Dzieci

W okresie pandemii nauczyciele stracili kontakt z wieloma uczniami. Dzieci wypadły na kilka miesięcy z systemu edukacji. Co dalej?

Stan epidemii spowodował, że setki dzieci z całej Polski zaczęły się uczyć zdalnie. Niestety nie wszystkie. Dokładna liczba uczniów, którzy z różnych powodów nie biorą udziału w nauczaniu on line wciąż nie jest znana. Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce zwróciło się do władz z prośbą o podjęcie działań w sprawie młodzieży, z którą nauczyciele nie mają od miesięcy kontaktu telefonicznego ani internetowego. 

– Początek pandemii był dla nas wszystkich szalenie trudny, zwłaszcza w e-learningu. W jednym domu SOS może mieszkać szóstka dzieci wraz z rodzicami, natomiast komputer zazwyczaj jest jeden. To sprawiło, że edukacja zdalna była naprawdę dużym wyzwaniem. Jeszcze trudniej było w programach SOS Rodzinie, które obejmują dzieci z rodzin w różnego rodzaju kryzysach. Tam problem dotyczył nie tylko sprzętu, lecz również dostępu do internetu – mówi Anna Choszcz-Sendrowska ze Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce.

Stowarzyszenie pomaga porzuconym i osieroconym dzieciom a także prowadzi programy dla dzieci z rodzin dotkniętych trudną sytuacją życiową. – Działamy w 18 lokalizacjach w całej Polsce. Jednak boimy się o te dzieci, z którymi nie mamy kontaktu. Dyrektorzy szkół informują nas, że część uczniów nie uczestniczy w zajęciach szkolnych. Nie wysyłają zadań ani nie biorą udziału w spotkaniach organizowanych online. Bardzo niepokoi nas sytuacja tych dzieci. Z naszego doświadczenia wiem, że w tych rodzinach może dziać się coś niedobrego –  mówi pani Anna.

Nie wiadomo dokładnie, jak wiele dzieci w Polsce nie realizuje obecnie obowiązku edukacji. Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialna za oświatę, przekazała, że w stolicy 604 uczniów jest wyjętych z systemu. Oznacza to, że od początku zdalnej edukacji nie było z nimi kontaktu. Z kolei Marta Mazurek, wiceprzewodnicząca Komisji Oświaty i Wychowania w Radzie Miasta Poznania, tłumaczy, że przeprowadzone kontrole wykazały 227 podobnych przypadków.

– Dobrze byłoby, gdyby rząd połączył siły z władzami lokalnymi, ośrodkami pomocy społecznej i dyrektorami szkół. Razem mogliby stworzyć wytyczne dotyczące tego, co w takiej sytuacji powinno się robić. Brakuje jasnych reguł postępowania w takich przypadkach. Liczymy na to, że ministerstwo edukacji podejmie działania w tej sprawie – mówi Anna Choszcz-Sendrowska.

Brak udziału dzieci w zajęciach może być spowodowany zarówno problemami rodzinnymi, jak i cyfrowym wykluczeniem czy nawet próbą uniknięcia obowiązków. Uczniowie, zwłaszcza starsi, nie chcą się uczyć a rodzice są zbyt zajęci sobą lub nie interesują się dostatecznie sprawami dziecka, żeby ich nieobecność na zajęciach zauważyć. Ekspertka z SOS Wioski Dziecięce zaznacza, że zbliżające się wakacje są czasem na  rozwiązanie tego problemu : – Trudno powiedzieć, czy sytuacja się unormuje, jeżeli od września wrócimy do tradycyjnej formy nauki. Pozostaje pytanie, czy uczniowie, którzy obecnie nie uczestniczą w zajęciach, powrócą do szkół w nowym roku. Dzieci, z którymi obecnie nie ma kontaktu, będą miały kilkumiesięczne zaległości. Osoby, które zajmują się edukacją w Polsce, powinny zainteresować się sytuacją tej młodzieży i zaplanować konkretne działania.

Źródło: Newseria Biznes