentując, że zbyt wielu ludzi umarło z powodu przyjętej strategii.

Jeśli spojrzymy na skumulowany współczynnik umieralności na mieszkańca w tym kraju, to według danych Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDP), Szwecja od początku pandemii rywalizuje o miano europejskiego lidera. Kraj ten zajmuje czternaste miejsce na świecie pod względem liczby zgonów na 100 tys. mieszkańców Włochy, Wielka Brytania, Hiszpania i Belgia są jedynymi krajami europejskimi, które znajdują się wyżej w tej niechlubnej klasyfikacji. Natomiast jeśli weźmiemy pod uwagę najbardziej narażonych, około 7 proc. z 14 tys.  mieszkańców domów opieki w Sztokholmie straciło życie z powodu koronawirusa – tutaj możemy już mówić o prawdziwej porażce systemu otwartych drzwi.

Teraz szwedzkie władze nie chcą najwyraźniej ryzykować dalszej krytyki i pozostawiają szczegółowe decyzje władzom lokalnym. Samorządy mogą zalecać obywatelom unikanie ruchliwych miejsc publicznych, takich jak centra handlowe, muzea, siłownie, koncerty i mecze sportowe. Nie będzie zalecało się także korzystania z transportu publicznego.

Okazuje się, że to Norwegia a nie Szwecja powinna być wzorem do naśladowania. W Norwegii zanotowano jedynie 16,5 tys. przypadków Covid-19 i 278 zgonów. W ostatnich dniach przybywa ok. 100 nowych zachorowań dziennie i nie notuje się zgonów. Podobnie jest w Finlandii.

Szwecja prawdopodobnie pójdzie więc drogą norweską. Nie będą to jednak nakazy czy zakazy pod rygorem kary, lecz zalecenia. Ich złamanie nie będzie też pociągało żadnych konsekwencji prawnych. Bitte Brastad, dyrektor prawny szwedzkiej agencji zdrowia publicznego, wyjaśnił, że wprowadzane zasady będą „czymś pomiędzy przepisami a zaleceniami”.

Sytuacja ma związek ze wzrostem zakażeń w aglomeracjach miejskich. Burzy to mit o osiągnięciu „odporności stadnej” przez Szwedów. Prawdopodobnie jest jeszcze dużo grup ludzi, które nie zostały dotknięte zakażeniami – uważają naukowcy. Stąd obecny niski wskaźnik zachorowań, ale to się wkrótce może zmienić.

Czy to oznacza, że szwedzka strategia poniosła porażkę? Światowa Organizacja Zdrowia zwraca uwagę na zmęczenie Covid-19, które może utrudnić dalsza walkę z pandemią. Zmęczenie jest reakcją na lockdown, którego Szwedzi jeszcze nie doświadczyli. To może pomóc opanować sytuację. Jednak liczby pokazują jasno – Norwegowie i Finowie okazali się skuteczniejsi od Szwedów w walce z pandemią.  

Źródło: The Daily Telegraph, euronews.com  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *